poniedziałek, 29 lutego 2016

Przeczytane. Luty 2016

Minął drugi miesiąc roku i znowu nie udało mi się osiągnąć dziesięciu książek. Tym razem stanęło na ośmiu pozycjach, z czego pięć to kontynuacje rozpoczętych przeze mnie cykli. Jeśli chodzi o poziom przeczytanej literatury, to jestem raczej zadowolony z tego, po co miałem okazję sięgnąć: rozczarowujących pozycji było naprawdę niewiele. Ponieważ obecnie kupuję głównie e-booki (miejsce na podłodze się skończyło), to właśnie w formie elektronicznej jest większość przeczytanych przeze mnie książek. Deadline nominacji do Nagrody Zajdla coraz bliżej, więc wszystkie lutowe lektury to polska fantastyka A.D. 2015. No i jeszcze się pochwalę: zostałem zaproszony do grona Elektorów Nagrody im. Jerzego Żuławskiego. A tutaj czasu na zapoznanie się z lekturami jeszcze mniej. Mam nadzieję, że uda mi się przeczytać wszystkie co istotniejsze lektury zanim przyjdzie mi oddać głos. Zapraszam do lektury moich wypocin.

10. Felix, Net i Nika oraz (nie)Bezpieczne Dorastanie - Rafał Kosik, Powergraph 2015

Kolejny tom przygód trójki przyjaciół z warszawskiego gimnazjum, choć w tym przypadku lepiej byłoby napisać o czwórce bohaterów, gdyż do dotychczasowego składu dołącza dziewczyna Felixa, Laura. Akcja rozgrywa się, podobnie jak w Klątwie Domu McKillianów, w czasie wakacji pomiędzy drugą a trzecią klasą; tym razem bohaterowie próbują przetrwać bez pieniędzy w Londynie. Pojawiają się znani z poprzednich części przeciwnicy, co sprawia, że warto zapoznać się z wcześniejszymi książkami cyklu, mimo informacji na okładce, że ich znajomość nie jest wymagana. Fabuła jest sprawnie prowadzona i sprowadza się do bycia satyrą na ustawodawstwo Unii Europejskiej i zachowanie elit rządzących w myśl zasady "TKM". Jest to jedna z lepszych części serii.

11. Gamedec. Obrazki z Imperium. Część 2 - Marcin Przybyłek, Rebis 2015 (Kindle)

Rozczarowanie. Przybyłek osiąga taki poziom abstrakcji, że lektura przestaje być przyjemnością i zaczyna polegać na próbach zorientowania się, o co chodzi. Za dużo w tym wszystkim chaosu, a rozwiązanie konfliktu z obcą rasą na zasadzie deus ex machina wcale powieści nie pomaga. Podawane przez autora wyjaśnienia też ciężko nazwać satysfakcjonującymi, zarówno to mówiące, dlaczego ludzie przetrwali, jak i to próbujące wyjaśnić, kim są najeźdźcy z innej galaktyki. Niestety cykl Gamedec stracił swój urok.

12. Antologia Wolsung. Tom I - antologia, Van Der Book 2015 (Kindle)

Antologie czytam chętnie, choć wszystkie mają jeden i ten sam problem: nierówny poziom tekstów. Z drugiej strony, staram się omijać literaturę, której akcja rozgrywa się w świecie gry, czy to fabularnej, czy komputerowej. Ostatecznie jednak obecność tekstów kilku autorów była tym czynnikiem, który przekonał mnie do wysupłania pieniędzy z portfela. W tym przypadku wydawca postawił na mieszankę doświadczenia i młodości - pojawiają się znani i uznani autorzy, a obok nich świeże nazwiska, które stawiają pierwsze literackie kroki, a które wyłonione zostały na drodze konkursu. Pomysł jest dobry, bo umożliwia pokazanie się potencjalnym talentom, a z drugiej strony zbiór zawiera kilka koni pociągowych, które pomogą go sprzedać. Co ciekawe, niekoniecznie ci znani napisali lepsze opowiadania. Ogólnie stoją one na przyzwoitym poziomie, choć w zasadzie żadne nie zostaje w pamięci na dłużej. Chlubnymi wyjątkami tutaj są Czarne Jaskółki Macieja Guzka (kryminał) i Jeździec wiwern Michała Studniarka (opowiadający o pojedynku powietrznym). Jak się okazało w Wolsungu jest miejsce na różnego rodzaju utwory: pojawiają się te humorystyczne, a także zupełnie mroczne, co zwiększa szansę odnalezienia czegoś dla siebie. Fajnie, że takie zbiory wychodzą, zwłaszcza że ciężko dziś o dobrą antologię.

