Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Brooks T.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Brooks T.. Pokaż wszystkie posty

środa, 16 grudnia 2020

Przeczytane 2020: Tydzień #50

Kiepsko, kiepściuchno. W tym tygodniu przeczytałem tylko dwie książki, co oznacza, że w połowie miesiąca jestem do tyłu o pięć pozycji względem założonego planu. Nic to, przyśpieszyć trzeba...

107. Kamienie Elfów Shannary - Terry Brooks, Replika 2017

Zabrałem się w końcu po dłuższym czasie za drugi tom Kronik Shannary, na którym został oparty pierwszy sezon serialu o takim też tytule. Wydawać by się mogło, że skoro znałem adaptację, to powieść mnie nie powinna zaskoczyć. I tak w zasadzie było; oczywiście twórcy produkcji telewizyjnej wprowadzili wiele zmian i uzupełnień do fabuły powieści, ale jednak główna treść pozostała bez zmian. Akcja powieści rozgrywa się pięćdziesiąt lat po wydarzeniach z Miecza Shannary - główny bohater, Wil Ohmsford, jest wnukiem protagonisty poprzedniej części i zostaje wysłany z misją ratowania świata przed pradawnym złem, w którym to zadaniu towarzyszy mu piękna księżniczka, Amberle, a potem na planie pojawia się "ta druga" w postaci córki "króla Cyganów", Eretria. W sumie nic oryginalnego, choć muszę przyznać, że tym razem kalkowania Władcy Pierścieni nie zauważyłem. Parę rzeczy jednak tu zgrzyta. Po pierwsze: seksizm. Wil jest tym, który ma się opiekować bohaterkami i nawet kiedy Eretria pokazuje, że potrafi o siebie zadbać (mimo że na początek była klasyczną "damą w potrzebie"), chłopak cały czas twierdzi, że nie może jej zabrać ze sobą, bo nie będzie w stanie dbać o jej bezpieczeństwo. Po drugie: dialogi. Większość z nich dotyczy rozwiązywania problemów stających przed bohaterami, dziwi więc stwierdzenie Wila, że w czasie podróży zdążył poznać Amberle - oczywiście byłoby to całkiem naturalne, ale w ogóle nie wynika z kart powieści. No i trzeci mankament: głowny zły: wielki i potężny demon Dagda Mor. Jak już się pojawia na scenie, to... Szkoda słów. Nie była to najprzyjemniejsza z lektur, choć od pewnego momentu czytało mi się ją szybko. Rzadko mogę powiedzieć, że ekranizacja podobała mi się bardziej od książkowego pierwowzoru, ale w tym przypadku tak właśnie jest.

108. Czerń nie zapomina - Agnieszka Hałas, Rebis 2020 (Kindle)

Odkąd Agnieszka Hałas trafiła pod skrzydła Rebisu, czas oczekiwania na kolejne powieści z cyklu Teatr Węży znacząco się skrócił, a do tego wydawca w ramach promocji dopieszcza nas od czasu do czasu darmowymi opowiadaniami. Czerń nie zapomina to piąty tom serii opowiadającej o konflikcie pomiędzy czarnymi a srebrnymi magami, wygranym przez tych drugich, gdzie głównym bohaterem jest wyjęty spod prawa przedstawiciel czarnej strony magii, Brune Keare zwany też Krzyczącym w Ciemności. A przynajmniej tak było do tej pory, bo ostatnia (mam nadzieję, że to przejściowe) część przenosi ciężar prowadzenia fabuły na inne postacie. Krzyczącego tu przez połowę czasu antenowego nie ma w ogóle, pełni rolę króliczka, którego wszyscy chcą złapać, ale nikt nie wie, gdzie się on ukrywa. I dobrze - pozwala to na przedstawienie innych, równie ciekawych bohaterów. Autorka podnosi też ciężar gatunkowy wydarzeń ze zwykłych problemów muszącego się ukrywać maga do rozgrywek pomiędzy różnymi królestwami demonów. Sprawia to, że robi się ciekawiej, kiedy Brune (gdy już pojawi się na scenie) stara się przetrwać w otoczeniu istot potężniejszych niż te, które prześladowały go do tej pory. Niezmiernie fascynuje mnie ta seria, ale mam przeczucie, że to już koniec spotkań z Krzyczącym w Ciemności. Agnieszka Hałas zakończyła Czerń nie zapomina w sposób w pełni satysfakcjonujący, który wprawdzie jest odpowiednim domknięciem historii czarnego maga, ale jednocześnie zostawia nadzieję na to, że jeszcze coś w jego temacie może być do dodania. Osobiście liczę na jeszcze odrobinę pisarskiej weny autorki.

