No i udało się trzy książki w kolejnym tygodniu 2020 roku przeczytać. A właściwie dokończyć, bo sporo czasu minęło, od kiedy w każdej z nich przeczytałem pierwsze słowa. Tym razem wszystko na papierze - z pozycjami elektronicznymi powoli posuwam się do przodu, ale niczego tym razem nie skończyłem. Następny wpis pojawi się za dwa tygodnie, gdyż wybywamy popatrzeć na foki w Helu.
8. Sześć światów Hain - Ursula K. Le Guin, Prószyński i S-ka 2015
Drugi omnibus wydany przez Prószyńskigo zbierający teksty Ursuli K. Le Guin zawiera sześć powieści z cyklu Ekumena: Świat Rocannona, Planetę wygnania, Miasto złudzeń, Lewą rękę ciemności, Słowo "las" znaczy "świat" i Wydziedziczonych. Trzy ostatnie z nich zostały nagrodzone Nagrodą Hugo, wydawałoby się więc, że taka kompilacja utworów będzie tylko wzbudzała zachwyt. Jakoś tak się jednak złożyło, że strasznie długo męczyłem się z lekturą. Początkowo (w pierwszych trzech powieściach) miałem wrażenie, że czytam zwykłe powieści fantasy, choć wyraźnie jest zaznaczone, że akcja rozgrywa się na planetach będących częścią większego międzygalaktycznego tworu. Bardzo dobrze, że autorka uwzględniła teorię względności, jeśli chodzi o podróże między światami i komunikację między nimi. Dalej mamy przykłady kontaktu z obcymi na ich rodzinnych planetach - tutaj Le Guin sprawnie pokazuje, jak odmienne może być życie w kosmosie od ego, które znamy - nawet jeśli uda się natknąć na inteligentne formy życia, zawsze pozostaną jeszcze różnice kulturowe, które mogą utrudnić porozumienie się. w Lewej ręce ciemności ciekawie prezentuje się seksualność obcych. W najdłuższych w zbiorze Wydziedziczonych w opozycji zostają postawione dwa sąsiednie światy: na jednym rozwija się anarchistyczny, wyidealizowany komunizm, na drugim zaś mamy galopujący kapitalizm i duże różnice społeczne. I mimo całej trudności, jakie miałem z przebijaniem się przez kolejne powieści (nie wiem czemu; może chodzi o kwestie językowe bądź tłumaczenie), uważam, że jest to bardzo solidny zbiór.
9. Przestrzeni! Przestrzeni! - Harry Harrison, Rebis 2019
Bardzo cieszy mnie fakt, że kolejne wydawnictwo podjęło się trudu przybliżenia czytelnikom kanonu literatury science fiction. Na całe szczęście, przy lekkiej zadyszce Artefaktów MAG-a (w 2019 roku nie ukazała się ani jedna pozycja w serii) Rebis ze swoim Wehikułem Czasu radzi sobie całkiem dobrze i co miesiąc lub dwa dostarcza kolejną perełkę. Takim cudeńkiem jest powieść Harry'ego Harrisona Przestrzeni! Przestrzeni!, oryginalnie wydana w 1966 roku i opisujący przyszłość, którą dogoniliśmy: rok 1999, Nowy Jork, przeludnienie i katastrofa klimatyczna. Autor bardzo ciekawie prognozuje to, co w tym momencie wieszczą autorytety klimatyczne, tylko trochę przyśpieszył zagładę. Do tego dochodzi sprawa morderstwa i kwestie niedofinansowania policji i braków kadrowych w tychże służbach. Bardzo ciekawa i bardzo prawdopodobna wizja.
10. Madagaskar. Gorąca wieś Ambinanitelo - Arkady Fiedler, Bernardinum 2006
Kolejna książka najbardziej znanego polskiego podróżnika, którą pod swoje skrzydła redaktorskie wziął Wojciech Cejrowski. Jest to opowieść o tym, co wydarzyło się w jednej z madagaskarskich wiosek w czasie pobytu Arkadego Fiedlera na czwartej największej wyspie świata. Sporo tu obserwacji zarówno przyrodniczych, jak i dotyczących życia mieszkańców wioski. Sama relacja trochę trąci myszką, zwłaszcza w kwestiach językowych i moralno-obyczajowych, ale nie da się ukryć, że po tylu latach nadal jest pasjonująca. Kawał dobrej roboty wykonała też redakcja, odgrzebując stare, często niewykorzystywane jeszcze, zdjęcia autora i doprowadzając je do takiego stanu, że można je było w książce pokazać. Warto też wspomnieć, że jest to możliwie najpełniejsze wydanie tej książki, która miała za PRL-u trochę pod górkę z cenzurą. Wojciech Cejrowski wyciął wprawdzie fragmenty, które najprawdopodobniej były dopisane przez bądź na zlecenie cenzury, ale żeby czytelnik nie był stratny, umieścił je na końcu książki z odredaktorskim komentarzem.