13. Tylko Maks - Łukasz Orbitowski, Narodowy Instytut Audiowizualny 2015 (Kindle)

A to jest książka, o której się dowiedziałem przypadkiem z listy dyskusyjnej Fandomu Polskiego. Co istotnie zachęca do jej przeczytania (oprócz nazwiska autora) to fakt, że jest ona do pobrania całkowicie za darmo. Literatura Orbitowskiego ma tę dziwną cechę, że jest bardzo nierówna: zdarza jej się mnie zachwycić, czasem będzie czymś idealnie przeciętnym, a innym razem nie będzie się jej dało czytać. Tylko Maks zostawia pozytywne wrażenia, choć do geniuszu trochę tej powieści brakuje; nie powala na kolana jak Szczęśliwa ziemia. Bohaterem utworu jest wrocławska Hala Stulecia, miejsce magiczne, gdzie historia jest odtwarzana na nowo i gdzie rozgrywają się tajemnicze wydarzenia. Fabuła jest ciekawa, choć sama intryga skojarzyła mi się z opowiadaniem Pułapka Tesli Ziemiańskiego, ale nie sądzę, żeby było to jakiekolwiek wzorowanie się, raczej przypadkowa zbieżność. Książkę czyta się dobrze i szybko (wszak długa nie jest); jest to jeden z lepszych utworów Orbitowskiego, które trafiły w moje ręce.

14. Kościany Galeon - Jacek Piekara, Fabryka Słów 2015

Odnoszę wrażenie, że się starzeję. Swój pierwszy kontakt z twórczością Piekary miałem jako mało doświadczony czytacz, gdy Fabryka Słów wydała pierwszy tom opowiadań o Mordimerze Madderdinie, czyli Sługę Bożego, i urzekła mnie jego historia. Dziś, jakieś dwanaście lat później, saga inkwizytorska nie robi już takiego wrażenia. Nie wiem, czy to kwestia większego obycia literackiego, czy też faktu przerzucenia się przez autora z opowiadań na powieści, ale już nie obserwuję u siebie wypieków na twarzy podczas czytania. Oczywiście książki te pozostają przyzwoitymi czytadłami do pochłonięcia w jeden czy dwa wieczory, ale głowy nie urywają. Kościany Galeon jest kolejnym, piątym już prequelem cyklu Ja, Inkwizytor (ciągle czekam na piąty właściwy tom sagi, kontynuację Płomienia i krzyża i Rzeźnika z Nazaretu i się doczekać nie mogę). Tym razem nasz dzielny bohater wbrew swojej woli wypływa na morze w poszukiwaniu zaginionego kupca. Oczywiście swoje miejsce na kartach powieści znajdą również demony, którym musi stawić czoła. Ogólnie fabuła jest mało skomplikowana, z niepotrzebnie wplecionym wątkiem erotycznym (chyba tylko w celu wywołania mokrych snów u nastolatków). Pozytywnie natomiast oceniam pojawiające się tu i ówdzie informacje o świecie przedstawionym i rozwój protagonisty, choć ciągle pozostaje on nadętym dupkiem.