Paski postępu:
Marek Nejman, Sławomir Grabowski - Przygody kota Filemona - 62%
antologia - Fantastyczne pióra 2018 - 61%
Dave Hutchinson - Europa o północy - 49%
Arkady Saulski - Serce Lodu - 47%
Wergiliusz - Eneida - 44%
Anna Borkowska - Gar'Ingawi. Wyspa Szczęśliwa. Tom I. Oczekiwanie - 39%
Andrzej Pilipiuk - Przyjaciel człowieka - 36%
Ian R. MacLeod - Wieki światła - 32%
Małgorzata Szumska - Twarze tajfunu - 31%
Katherine Arden - Niedźwiedź i słowik - 29%
Krzysztof Boruń, Andrzej Trepka - Zagubiona przyszłość - 28%
Aneta Jadowska - Dzikie dziecko miłości - 23%
Piotr Milewski - Planeta K. - 15%
Robert J. Szmidt - Na krawędzi zagłady - 11%

czwartek, 1 listopada 2018

Przeczytane. Październik 2018

W październiku osiągnąłem niezły rezultat: przeczytałem dziesięć książek, choć w większości niezbyt długich. Jakościowo poza bardzo rozczarowującymi Kronikami Shannary było co najmniej dobrze. Udało mi się nadrobić trochę zaległości w fantastycznej klasyce (wspomniana Shannara, Bradbury, Asimov) i zabrałem się za parę nowości.

71. Miecz Shannary - Terry Brooks, Replika 2016

Najpierw obejrzałem serial Kroniki Shannary, a dopiero później postanowiłem sięgnąć po trylogię Brooksa. W wersji telewizyjnej opartej na drugim tomie cyklu (Kamienie Elfów Shannary) wszystko było atrakcyjne wizualnie, choć momentami za bardzo sterylne i wydelikacone. Miałem więc trochę obaw przed sięgnięciem po wersję książkową opowieści. Pierwszym co mnie uderzyło jest niesamowite podobieństwo rozwiązań fabularnych z Władcą Pierścieni. Allanon to taki Gandalf, Shea to nowa wersja Froda, zamiast Saurona jest lord Warlock, pierścień zastąpiono tytułowym mieczem, z tym że ten ostatni najpierw trzeba znaleźć, a potem wykorzystać do pokonania antagonisty. Jest tu nawet odpowiednik Drużyny Pierścienia, dla niepoznaki liczący jedynie osiem osób, swego rodzaju bitwa o Minas Tirith czy inny Helmowy Jar, Zwiastuny Śmierci jako Brooksowska wersja nazguli i tak dalej... Jak dla mnie ociera się to o plagiat. Ciekawa i oryginalna natomiast jest koncepcja świata przedstawionego, zgodnie z którą powieściowy świat fantasy to nasza Ziemia, tyle że po zagładzie; w zasadzie jest to więc postapokalipsa, tyle że realia poszły w stronę wytworzenia się znanych z fantasy ras i pojawienia się magii. Brakuje mi tu jednak pokazania reliktów przeszłości, czyli czegoś, co serialowi dodawało kolorytu.

72. 451° Fahrenheita - Ray Bradbury, MAG 2018

Nadrabiam klasykę, za co chwała wydawnictwu MAG. Po raz kolejny okazuje się, dlaczego pewne utwory trafiły do kanonu fantastyki. Bradbury ukazuje mroczną, dystopijną przyszłość, gdzie w celu uszczęśliwienia ludzi postanowiono usunąć książki, zastępując je ogłupiającymi programami telewizyjnymi, przy których japońska telewizja rozrywkowa jest szczytem wyrafinowania. Przyszłość pokazała, że obawy autora w kwestii oddziaływania telewizji na ludzi były uzasadnione. Wizja jest nieprzyjemna, a przedstawiony świat przytłaczający. Przerażające jest to, w jak wielu miejscach Bradbury'emu udało się przewidzieć rozwój światowych społeczeństw. Pozycja zdecydowanie obowiązkowa.