Paski postępu:
Jan Brzechwa - Brzechwa dzieciom. Dzieła wszystkie. Wiersze - 82%
Brian Aldiss - Cieplarnia - 75%
Radek Rak - Baśń o wężowym sercu albo wtóre słowo o Jakóbie Szeli - 64%
Paweł Majka - Berserk. Spowiednik - 62%
Paweł Kardasz - Safari. Zapiski przewodnika karawan - 53%
Magdalena Bartczak - Chile południowe. Tysiąc niespokojnych wysp - 47%
Aneta Jadowska - Diabelski Młyn - 42%
Kazimierz Kyrcz jr - Chłopcy, których kochano za mocno - 35%
Paweł Goźliński - Akan - 27%
Margaret Atwood - Opowieść Podręcznej - 24%
antologia - Dragoneza - 20%
Dave Hutchinson - Europa jesienią - 19%
Elżbieta Piętak, Dariusz Piętak - Lhotse '89 - 17%
Andrej Bán - Słoń na Zemplinie - 13%
Krzysztof Haladyn - Ostatnie namaszczenie - 13%
Paulina Hendel - Żniwiarz. Trzynasty księżyc - 11%
Aleksandra Michta-Juntunen - Finlandia. Sisu, sauna i salmiakki - 11%
Eugeniusz Dębski - O włos od piwa - 11%
Lucy i Stephen Hawking - George i tajny klucz do Wszechświata - 7%
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fiedler A.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fiedler A.. Pokaż wszystkie posty
środa, 5 lutego 2020
czwartek, 31 stycznia 2019
Przeczytane. Styczeń 2019
1. Makaron w sakwach, czyli rowerem przez Andy i Kordyliery - Piotr Strzeżysz, Bezdroża 2012 (Kindle)
Andy, Kordyliery i człowiek na rowerze - zapowiadało się coś ciekawego, jakaś opowieść o dalekich krainach i spotkaniach z ich mieszkańcami, bo przecież w czasie pedałowania na pewno wielu się ich spotyka. Dostałem natomiast rozważania typu "po co ja to robię" i "jestem wariatem, że się tak męczę". Spotkania i rozmowy z ludźmi oczywiście też się tu znajdują, ale autor skupia się na tym, że jego pasja do jazdy rowerem jest raczej nierozumiana. Do tego często załamywałem ręce, czytając o niezbyt rozważnym (łagodnie mówiąc) zachowaniu autora, którego zresztą sam niejednokrotnie później żałował. Jest tu parę fajnych fragmentów, ale raczej mam poczucie zmarnowanego potencjału.
2. I znowu kusząca Kanada - Arkady Fiedler, Bernardinum 2014
Kolejna podróżnicza lektura na początek roku. Wydawało by się, że Fiedler to uznana marka, człowiek, który z pasją i swadą pisze o odwiedzanych przez siebie miejscach. Tutaj też tej pasji nie jest w stanie ukryć, ale w odróżnieniu od innych jego książek, przez tę musiałem się mozolnie przebijać, zamiast ją w try miga pochłonąć. Tym, co mnie uderzyło w I znowu kuszącej Kanadzie, jest seksistowski kult maczyzmu. Wiecie: "My, wspaniali mężczyźni, wyruszamy do dzikich kanadyjskich lasów łowić pstrągi i polować. Przy okazji zahaczymy o rodeo, gdzie oprócz byczego potu popodziwiamy piersiaste kobiety. Ojejku, rusza z nami żona kolegi. Jak ona sobie, biedaczka, poradzi?" Widać, że czasy i mentalność się zmieniają, choć od opisywanych wydarzeń minęło raptem jakieś pięćdziesiąt lat. Nie chciałbym jednak, żeby ktoś pomyślał, że uważam tę książkę za nic nie wartego gniota. Nadal urzeka Fiedlerowski zachwyt dziką przyrodą północnej Kanady, który sprawia, że ma się ochotę tamte tereny odwiedzić, a właśnie po to dziś się taką literaturę czyta.