15. Mój sługa Ezra - Maciej Żytowiecki, Oficynka 2015

Mało popularny autor, który zainteresował mnie swoją poprzednią powieścią pt. Mój prywatny demon. Mój sługa Ezra jest jej bezpośrednią kontynuacją, nie mogłem się więc powstrzymać przed zakupem. Żytowieckiemu udaje się bardzo dobrze wytworzyć nastrój noir, chciałbym napisać "kryminału", ale tutaj od początku wiadomo, kto jest winien, a akcja dotyczy polowania na złoczyńcę, więc jest to raczej powieść sensacyjna. Bardzo lubię stylistykę czarnego kryminału, choć rzadko mam z nią styczność (wstyd przyznać, ale Chandlera nigdy w rękach nie miałem). Tradycyjnie akcja toczy się w dwudziestoleciu międzywojennym w Chicago, po upadku Ala Capone i zniknięciu Eliota Nessa. Ezra, opętany przez demona detektyw, wyrusza na poszukiwanie zbiegłej więźniarki, a na scenie pojawiają się inni przedstawiciele demoniego ludu. Ciekawymi bohaterami są zamaskowani Specjaliści, z którymi wiąże się pewna tajemnica. Autor postanowił zostawić otwarte zakończenie; mam nadzieję, że na trzecią część nie trzeba będzie czekać tyle lat.

16. Chłopcy 4. Największa z przygód - Jakub Ćwiek, SQN 2015 (Kindle)

To już jest koniec, jak śpiewał Kuba Sienkiewicz. Kuba Ćwiek postanowił zakończyć cykl o dawnych towarzyszach Piotrusia Pana, choć, jak wiemy na przykładzie Kłamcy, zawsze da się jeszcze coś dopisać. Największa z przygód jest bezpośrednią kontynuacją Zguby i opowiada o próbach odzyskania swoich chłopców przez Dzwoneczka. Jak zwykle w twórczości Ćwieka, można tu spotkać sporo wulgarnego humoru (mam wrażenie, że jestem prymitywny, bo mnie on śmieszy), ale też sporo poważnych rozważań na temat tego, co i ile warto w życiu poświęcić. Trochę brakuje mi tutaj większego udziału postaci Kubusia, który po Bangarang sprawiał wrażenie, że będzie odgrywał istotniejszą rolę. Mimo tego, jest całkiem dobrze. Po cichu liczę, że Kuba wróci jeszcze do Nibylandii, nieśmiało mam również nadzieję na kontynuację Dreszcza, a zwłaszcza Krzyża Południa. No i na koniec jeszcze jedno pytanie do znawców tematu: które wydanie Piotrusia Pana kupić, żeby się nie naciąć na jakąś szczątkową wersję dla trzylatków?

17. Osobliwość - Dariusz Domagalski, Rebis 2015 (Kindle)

Podoba mi się seria Horyzonty Zdarzeń Rebisu - w zasadzie każdy przeczytany przeze mnie tom to ciekawe SF. Wiadomo, raz jest lepiej, a innym razem gorzej, ale żadna z powieści poniżej pewnego poziomu nie schodzi. Tak jest i tym razem, gdzie dostałem przyjemną space operę (?). Otóż grupa śmiałków wyrusza w daleki kosmos celem zbadania nietypowego układu gwiazd pod kątem obecności w nim planet zdatnych do zamieszkania. Pojawiają się tajni agenci, istotną rolę odgrywa wątek kryminalny, a na koniec na pierwszy plan wychodzi warstwa mistyczna, której istnienie wcześniej było sygnalizowane w rozmowach prowadzonych przez bohaterów. Pisałem o tym wielokrotnie i powtórzę jeszcze raz: uwielbiam kosmiczną SF, nie przepadam natomiast za wprowadzaniem do niej czynnika boskiego. Tutaj jednak został on zaimplementowany w bardzo ciekawy sposób. Nie jest to może wybitna literatura, ale sprawia sporo frajdy przy czytaniu.

3 komentarze:

  1. Polecam Orbitowskiego w nieco innym wydaniu - "Inna dusza", DOSKONAŁA :)Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam na liście do przeczytania i to z dość wysokim priorytetem, czyli pewnie gdzieś do lipca się uda ;)

      Usuń
    2. Koniecznie :) ja po przeczytaniu "Innej duszy" mam czytelniczy kryzys, wszystko co czytam wydaje mi się nijakie :P Pozdrawiam i życzę Wesołych Świąt!

      Usuń