Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nieściur. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nieściur. Pokaż wszystkie posty

sobota, 19 marca 2022

Przeczytane 2022: Tydzień #11

Nie wiem, jak to się stało, że w tym tygodniu skończyłem czytać tylko jedną książkę zamiast trzech, które były dość realnym wynikiem. Na swoje usprawiedliwienie mogę mieć tylko to, że codziennie miałem na głowie bądź to uczelnię, bądź pracę i wieczorem zdarzało mi się paść na twarz ze zmęczenia. W każdym razie zapraszam do zapoznania się z moją opinią na temat przedostatniego tomu cyklu Shadow Raptors.

19. Shadow Raptors. Konwój - Sławomir Nieściur, Drageus 2021 (Kindle)

Jako się rzekło, piąty tom cyklu Shadow Raptors jest przedostatnią częścią serii. Nieściur powoli prowadzi akcję do kulminacji i robi to w taki sposób, że odnosiłem wrażenie, jakby nic się na kartach powieści nie działo. Jest to złudne, bo w ujęciu całościowym cykl wydaje się być przemyślany - widać, że autor ma wyobrażony jakiś cel, do którego pcha wykreowanych przez siebie bohaterów. Jeśli zaś chodzi o sam Konwój, to tutaj przede wszystkim lecą przez kosmos. Niby bohaterowie układają jakiś plan na bardziej lub mniej przemocowy kontakt ze skunami (powieściowi kosmici), ale na razie na planowaniu się kończy. W odróżnieniu od poprzednich części, kosmicznych bitew tym razem nie uświadczymy. Na razie trzeba zadowolić się pieczołowicie budowanym przed wielkim finałem napięciem. Ostatni tom cyklu jest już od paru miesięcy na rynku, ja natomiast jego lekturę mam cały czas przed sobą. Mam nadzieję, że Nieściurowi udało się podomykać wątki w sposób satysfakcjonujący. Liczę też, że w natłoku słowa pisanego znajdę czas, żeby sprawdzić, jak sobie z zadaniem poradził.

Paski postępu:
antologia - Nawia - 90%
Jan Brzechwa - Brzechwa dzieciom. Dzieła wszystkie. Pan Kleks - 50%
Stanisław Pagaczewski - Przygody Baltazara Gąbki. Trylogia - 36%
Feliks W. Kres - Grombelardzka legenda - Serce gór - 21%
James S.A. Corey - Wojna Kalibana - 5%
Joanna W. Gajzler - Bóg maszyna - 2%

piątek, 31 grudnia 2021

Przeczytane 2021: Tydzień #52

No i na koniec roku całkiem niezły wynik, bo ostatni tydzień zapisał się trzema przeczytanymi książkami. Ukończyłem podręcznik do podstaw geografii człowieka i kolejny skrypt do ćwiczeńz geologii, ale znalazł się też czas na kolejnąpozycję z polskiej fantastyki. Jest całkiem nieźle: kolejne podręczniki akademickie mam już na ukończeniu, z fantastyką idzie trochę wolniej, ale zaraz powinno się to zmienić. Pewnie za miesiąc będę musiał trochę przyhamować, bo trzeba będzie zająć się sesją egzaminacyjną, ale mam nadzieję, że wszystko pójdzie dobrze.

102. Geografia ekonomiczna - Kazimierz Kuciński (red.), Wolters Kluwer 2009

Jedyny polecany przez prowadzącego zajęcia podręcznik do podstaw geografii człowieka. W zasadzie w trakcie czytania cały czas w głowie kołatało mi się, że przecież to wszystko jest tak na chłopski rozum oczywiste. No i problem z tym jest taki, że oczywiste rzeczy później na egzaminie okazują się wcale takie oczywiste nie być. A egzamin za miesiąc. W każdym razie: na pewno książka pokazuje pewne koncepcje związane z geografią społeczno-ekonomiczną, nazywa je, tłumaczy i stara się je w głowie czytelnika poukładać. Przy tym pisana jest na tyle prostym językiem, że do zrozumienia jej nie jest wymagany doktorat z ekonomii. Dużo tu o teorii gospodarki, zachowaniach człowieka, różnych koncepcjach związanych z osadnictwem, państwowością i społeczeństwem. Może bez jakiegoś zagłębiania się w detale, ale w kwestii podstaw przedmiotu wydaje się to być wystarczający zakres wiedzy. Fajnie się to czytało, nie czułem, żeby mi mózg wyparował, teraz tylko trzeba będzie zdobytą wiedzę przelać w stosownym momencie na papier.