3. Inne światy - antologia, SQN 2018 (Kindle)
Grubaśna antologia opowiadań (plus jedna powieść, bo Dukaj nie umie się streszczać), które miały treścią nawiązywać do malarstwa Jakuba Różalskiego (czyli Chełmoński spotyka mechy). Trzeba wydawcy przyznać, że udało mu się namówić do napisania tekstów pokaźną galerię sław - na dobrą sprawę brakuje tylko Szczepana Twardocha. Jest tu wspomniany już Jacek Dukaj, który umieszcza akcję swojego Imperium chmur w Japonii za czasów restauracji Meiji, jednocześnie tworząc z niej swego rodzaju kontynuację Lalki Prusa. Brakuje mi tu domknięcia kilku wątków i parę rzeczy mi zgrzyta, ale jak na Dukaja jest to całkiem zjadliwa lektura. Najlepiej w zbiorze moim zdaniem radzi sobie Łukasz Orbitowski opowiadaniem Sfora, w którym ukazuje dzieje Polski od powstania styczniowego do teraz z perspektywy kolejnych posiadaczy tajemniczej wilczej skóry. Niestety można tu znaleźć także słabsze teksty: zawodzi Sylwia Chutnik Zapalnym stanem udręki, które to opowiadanie dość szybo wyleciało mi z głowy; nie radzi sobie też niezwykle popularny Remigiusz Mróz, tworząc mało oryinalny Korytarz pełnomorski - może faktycznie powinien pisać trochę mniej, a bardziej przyłożyć się do jakości swoich utworów. Reszta tekstów jest bardzo solidna. Jakub Małecki, Robert Szmidt, Anna Kańtoch, Aleksandra Zielińska, Aneta Jadowska i Jakub Żulczyk dobrze wywiązali się ze swoich obowiązków. Szczególnie zaskoczony jestem postawą Jadowskiej, która postanowiła napisać coś innego niż to, do czego mnie przyzwyczaiła i wyszło jej to na dobre.
4. Głębia.Bezkres - Marcin Podlewski, Fabryka Słów 2018
To ostatni już tom tetralogii Marcina Podlewskiego. Ponad osiemset stron tekstu, gdzie domyka poszczególne wątki (a trochę ich się do tej pory nazbierało), daje odpowiedzi na frapujące czytelnika pytania, odrobinę irytuje zastosowaniem deus ex machina i przedstawia całkiem satysfakcjonujące zakończenie. Gdybym nie zabierał się w międzyczasie za wiele innych książek, skończyłbym Głębię bardzo szybko, bo i fabuła interesująca, i pióro takie, że powieść sama się czyta. Do tego barwni bohaterowie i mamy receptę na sukces. I przy tym wszystkim umknął mi w czasie lektury fakt, że tak naprawdę niewiele się tam dzieje. Mimo to Podlewskiemu udało się to "niewiele" przedstawić tak że miałem wrażenie, że strony powieści zapełnione są mnóstwem niezwykle dynamicznych wydarzeń. Chwała mu za to.
5. Tajemniczy ogród - Frances Hodgson Burnett, Wolne Lektury 2014 (Kindle)
Książka, którą wybrałem do usypiania Syna. Dość szybko zorientowałem się, że nie jest to najlepszy wybór dla żyjącego w XXI-wiecznej Europie trzylatka, ale ponieważ okazało się, że Tajemniczy ogród ma spore walory usypiające, doczytałem go do końca. Dlaczego nie najlepszy wybór? Już w pierwszym rozdziale umierają rodzice bohaterki, później inny dzieciak co chwilę mówi, że i tak wkrótce umrze - trochę to za ciężkie dla mojego młodzieńca, więc musiałem autorkę cenzurować. Trochę przeszkadzał mi też archaiczny język tłumaczenia (w końcu ma ono już sto lat); o ile nie był to problem dla mnie, to potomek mógł już mieć problem ze zrozumieniem niektórych słów (choć zazwyczaj szybko zasypiał i nie zwracał na nie uwagi). Poza tym jest to całkiem fajna opowieść o zawiązywaniu dziecięcych przyjaźni, sile umysłu i relacjach dziecko-rodzic.
Postępy w czytaniu:
- Jacek Komuda - Jaksa. Bies idzie za mną - 56%
- Kenneth Grahame - O czym szumią wierzby - 32%
- Robert M. Wegner - Każde martwe marzenie - 22%
- Ursula K. Le Guin - Sześć światów Hain - 10%
- Monika Witkowska - Z plecakiem przez świat. Vademecum podróżnika - 8%
- Maja Lidia Kossakowska - Bramy Światłości. Tom 3 - 6%
- antologia - Idiota skończony - 8%
- Jonathan Swift - Podróże Guliwera - 3%
- Caitlin R. Kiernan - Tonąca dziewczyna - 2%
Andy, Kordyliery i człowiek na rowerze - zapowiadało się coś ciekawego, jakaś opowieść o dalekich krainach i spotkaniach z ich mieszkańcami, bo przecież w czasie pedałowania na pewno wielu się ich spotyka. Dostałem natomiast rozważania typu "po co ja to robię" i "jestem wariatem, że się tak męczę". Spotkania i rozmowy z ludźmi oczywiście też się tu znajdują, ale autor skupia się na tym, że jego pasja do jazdy rowerem jest raczej nierozumiana. Do tego często załamywałem ręce, czytając o niezbyt rozważnym (łagodnie mówiąc) zachowaniu autora, którego zresztą sam niejednokrotnie później żałował. Jest tu parę fajnych fragmentów, ale raczej mam poczucie zmarnowanego potencjału.