73. Pierwsza wyprawa. Nepal - Kinga Choszcz, Bernardinum 2011

A to kolejna lektura przeczytana, bo potomstwo zdjęło z półki i przyniosło, prosząc o przeczytanie. Jest to trzecia książka Kingi Choszcz, wydana już pośmiertnie na podstawie notatek prowadzonych w zeszycie w czasie jej pierwszej wyprawy. Jako cel obrała Nepal, choć ostatecznie najwięcej miejsca w książce poświęciła Indiom. Mimo że są to luźne zapiski z podróży, czyta się je bardzo dobrze. Nie wiem, na ile jest to dobrze wykonana praca przez redaktora tekstu, a na ile talent autorki do przelewania myśli na papier, ale lekturę połyka się w mgnieniu oka. Ponieważ Choszcz podróżowała autostopem lub transportem publicznym, a do tego mieszkała u lokalnej ludności, miała okazję dobrze poznać realia, w jakich żyją mieszkańcy odwiedzanych przez nią regionów świata. Zwraca uwagę zarówno na to, co ją zachwyciło, ale też nie szczędzi słów krytyki, zwłaszcza jeśli chodzi o pozycję kobiety w tamtejszych krajach. Narzeka też na biurokrację i system wizowy, jako stworzone dla utrudniania ludziom życia. W efekcie wyszła jej jedna z ciekawszych podróżniczych książek, jakie czytałem.

74. Fantazmaty. Tom I - antologia, Fantazmaty 2018 (Kindle)

Darmowy zbiór opowiadań bez głównego tematu. Róźni autorzy, z których o dziwo większość kojarzę z krótszych bądź dłuższych publikacji, dali próbkę swojej twórczości. Wiadomo, że w tego typu antologiach poziom tekstów nie będzie równy, ale w ogólnym rozrachunku zbiór broni się jakością. Najlepiej wypadają Paweł Majka opowiadaniem Trupy, gdzie przedstawia świat rozrywek przyszłości, i Magdalena Kucenty Dwiema głowami węża z ciekawą wizją matriarchalnego społeczeństwa. Trochę zawiodło mnie Pod skórą Agnieszki Hałas, przy czym nie chodzi o to, że jest to słaby tekst, ale po prostu autorka przyzwyczaiła mnie do wysokiego poziomu swojej twórczości i każdy słabszy moment mnie rozczarowuje. Warto przeczytać zwłaszcza, że jest dostępne za darmo; a nuż wynajdzie się jakiegoś ciekawego autora.

75. Tomek w krainie kangurów - Alfred Szklarski, MUZA/Olesiejuk 2016

Wiele wody w Wiśle upłynęło, od kiedy czytałem książki o Tomku Wilmowskim po raz pierwszy. Wtedy zatrzymałem się na piątym tomie; teraz udało mi się zgromadzić wszystkie części i zabrałem się za czytanie od początku. Oczywiście można narzekać, że fabuła jest tylko pretekstem do przekazania młodemu człowiekowi encyklopedycznej wiedzy na temat australijskich pionierów i tamtejszej przyrody, ale jest to świetny sposób na zainteresowanie czytelnika światem. Owszem, wszystkie podane w książce informacje można znaleźć dzisiaj w Wikipedii, ale trzeba wiedzieć, czego szukać. Można się też czepiać motywacji bohaterów - dzisiaj łowienie zwierząt w celu umieszczenia ich w ogrodach zoologicznych może nie być dobrze widziane. Bohaterowie jednak ciągle powtarzają, że polowanie dla samej przyjemności polowania jest czymś niewłaściwym. Powrót do przeszłości uznaję za udany, fajnie było sobie przypomnieć informacje, które kiedyś zagnieździły się w mojej głowie.