103. Przewodnik do ćwiczeń z geologii - Piotr Czubla, Włodzimierz Mizerski, Ewa Świerczewska-Gładysz, PWN 2009

A to drugi z przeczytanych przeze mnie przewodników do ćwiczeń z geologii. Napisany dwadzieścia lat później niż opisywany przeze mnie wcześniej skrypt Jaroszewskiego, jest stworzony przystępniejszym językiem i nie trąci myszką jak poprzednik. Ma lepszej jakości papier, ładniejsze i bardziej przejrzyste ilustracje i wydaje mi się, że mniej wdaje się w detale, zwłaszcza w kwestii wykorzystania kompasu geologicznego oraz przekrojów i profili geologicznych. Dodatkowo, czego nie było u poprzednika, zamieszczono tu trzy rozdziały o skamieniałościach prezentujące wymarłe organizmy, które pozostawiły po sobie ślady w skałach. Dużo ich było, więc ciężko jest je wszystkie spamiętać, ale mam nadzieję, że uda mi się jakoś ten materiał opanować (o ile będzie taka potrzeba).

104. Shadow Raptors. Blokada - Sławomir Nieściur, Drageus 2020 (Kindle)

Blokada to już czwarty tom serii Shadow Raptors, którą czytam już raczej siłą rozpędu niż z zachwytu nad kunsztem autora. Mamy tu science-fiction, gdzie ludzie toczą kosmiczną walkę z obcymi, przy okazji nie mogąc się sami ze sobą porozumieć. Autor wprowadza tym razem więcej zamieszania, pokazując, że przeciwnicy ludzkości nie są dokładnie tacy, jak się ich przedstawia. Poza tym akcja toczy się dość powoli, głównie dlatego, że Nieściur skacze pomiędzy różnymi częściami Wszechświata i co jakiś czas przenosi się z jednego statku na inny, przez co każdemu z bohaterów trochę brakuje czasu antenowego. Wydaje mi się, że po prostu przywykłem do opasłych tomisk, dlatego odczuwam niedosyt, jeśli chodzi o natężenie wydarzeń, w sytuacji, kiedy autor nie próbuje nadymać książce objętości. Co by nie mówić, jest to przyjemne czytadło, niewymagające intelektualnego wysiłku, którego lektura w natężeniu geologiczno-geograficznych podręczników była mi potrzebna.

Paski postępu:
Stanisław Pagaczewski - Przygody Baltazara Gąbki. Trylogia - 36%
Jan Brzechwa - Brzechwa dzieciom. Dzieła wszystkie. Pan Kleks - 33%
Paweł Majka - Familia - 30%
antologia - Iron Tales. Blood Brothers - 29%
Grzegorz Gajek - Piast - 20%
Romuald Pawlak - Podarować niebo - 9%

piątek, 12 listopada 2021

Przeczytane 2021: Tydzień #44 i #45

Tydzień temu nie wyrobiłem się z przeczytaniem ani jednej książki, stąd brak notki. Tym razem w końcu udało mi się przebić przez dwie lektury na Kindle'u, natomiast nadal najwięcej czasu poświęcam na czytanie literatury związanej z moimi studiami i tak pewnie w najbliższej przyszłości będą sprawy wyglądać. Tymczasem zapraszam do zapoznania się z moimi wypocinami...