2. I znowu kusząca Kanada - Arkady Fiedler, Bernardinum 2014
Kolejna podróżnicza lektura na początek roku. Wydawało by się, że Fiedler to uznana marka, człowiek, który z pasją i swadą pisze o odwiedzanych przez siebie miejscach. Tutaj też tej pasji nie jest w stanie ukryć, ale w odróżnieniu od innych jego książek, przez tę musiałem się mozolnie przebijać, zamiast ją w try miga pochłonąć. Tym, co mnie uderzyło w I znowu kuszącej Kanadzie, jest seksistowski kult maczyzmu. Wiecie: "My, wspaniali mężczyźni, wyruszamy do dzikich kanadyjskich lasów łowić pstrągi i polować. Przy okazji zahaczymy o rodeo, gdzie oprócz byczego potu popodziwiamy piersiaste kobiety. Ojejku, rusza z nami żona kolegi. Jak ona sobie, biedaczka, poradzi?" Widać, że czasy i mentalność się zmieniają, choć od opisywanych wydarzeń minęło raptem jakieś pięćdziesiąt lat. Nie chciałbym jednak, żeby ktoś pomyślał, że uważam tę książkę za nic nie wartego gniota. Nadal urzeka Fiedlerowski zachwyt dziką przyrodą północnej Kanady, który sprawia, że ma się ochotę tamte tereny odwiedzić, a właśnie po to dziś się taką literaturę czyta.
3. Inne światy - antologia, SQN 2018 (Kindle)
Grubaśna antologia opowiadań (plus jedna powieść, bo Dukaj nie umie się streszczać), które miały treścią nawiązywać do malarstwa Jakuba Różalskiego (czyli Chełmoński spotyka mechy). Trzeba wydawcy przyznać, że udało mu się namówić do napisania tekstów pokaźną galerię sław - na dobrą sprawę brakuje tylko Szczepana Twardocha. Jest tu wspomniany już Jacek Dukaj, który umieszcza akcję swojego Imperium chmur w Japonii za czasów restauracji Meiji, jednocześnie tworząc z niej swego rodzaju kontynuację Lalki Prusa. Brakuje mi tu domknięcia kilku wątków i parę rzeczy mi zgrzyta, ale jak na Dukaja jest to całkiem zjadliwa lektura. Najlepiej w zbiorze moim zdaniem radzi sobie Łukasz Orbitowski opowiadaniem Sfora, w którym ukazuje dzieje Polski od powstania styczniowego do teraz z perspektywy kolejnych posiadaczy tajemniczej wilczej skóry. Niestety można tu znaleźć także słabsze teksty: zawodzi Sylwia Chutnik Zapalnym stanem udręki, które to opowiadanie dość szybo wyleciało mi z głowy; nie radzi sobie też niezwykle popularny Remigiusz Mróz, tworząc mało oryinalny Korytarz pełnomorski - może faktycznie powinien pisać trochę mniej, a bardziej przyłożyć się do jakości swoich utworów. Reszta tekstów jest bardzo solidna. Jakub Małecki, Robert Szmidt, Anna Kańtoch, Aleksandra Zielińska, Aneta Jadowska i Jakub Żulczyk dobrze wywiązali się ze swoich obowiązków. Szczególnie zaskoczony jestem postawą Jadowskiej, która postanowiła napisać coś innego niż to, do czego mnie przyzwyczaiła i wyszło jej to na dobre.