76. Trzecia siła - Vladimir Wolff, Warbook 2017 (Kindle)

Nadrabiam zaległości w twórczości Wolffa - on pisze zdecydowanie za dużo książek. Trzecia siła jest trzecim tomem cyklu Armageddon prezentującego losy świata po tym, jak przywódcy najpotężniejszych państw zginęli w zamachu terrorystycznym. Co istotne, każdy kolejny tom można jak na razie czytać bez znajomości poprzednich - do Metalowej burzy nie nawiązuje się tu w zasadzie w ogóle, a z Hydry wykorzystuje się przedstawicieli zbuntowanej armii amerykańskiej; większych związków fabularnych pomiędzy poszczególnymi częściami nie ma. Tym razem miejscem akcji jest Rumunia i próby wzbudzenia tam zamieszek przez tytułową trzecią siłę w celu osłabienia koalicji państw, na czele której stoi Polska. Wszystko opisane bez wirtuozerii językowej, ale sprawnie i wciągająco. Wolffowi wyszła kolejna porcja solidnej literatury sensacyjnej.

77. Jaksa - Jacek Komuda, Fabryka Słów 2018 (Kindle)

Tym razem Komuda pokazuje nową twarz jako autor fantasy. Wykreowany przez niego świat przypomina średniowieczną Europę, która ugina się pod najazdem pseudo-Mongołów i w której trwa wewnętrzna walka pomiędzy Komudową wersją chrześcijaństwa a starymi wierzeniami. W środku znajduje się sześć opowiadań, które łączy postać tytułowego bohatera. Tego z kolei poznajemy od czasów niemowlęctwa do momentu, kiedy jest już doświadczonym wojownikiem. Wartka akcja i ciekawi bohaterowie sprawiają, że ciężko się od tej książki oderwać. Kiepsko wypada jedynie ostatni tekst, Wizgun, który wydaje się być oderwany od pozostałych opowiadań. Ciekawe, jak długo Komuda zamierza eksploatować świat Jaksy; mam nadzieję, że na tej jednej książce się nie skończy.

78. Komornik III. Kant - Michał Gołkowski, Fabryka Słów 2017 (Kindle)

Gołkowski kończy swoją trzytomową serię o komorniku. Trzecia część zaczyna się tam, gdzie zakończyła się druga, przy czym mam wrażenie, że wcześniejsze wydarzenia nie mają zbyt dużego znaczenia dla fabuły i zakończenia. Tak jakby wszystko, co się do tej pory wydarzyło było nieistotne. Poza tym jednak jest to całkiem sprawnie napisana powieść o buncie przeciwko armageddonowi. A przynajmniej tak jest do momentu zakończenia, które jest rozczarowujące i kompletnie od czapy.

79. Fundacja i Imperium - Isaac Asimov, Rebis 2013

Drugi tom Fundacji, choć w tej serii wydawniczej opisany jest jako część siódma. Tym razem są to dwie powieści, z których druga, Muł zdobyła w 1996 roku nagrodę Retro Hugo za najlepszy utwór wydany w roku 1946. Otwierający książkę Generał rozgrywa się około stu lat po wydarzeniach z Funfacji, a Muł kolejne sto lat później. Oba teksty opowiadają o kolejnych kryzysach nękających Fundację, przy czym ten drugi jest bardziej rozbudowany i ukazuje nieco inny schemat wydarzeń niż wcześniejsze teksty z cyklu (mam tu na myśli również wszystkie opowiadania z Fundacji. Jak zwykle w przypadku tego typu klasyki SF, widać dlaczego cykl Asimova przeszedł do kanonu.

80. Czynnik ryzyka - Jakub Ćwiek, Artrage 2017 (Kindle)

Na koniec miesiąca zostawiłem sobie krótkie opowiadanie Kuby Ćwieka wydane poprzez platformę Artrage. No i jest to bardzo nie-Ćwiekowy tekst. Dostałem mroczną detektywistyczną historię, choć samego dochodzenia tutaj nie ma. Jest za to ciekawy sprawca z dobrą motywacją do działania. I całkiem niezłe zakończenie.

Ciągle czytam:
- Gustaw Herling-Grudziński - Inny świat
- Arkady Fiedler - I znowu kusząca Kanada
- Mariola Wójtowicz - Emerytka w Azji
- Anna Kańtoch - Tajemnica godziny trzynastej
- Marcin Podlewski - Głębia. Bezkres
- Saviour Pirotta - Dookoła świata w 80 baśni
- Frances Hodgson Burnett - Tajemniczy ogród