93. Miasto Wszystkich Zdrowych - Szymon Stoczek, IX 2021 (Kindle)

Szymon Stoczek to autor, który co jakiś czas za sprawą swoich publikowanych w prasie opowiadań wzbudza moje zainteresowanie swoją twórczością. Dwa z takich tekstów, Rekordzista i Wyrównanie trafiły do wydanego przez Wydawnictwo IX zbioru Miasto Wszystkich Zdrowych. Zwłaszcza pierwsze z wymienionych bardzo dobrze wprowadza w realia Sepatem, czyli miasta, którego przydomek stanowi tytuł omawianej książki. I o ile poszczególne utwory prezentują ciekawych bohaterów, próbujących odnaleźć się w świecie, w którym przyszło im żyć, nie ulega wątpliwości, że prawdziwym bohaterem w zebranej tu twórczości Stoczka jest Sepatem. A miasto to naprawdę niezwykłe: w całości zbudowane jest z organów, ciężko powiedzieć, czy ludzkich czy zwierzęcych, stąd też za miejsce akcji robią takie urocze lokacje jak nerki czy płuca. Autor potrafi zaintrygować i sprawić, że nie można się powstrzymać przed rozpoczęciem lektury kolejnego opowiadania. Z drugiej strony, widać, że w pewnym momencie zaczęło mu już albo brakować pomysłów, albo utraciły one tę błyskotliwość, którą przez większość czasu się charakteryzowały. W każdym razie, jest to bardzo ciekawy zestaw opowiadań autora, który próbuje się przebić ze swoją twórczością do szerszego grona. Trzymam za niego kciuki.

94. Shadow Raptors. Gniazdo - Sławomir Nieściur, Drageus 2020 (Kindle)

Po trzecim tomie cyklu Shadow Raptors mam niedosyt. Ale nie jest to uczucie tego typu, że przeczytałem coś wspaniałemo i chciałbym więcej, lecz raczej chciałbym, żeby w końcu coś się zaczęło na kartach powieści dziać. Wprawdzie widać, że autor do czegoś zmierza, ale czyni to tak ślamazarnie, że wywołuje irytację i to nawet, kiedy akcja staje się nieco bardziej dynamiczna, co ma miejsce wtedy, gdy dochodzi do kosmicznych strzelanin. Tak naprawdę, na razie nie widać, jaki jest sens umieszczenia niektórych scen i wątków w utworze, choć jak wspomniałem, widać, że autor ma pewien plan; pozostaje mieć nadzieję, że uda mu się go w jakiś sensowny sposób zaprezentować. Ale żeby nie było, że tylko narzekam, powieść ma też swoje mocne strony. Największą z nich są relacje pomiędzy technikiem Mossem, a Olim, oprogramowaniem, które weszło w etap bycia sztuczną inteligencją. Kolejnym plusem jest prezentacja konfliktu ludzie-obcy, a ponieważ na nim właśnie opiera sięgłówna oś fabuły, jest szansa, że uda sięz cyklu wyciągnąć jeszcze coś ciekawego. Ja w każdym razie porzucać go nie zamierzam i planuję doczytać do końca.

Paski postępu:
Marta Krajewska - Świt między dobrym i złym - 81%
Stanisław Pagaczewski - Przygody Baltazara Gąbki. Trylogia - 36%
antologia - Iron Tales. Blood Brothers - 10%
Grzegorz Gajek - Piast - 7%
Jakub Pawełek - Cena milczenia - 7%

piątek, 2 lipca 2021

Przeczytane 2021: Tydzień #26

Dwie książki na tydzień stają się w tym roku moim standardem. Tym razem obie przeczytane pozycje były w wersji elektronicznej; z papierowymi książkami jakoś nie mogłem się uporać - pewnie dlatego, że zamiast się skupić na jednej lekturze, rozgrzebałem aż cztery. Trzeba będzie je podomykać zanim pomyślę o przeczytaniu czegoś jeszcze.