4. Głębia.Bezkres - Marcin Podlewski, Fabryka Słów 2018
To ostatni już tom tetralogii Marcina Podlewskiego. Ponad osiemset stron tekstu, gdzie domyka poszczególne wątki (a trochę ich się do tej pory nazbierało), daje odpowiedzi na frapujące czytelnika pytania, odrobinę irytuje zastosowaniem deus ex machina i przedstawia całkiem satysfakcjonujące zakończenie. Gdybym nie zabierał się w międzyczasie za wiele innych książek, skończyłbym Głębię bardzo szybko, bo i fabuła interesująca, i pióro takie, że powieść sama się czyta. Do tego barwni bohaterowie i mamy receptę na sukces. I przy tym wszystkim umknął mi w czasie lektury fakt, że tak naprawdę niewiele się tam dzieje. Mimo to Podlewskiemu udało się to "niewiele" przedstawić tak że miałem wrażenie, że strony powieści zapełnione są mnóstwem niezwykle dynamicznych wydarzeń. Chwała mu za to.
5. Tajemniczy ogród - Frances Hodgson Burnett, Wolne Lektury 2014 (Kindle)
Książka, którą wybrałem do usypiania Syna. Dość szybko zorientowałem się, że nie jest to najlepszy wybór dla żyjącego w XXI-wiecznej Europie trzylatka, ale ponieważ okazało się, że Tajemniczy ogród ma spore walory usypiające, doczytałem go do końca. Dlaczego nie najlepszy wybór? Już w pierwszym rozdziale umierają rodzice bohaterki, później inny dzieciak co chwilę mówi, że i tak wkrótce umrze - trochę to za ciężkie dla mojego młodzieńca, więc musiałem autorkę cenzurować. Trochę przeszkadzał mi też archaiczny język tłumaczenia (w końcu ma ono już sto lat); o ile nie był to problem dla mnie, to potomek mógł już mieć problem ze zrozumieniem niektórych słów (choć zazwyczaj szybko zasypiał i nie zwracał na nie uwagi). Poza tym jest to całkiem fajna opowieść o zawiązywaniu dziecięcych przyjaźni, sile umysłu i relacjach dziecko-rodzic.
Postępy w czytaniu:
- Jacek Komuda - Jaksa. Bies idzie za mną - 56%
- Kenneth Grahame - O czym szumią wierzby - 32%
- Robert M. Wegner - Każde martwe marzenie - 22%
- Ursula K. Le Guin - Sześć światów Hain - 10%
- Monika Witkowska - Z plecakiem przez świat. Vademecum podróżnika - 8%
- Maja Lidia Kossakowska - Bramy Światłości. Tom 3 - 6%
- antologia - Idiota skończony - 8%
- Jonathan Swift - Podróże Guliwera - 3%
- Caitlin R. Kiernan - Tonąca dziewczyna - 2%
Etykiety:
antologie,
Burnett,
Fiedler A.,
Podlewski,
Strzeżysz
czwartek, 19 marca 2015
Przeczytane 2015: Tydzień #11
Trzy książki udało mi się w tym tygodniu ukończyć, co jest satysfakcjonującym wynikiem, choć przy niewielkiej ich objętości powinno się udać przeczytać czwartą. Prawdę mówiąc, niewiele zabrakło, żeby tak się stało (Wygnaniec Krzyśka Piskorskiego jest na ukończeniu). Czasu na lektury miałem dość dużo, ale poświęciłem go trochę na czasopisma (tegoroczna Nowa Fantastyka, Fantastyka rocznik 1985 i Poznaj Świat z zeszłego roku). Ciekawe, kiedy nadejdzie dzień, że będę z nimi na bieżąco.
30. Kanada pachnąca żywicą - Arkady Fiedler, Bernardinum 2009
Chyba najbardziej kultowa z polskich książek podróżniczych. Czytałem ją już w podstawówce, przygotowując się do olimpiady geograficznej o USA i Kanadzie, ale okazało się, że jedynym, co do dziś pamiętałem z opowieści Fiedlera, była historia Pokahontas. Jak zwykle w przypadku książek z serii Biblioteka Poznaj Świat, ta pozycja również urzeka jakością wydania, choć fotografii jest tu zdecydowanie mniej niż w pozostałych tytułach, które miałem przyjemność wziąć do rąk. W niczym to jednak nie umniejsza faktu, że lektura ta jest bardzo zajmująca. Autor skupia się na pięknie przyrody, z którą zetknął się podczas podróży po drugim największym kraju świata, pokazuje wpływ natury na człowieka z zewnątrz, ale także przedstawia, jakie znaczenie miało przybycie do Ameryki białego człowieka na życie rdzennej ludności. W opisie wyprawy łowieckiej, którym ta książka jest, pojawia się mnóstwo informacji na temat pionierów podporządkowujących sobie i europejskim mocarstwom kanadyjską ziemię. Wszystko przedstawione jest w taki sposób, że ma się ochotę wstać z fotela i ruszyć w świat. I pewnie w ten sposób zaczęła się kariera współczesnych podróżników. Szkoda tylko, że opisywana wyprawa urywa się nagle i brakuje jej zakończenia.