49. Shadow Raptors. Sygnał - Sławomir Nieściur, Drageus 2019 (Kindle)

Dość długą przerwę sobie zrobiłem od cyklu Shadow Raptors. Sygnał jest drugą częścią serii, w której ludzkość toczy wojnę z obcymi w układzie Epsilon Eridani, ale tym razem samej wojny jest tu niewiele. Akcja skupia się przede wszystkim na konsekwencjach wydarzeń z finału Kursu na kolizję, autor stawia przed bohaterami zagadkę do rozwiązania, ale pomijając wydarzenia z Układu Słonecznego, na kartach powieści niewiele się dzieje. Nie zmienia to jednak faktu, że nastrój tajemnicy udało się autorowi wytworzyć bardzo dobrze. Na koniec dostajemy zaś cliffhanger, który ma zachęcić do sięgnięcia po trzecią część. Ja sięgnę, bo choć na razie Shadow Raptors mnie nie powala na kolana, to jednak realia wykreowane przez Nieściura są na tytle ciekawe, że jestem skłonny dać mu jeszcze szansę.

50. Teksas to stan umysłu - Artur Owczarski, Zona Zero 2020 (Kindle)

A teraz coś z zupełnie innej beczki, czyli reportaż o Teksasie. Książka była polecana przez magazyn National Geographic Traveller, więc wysupłałem na nią parę złotych. Autor postanowił przyjrzeć się, co Teksańczykom w duszach gra, więc tematy, które porusza są takie, jakich można się spodziewać: rodeo, grzechotniki, kowboje, granica z Meksykiem, BBQ i jeszcze więcej BBQ. Nietypowym zagadnieniem jest natomiast produkcja teksańskiego wina - przyznam szczerze, że od tej strony drugiego największego stanu USA nie znałem. Owczarski zamiast się mądrzyć często oddaje głos Teksańczykom, pozwalając im pokazać, jak wygląda ich codzienne życie i z jakimi problemami muszą się mierzyć. W tej całości brakuje mi tylko jakiejś konkluzji. Książkę zamyka rozdział o barze BBQ, a chciałoby się jeszcze dostać jakieś podsumowanie. Ja na wypracowaniach w liceum zawsze dostawałem komentarz od nauczycielki: "Wstęp i zakończenie niewystarczające". Tutaj wstęp pełni dobrze swoją rolę, ale zakończenia nie ma wcale. Sam reportaż jednak stanowi kawał porządnej dziennikarskiej roboty.

Paski postępu:
Jerzy Broszkiewicz - Wielka, większa i największa - 85%
Michał Gołkowski - Fort 72 - 80%
Robb Maciąg - Wielka ucieczka Wawelskiego Smoka - 71%
Ray Bradbury - Kroniki marsjańskie/Człowiek ilustrowany/Złociste jabłka słońca - 53%
Witold Palak - Księżycowa autostrada. Motocyklem przez Himalaje - 44%
Magdalena Kubasiewicz - Wszystko pochłonie morze - 14%

środa, 25 listopada 2020

Przeczytane 2020: Tydzień #47

Brnę dalej w literaturę. Olbrzymim sukcesem jest to, że po raz pierwszy, od kiedy się rozmnożyłem, udało mi się osiągnąć w ciągu roku sto przeczytanych książek. Fajne uczucie, ale jeszcze trochę napoczętego towaru mi zostało, więc nie mogę spocząć na laurach. Oprócz tego, co poniżej, bardzo staram się przebić przez Viriconium, które idzie mi jak krew z nosa, niesamowicie mnie męcząc, a także powoli sobie podczytuję LGBT-ową antologię Tęczowe i fantastyczne. I jakoś tak ten świat się dalej kręci...

97. Shadow Raptors. Kurs na kolizję - Sławomir Nieściur, Drageus 2019 (Kindle)

Nie mam zielonego pojęcia, co sprawiło, że kupiłem tę książkę. W końcu Nieściur nie należy do grupy moich ulubionych pisarzy - czytałem go raz, zachwycony nie byłem, ale widać jego nazwisko zapadło mi w pamięć na tyle, że postanowiłem sprawdzić, jak sobie radzi w innych klimatach niż czarnobylowe postapo. Kurs na kolizję to prosta historia o kontakcie z kosmitami, który to kontakt nie przebiegł w sposób pokojowy. Mamy więc kosmiczne starcie dwóch cywilizacji w układzie gwiazdy Epsilon Eridani - tyle można napisać, unikając spojlerów. No i właściwie niewiele więcej się dzieje. Książka jest krótka, ale trzeba mieć na uwadze, że jest to tylko pierwszy z jak na razie czterech wydanych tomów cyklu Shadow Raptors; pozostaje mieć nadzieję, że w kolejnych częściach autor bardziej się rozpisze, fabuła będzie porywająca, a bohaterowie nabiorą charakteru, bo jak na razie nie mogę powiedzieć, że mocno zapadają w pamięć.

98. Remedium - Stefan Wul, Krajowa Agencja Wydawnicza 1982

Kiedy przebijałem się przez archiwalne numery Miesięcznika Fantastyka dojrzałem ten tytuł na publikowanej w magazynie liście książkowych przebojów. Troche wody w Wiśle upłynęło zanim zdecydowałem się wydać parę groszy na tę opublikowaną w roku mego urodzenia książkę. Powieść ta (choć dziś pewnie niektórzy określiliby ją jako długie opowiadanie) podzielona jest na dwie części: pierwsza sprawia wrażenie szpiegowsko-detektywistycznej, druga zaś kładzie nacisk na surwiwal w nieprzyjaznym otoczeniu, a wszystko to w klasycznej fantastyczno-naukowej scenografii - znajduje się tu miejsce i na obcą planetę i kosmitów - z domieszką przygód Jamesa Bonda (swoją drogą ciekawe, czy Wul znał twórczość Fleminga - agent 007 jest starszy od powieści Francuza o sześć lat, ale pierwsza ekranizacja z Connerym ukazała się trzy lata po francuskiej premierze Remedium). Dzisiaj całość może się wydać kiczowata i wspierająca patriarchalną rzeczywistość, gdzie mężczyźni mają być twardzi i niezłomni, a kobiety powinny pozostawać delikatnymi damami, wymagającymi ratunku. To seksistowskie wrażenie umocnione zostaje w ostatnim rozdziale (uzasadniającym polski tytuł), który jest bardzo zaskakującym zwrotem akcji. Dodam jeszcze, że okładka autorstwa Wiktora Żwikiewicza nie ma nic wspólnego z treścią powieści. Takie czasy były.

99.Pod prąd - Arkady Paweł Fiedler, MUZA 2020 (Kindle)

Podróżowanie jest w genach rodziny Fiedlerów silne. Arkady Paweł Fiedler, wnuk Arkadego Fiedlera (tego od Dywizjonu 303 i Kanady pachnącej żywicą) przemieszcza się przez świat samochodem i czyni to w sposób, rzec by można, ekstremalny: kiedyś przemierzył Afrykę maluchem (co opisał w książce o oryginalnym tytule Maluchem przez Afrykę), a teraz postanowił przedostać się przez tenże kontynent autem elektrycznym i tę właśnie podróż zrelacjonował w Pod prąd. Zaczął w RPA, a skończył wjeżdżająć na prom w marokańskim Tangerze. Rzecz wydawać by się mogła pasjonującą, ale niestety w opowieści już taka nie wychodzi. Bo niemal przez cały czas czytamy o problemach z ładowaniem, kiepskiej jakości gniazdkach elektrycznych, spadku poziomu naładowania akumulatora, ultraekonomicznej jeździe, żeby dojechać do kolejnego miejsca z prądem (o co w lesie równikowym czy na pustyni niełatwo). Przez to skupienie na monotonnych trudach wycieczki zanika gdzieś magia Czarnego Lądu. Autor wprost przyznaje, że przez koncentrowanie się na dojechaniu do kolejnego punktu, nie miał czasu ani siły na integrację z otoczeniem. Szkoda, bo przez to książka staje się w zasadzie tylko opisem punktów na trasie. W zasadzie najbardziej barwnymi fragmentami są momenty przekraczania granic państwowych. Poza tym tylko nie za szybka jazda i przeciążane gniazdka.