31. Ruchome obrazki - Terry Pratchett, Prószyński i S-ka 2010 (Kindle)
To ostatni tom Świata Dysku, przed przerwą, jaką sobie zamierzam zrobić w twórczości Pratchetta; zamierzam do niej wrócić, jak już uporam się z bieżąco wydawaną polską fantastyką. Jak można się domyślić po tytule, autor bierze tym razem na tapetę Hollywood, mechanizmy, jakimi kieruje się przemysł filmowy i pozycję gwiazd w społeczeństwie. Wszystko oczywiście w krzywym zwierciadle, wynaturzone przez magię i zasady rządzące Dyskiem. Humor jest subtelniejszy niż w poprzednich tomach, a przez to nie zdarza mu się już być męczącym. W zasadzie jest to typowa książka z serii, nie wyróżniająca się spośród innych tomów cyklu ani na plus, ani na minus.
32. Drugie spojrzenie na planetę Ksi - Marcin Kowalczyk, Janusz A. Zajdel, SuperNOWA 2014
Zwycięzca konkursu na kontynuację Całej prawdy o planecie Ksi Janusza A. Zajdla spisał się bardzo przyzwoicie. Akcja powieści toczy się w przeważającej części na tytułowej planecie, a główne role grają astronauci pozostawieni tam w poprzedniej części. Autor (mowa o Marcinie Kowalczyku, bo Zajdel napisał jedynie trzy fragmenty, które dodane zostały również na końcu Całej prawdy...) w pesymistyczny sposób ukazuje zachodzące przemiany ustrojowe, jednocześnie dając prztyczka w nos obradom Okrągłego Stołu. Trochę za mało miejsca poświęcono kapitanowi Slothowi i ziemskim terrorystom, a powieść zakończono w taki sposób, że możliwe staje się bezbolesne napisanie trzeciego tomu.
30. Kanada pachnąca żywicą - Arkady Fiedler, Bernardinum 2009
Chyba najbardziej kultowa z polskich książek podróżniczych. Czytałem ją już w podstawówce, przygotowując się do olimpiady geograficznej o USA i Kanadzie, ale okazało się, że jedynym, co do dziś pamiętałem z opowieści Fiedlera, była historia Pokahontas. Jak zwykle w przypadku książek z serii Biblioteka Poznaj Świat, ta pozycja również urzeka jakością wydania, choć fotografii jest tu zdecydowanie mniej niż w pozostałych tytułach, które miałem przyjemność wziąć do rąk. W niczym to jednak nie umniejsza faktu, że lektura ta jest bardzo zajmująca. Autor skupia się na pięknie przyrody, z którą zetknął się podczas podróży po drugim największym kraju świata, pokazuje wpływ natury na człowieka z zewnątrz, ale także przedstawia, jakie znaczenie miało przybycie do Ameryki białego człowieka na życie rdzennej ludności. W opisie wyprawy łowieckiej, którym ta książka jest, pojawia się mnóstwo informacji na temat pionierów podporządkowujących sobie i europejskim mocarstwom kanadyjską ziemię. Wszystko przedstawione jest w taki sposób, że ma się ochotę wstać z fotela i ruszyć w świat. I pewnie w ten sposób zaczęła się kariera współczesnych podróżników. Szkoda tylko, że opisywana wyprawa urywa się nagle i brakuje jej zakończenia.
31. Ruchome obrazki - Terry Pratchett, Prószyński i S-ka 2010 (Kindle)
To ostatni tom Świata Dysku, przed przerwą, jaką sobie zamierzam zrobić w twórczości Pratchetta; zamierzam do niej wrócić, jak już uporam się z bieżąco wydawaną polską fantastyką. Jak można się domyślić po tytule, autor bierze tym razem na tapetę Hollywood, mechanizmy, jakimi kieruje się przemysł filmowy i pozycję gwiazd w społeczeństwie. Wszystko oczywiście w krzywym zwierciadle, wynaturzone przez magię i zasady rządzące Dyskiem. Humor jest subtelniejszy niż w poprzednich tomach, a przez to nie zdarza mu się już być męczącym. W zasadzie jest to typowa książka z serii, nie wyróżniająca się spośród innych tomów cyklu ani na plus, ani na minus.