100. Nie zdążę - Olga Gitkiewicz, Dowody na Istnienie 2019 (Kindle)

A to z kolei dość ciężka lektura, a zarazem kawał dobrze wykonanej dziennikarskiej roboty. Olga Gitkiewicz zajęła się problemem wykluczenia komunikacyjnego i zaniku komunikacji publicznej w małych miejscowościach. W swojej książce omawia zarówno upadek komunikacji autobusowej, jak i kolejowej, pokazuje proces kasowania połączeń po przemianach ustrojowych z 1989 roku i wpływ gospodarki rynkowej na to, że transport publiczny na prowincji zanikał. Oddaje głos mieszkańcom tychże miejscowości, pozwalając im powspominać "stare dobre czasu", jak i pracownikom PKP i dawnego PKS-u. Pokazuje, co się stało i próbuje znaleźć wyjaśnienie dla obserwowanych zjawisk; szuka przyczyn w polityce tej na wysokim szczeblu i tej lokalnej, dostrzega absurdy w zarządzaniu, ale też obiektywne czynniki, które doprowadziły transport do obecnego stanu.

Paski postępu:
antologia - Tęczowe i fantastyczne - 77%
M. John Harrison - Viriconium - 67%
Michał Gołkowski - Sybirpunk vol. 2 - 52%
Dave Hutchinson - Europa o północy - 49%
Arkady Saulski - Serce Lodu - 47%
antologia - Fantastyczne pióra 2018 - 41%
Agnieszka Osikowicz-Chwaja - Szepty na wzgórzach - 41%
Anna Borkowska - Gar'Ingawi. Wyspa Szczęśliwa. Tom I. Oczekiwanie - 39%
Andrzej Pilipiuk - Przyjaciel człowieka - 36%
Marek Nejman, Sławomir Grabowski - Przygody kota Filemona - 30%
Katherine Arden - Niedźwiedź i słowik - 29%
Krzysztof Boruń, Andrzej Trepka - Zagubiona przyszłość - 28%
Terry Brooks - Kamienie Elfów Shannary - 26%
Małgorzata Szumska - Twarze tajfunu - 23%
Aneta Jadowska - Dzikie dziecko miłości - 23%
Artur Gorzelak - Pod bieguny - 22%
Wergiliusz - Eneida - 20%
Ian R. MacLeod - Wieki światła - 18%
Philip K. Dick - Słoneczna loteria - 16%
Piotr Milewski - Planeta K. - 15%
Agnieszka Hałas - Czerń nie zapomina - 14%
Robert J. Szmidt - Na krawędzi zagłady - 11%

środa, 28 lutego 2018

Przeczytane. Luty 2018

Jest duży postęp w porównaniu do zeszłego roku. Wtedy w lutym udało mi się przeczytać raptem trzy książki, teraz zaś było ich aż osiem. Wprawdzie nie jest to imponujący wynik w zestawieniu z najlepszymi czytelniczymi latami, ale w odniesieniu do ostatniego czasu, jestem z niego bardzo zadowolony. Jakoś tak wyszło, że większość lutowych lektur to poprzednie tomy powieści, które w tym roku mogą być nominowane do Nagród Zajdla i Żuławskiego. Od marca powinienem już czytać rzeczy, które miały premierę w 2017 roku. Powinienem też dokończyć sporo z książek, które mam napoczęte. Pora się popastwić/pozachwycać.

13. Wedle zasług - Sławomir Nieściur, Fabryka Słów 2016 (Kindle)

Ciągnie mnie do opowieści o Zonie, mimo że nie są one przykładami wirtuozerii literackiej. Zazwyczaj są jednak przyjemnymi, nasyconymi akcją czytadłami świetnie się nadającymi na długie zimowe wieczory. To wystarcza, żebym sięgnął po nieznanego mi autora bez żadnej rekomendacji. Niestety na pierwszej książce Nieściura nieco się zawiodłem. Akcja jest rwana i chaotyczna i, choć ostatecznie autorowi wychodzi całkiem składna historia, przez większość czasu miałem wrażenie, że czytam o wyrwanych z kontekstu wydarzeniach. Wydaje mi się, że Wedle zasług jest jedynie przygotowaniem gruntu pod dłuższy cykl i jako kreator wewnątrzzonowej rzeczywistości sprawdza się nieźle. Na razie mnie nie wciągnęło, ale sprawdzę, co jeszcze autor zamierza zrobić ze swoimi pomysłami.