32. Drugie spojrzenie na planetę Ksi - Marcin Kowalczyk, Janusz A. Zajdel, SuperNOWA 2014
Zwycięzca konkursu na kontynuację Całej prawdy o planecie Ksi Janusza A. Zajdla spisał się bardzo przyzwoicie. Akcja powieści toczy się w przeważającej części na tytułowej planecie, a główne role grają astronauci pozostawieni tam w poprzedniej części. Autor (mowa o Marcinie Kowalczyku, bo Zajdel napisał jedynie trzy fragmenty, które dodane zostały również na końcu Całej prawdy...) w pesymistyczny sposób ukazuje zachodzące przemiany ustrojowe, jednocześnie dając prztyczka w nos obradom Okrągłego Stołu. Trochę za mało miejsca poświęcono kapitanowi Slothowi i ziemskim terrorystom, a powieść zakończono w taki sposób, że możliwe staje się bezbolesne napisanie trzeciego tomu.
czwartek, 6 lutego 2014
Przeczytane 2014: Tydzień #5
Notka opóźniona o jeden dzień z powodu awarii internetu.
Luty zacząłem od trzech książek, które czytałem mniej więcej jednocześnie. Na całe szczęście były to przyjemne lektury, choć proporcje fantastyki do niefantastyki w tym tygodniu zostały odwrócone - tylko jedna (za to bardzo dobra) książka fantastyczna. Po raz kolejny też Kindle przegrywa z papierem (za dużo makulatury w domu).
11. Punkt cięcia - Michał Cholewa, Warbook 2013
Kontynuacja Gambitu zmienia przeciwnika wojsk Unii Europejskiej ze Stanów Zjednoczonych na Chiny. W kwestii opisu działań wojennych udało się autorowi utrzymać poziom poprzedniej części - w zajmujący sposób przedstawia bitwy kosmiczne i operacje wywiadu wojskowego. Ciekawie zostało również ukazane Imperium Chińskie wraz z całą dworską etykietą. Cholewa lepiej zaprezentował bohaterów, tym razem widać, że są oni z krwi i kości; nawet Brisbane'a da się polubić. Mankamentów powieści jest niewiele. Pierwszym jest nieco pozbawiony polotu styl autora, choć przyznać trzeba, że książkę czyta się sprawnie (i to mimo tego, że przebijałem się przez nią pięć dni). Kolejna sprawa to niemal całkowite pominięcie wątku, który zawiązał akcję, choć liczę na jego rozwinięcie w kolejnej części.
12. Dziękuję ci, kapitanie - Arkady Fiedler, Bernardinum 2013
Za tę króciutką lekturę zabrałem się, bo była to jedyna książka, jaką miałem przy sobie, oczekując na obiad w Sfinksie. Wcześniej z Fiedlerem miałem styczność w szkole podstawowej przy okazji Dywizjonu 303 i Kanady pachnącej żywicą. Dziękuję ci, kapitanie bardzo przypomina tę pierwszą książkę, przy czym zamiast o lotnikach opowiada o ludziach pracujących na statkach handlowych w czasie drugiej wojny światowej. Autorowi trzeba oddać, że pisze w taki sposób, że z wypiekami na twarzy czytałem tekst, którego tematyka w innym przypadku śmiertelnie by mnie wynudziła. Jest to naprawdę ciekawy zestaw historii o brawurze, bohaterstwie i ułańskiej fantazji zwykłych cywilnych marynarzy, którym przyszło pracować w bardzo niespokojnych czasach. Nie spodziewałem się czegoś tak dobrego.
13. Wałkowanie Ameryki - Marek Wałkuski, Editio 2012 (Kindle)
Kolejna książka, po którą sięgnąłem po przeczytaniu artykułu Wałkuskiego o Stanach Zjednoczonych w miesięczniku Poznaj Świat. Artykuł ten, jak się okazało składa się z fragmentów Wałkowania Ameryki. Autor, przebywający w USA jako korespondent Polskiego Radia, stara się przybliżyć czytelnikowi społeczeństwo amerykańskie, różnice w mentalności pomiędzy tamtejszą ludnością a Europejczykami, przedstawia też zmiany, jakie zachodziły wśród obywateli Stanów Zjednoczonych, a wszystko często uzupełnia statystykami, z których ktoś złośliwy mógłby wyciągnąć wniosek, że Wałkuski jest rasistą (choć przedstawia tylko fakty poparte liczbami). Jest to solidne kompendium wiedzy o zasadach rządzących krajem za Wielką Wodą, które pokazuje przyczyny pewnych zjawisk, za które Stany często są w naszym kraju krytykowane (jak choćby wizy dla Polaków, polish jokes, czy też zbrojne interwencje na całym świecie).
Książka miesiąca: Steven Erikson - Wspomnienie lodu
Rozczarowanie miesiąca: Aneta Jadowska - Zwycięzca bierze wszystko
Luty zacząłem od trzech książek, które czytałem mniej więcej jednocześnie. Na całe szczęście były to przyjemne lektury, choć proporcje fantastyki do niefantastyki w tym tygodniu zostały odwrócone - tylko jedna (za to bardzo dobra) książka fantastyczna. Po raz kolejny też Kindle przegrywa z papierem (za dużo makulatury w domu).
11. Punkt cięcia - Michał Cholewa, Warbook 2013
Kontynuacja Gambitu zmienia przeciwnika wojsk Unii Europejskiej ze Stanów Zjednoczonych na Chiny. W kwestii opisu działań wojennych udało się autorowi utrzymać poziom poprzedniej części - w zajmujący sposób przedstawia bitwy kosmiczne i operacje wywiadu wojskowego. Ciekawie zostało również ukazane Imperium Chińskie wraz z całą dworską etykietą. Cholewa lepiej zaprezentował bohaterów, tym razem widać, że są oni z krwi i kości; nawet Brisbane'a da się polubić. Mankamentów powieści jest niewiele. Pierwszym jest nieco pozbawiony polotu styl autora, choć przyznać trzeba, że książkę czyta się sprawnie (i to mimo tego, że przebijałem się przez nią pięć dni). Kolejna sprawa to niemal całkowite pominięcie wątku, który zawiązał akcję, choć liczę na jego rozwinięcie w kolejnej części.
12. Dziękuję ci, kapitanie - Arkady Fiedler, Bernardinum 2013
Za tę króciutką lekturę zabrałem się, bo była to jedyna książka, jaką miałem przy sobie, oczekując na obiad w Sfinksie. Wcześniej z Fiedlerem miałem styczność w szkole podstawowej przy okazji Dywizjonu 303 i Kanady pachnącej żywicą. Dziękuję ci, kapitanie bardzo przypomina tę pierwszą książkę, przy czym zamiast o lotnikach opowiada o ludziach pracujących na statkach handlowych w czasie drugiej wojny światowej. Autorowi trzeba oddać, że pisze w taki sposób, że z wypiekami na twarzy czytałem tekst, którego tematyka w innym przypadku śmiertelnie by mnie wynudziła. Jest to naprawdę ciekawy zestaw historii o brawurze, bohaterstwie i ułańskiej fantazji zwykłych cywilnych marynarzy, którym przyszło pracować w bardzo niespokojnych czasach. Nie spodziewałem się czegoś tak dobrego.
13. Wałkowanie Ameryki - Marek Wałkuski, Editio 2012 (Kindle)
Kolejna książka, po którą sięgnąłem po przeczytaniu artykułu Wałkuskiego o Stanach Zjednoczonych w miesięczniku Poznaj Świat. Artykuł ten, jak się okazało składa się z fragmentów Wałkowania Ameryki. Autor, przebywający w USA jako korespondent Polskiego Radia, stara się przybliżyć czytelnikowi społeczeństwo amerykańskie, różnice w mentalności pomiędzy tamtejszą ludnością a Europejczykami, przedstawia też zmiany, jakie zachodziły wśród obywateli Stanów Zjednoczonych, a wszystko często uzupełnia statystykami, z których ktoś złośliwy mógłby wyciągnąć wniosek, że Wałkuski jest rasistą (choć przedstawia tylko fakty poparte liczbami). Jest to solidne kompendium wiedzy o zasadach rządzących krajem za Wielką Wodą, które pokazuje przyczyny pewnych zjawisk, za które Stany często są w naszym kraju krytykowane (jak choćby wizy dla Polaków, polish jokes, czy też zbrojne interwencje na całym świecie).
Podsumowanie stycznia
W styczniu przeczytałem łącznie dziesięć książek, czyli o dwie więcej niż rok temu. Siedem z nich było fantastyką, z tego sześć to książki polskich autorów. Tylko dwie książki przeczytałem na Kindle'u, co wiąże się ze sporą ilością nieprzeczytanej makulatury, która zagraca mi cały jeden pokój. Pod kątem nominacji do Nagrody im. Zajdla nie był to szczęśliwy miesiąc - tylko cztery książki zawierały utwory, które mogą być nominowane, co oznacza, że muszę się bardziej sprężyć z czytaniem zeszłorocznych tekstów (jak widać po tym tygodniu, niezbyt mi to wyszło). Zacząłem też sprzedawać rozrzucone po mieszkaniu książki. Na razie idzie nieźle - tylko dwie nie znalazły nabywcy.Książka miesiąca: Steven Erikson - Wspomnienie lodu
Rozczarowanie miesiąca: Aneta Jadowska - Zwycięzca bierze wszystko
Subskrybuj:
Posty (Atom)