14. Noc Kupały - Katarzyna Berenika Miszczuk, W.A.B. 2016 (Kindle)

Drugi tom Harlequina, czyli bezpośrednia kontynuacja Szeptuchy. Nadal jest zabawnie, alternatywna historia, w której Mieszko I nie przyjął chrztu, wciąż jest ciekawa, robi się tylko w moim odczuciu trochę mroczniej. Miszczuk sprawnie wprowadza nową przeciwniczkę, której wpłynięcie w nurt wydarzeń sprawia, że boskie rywalizacje schodzą na dalszy plan. Udanie też pokazała metamorfozę głównej bohaterki ze sceptyczki w osobę akceptującą istnienie nadnaturalnej części świata. Cieszy mnie, że klątwa środkowego tomu nie zadziała; teraz spokojnie będę mógł się zabrać za trzecią część.

15. Dreszcz: Narcocorrido - Jakub Ćwiek, Artrage 2017 (Kindle)

Długie opowiadanie/mikropowieść z Artrage'a, które dodaje kolejny epizod do życiorysu Dreszcza, czyli śląskiego superbohatera i podstarzałego rockmana w jednym. Akcja toczy się po wydarzeniach drugiego tomu Dreszcza i obserwujemy, jaki wpływ na protagonistę miał finał poprzedniej części. No ale jak w tarapaty popada Ozzy, to trzeba się podnieść z fotela i ruszyć na ratunek. Dalej jest już standardowo dreszczowo. Strzelanie piorunami, rock and roll i rubaszny humor sytuacyjny. Ja to lubię, więc łykam wszystko jak pelikan.

16. Ojciec - antologia, Ringier Axel Springer 2017

Pora na trochę poważniejszą lekturę. Jest to zbiór opowiadań współczesnych polskich autorów, po który sięgnąłem zachęcony takimi nazwiskami jak Małecki, Szostak i Orbitowski. Z fantastycznego poletka jest jeszcze Dukaj, który zamyka antologię, poza tym znane mi były jeszcze nazwiska Ziemowita Szczerka i Michała Witkowskiego, choć o tym ostatnim słyszałem wyłącznie w kontekście lansowania się na stołecznych imprezach. Tematem każdego z opowiadań jest relacja ojciec-syn, pokazywana tutaj jako coś trudnego i naznaczonego cierpieniem czy to z jednej, czy z drugiej strony. Czasem są to nostalgiczne wspomnienia przeszłości, czasem konflikt pokoleń. Autorzy w większości radzą sobie bardzo dobrze - zawiódł mnie jedynie Witkowski, który napisał opowiadanie o niczym. Jak zwykle mam też problem z Dukajem, który wyróżnia się realizacją tematu i skupia się na zaprezentowaniu fikcyjnego państewka rządzonego niegdyś przez dyktatora zwanego Ojcem Narodu. Na pewno jest to bardziej przystępny tekst tego autora niż większość tych, z którymi miałem styczność, ale nadal nie jestem przekonany do jego twórczości. Świetnie wypadają wspomniani na początku trzej autorzy, szczególnie zachwyca Szostak, tworząc poruszający list odrzuconego ojca do syna; bardzo dobrze poradził sobie też Wojciech Engelking tekstem z szachami w tle. Bardzo ciekawa i wartościowa pozycja.

17. Rodzeństwo bez rywalizacji - Adele Faber, Elaine Mazlish, Media Rodzina 2017

Żona podrzuciła w celach edukacyjnych. Książka jest prezentacją spotkań z rodzicami, które miały im pomóc w rozwiązywaniu problemów z rywalizującym ze sobą rodzeństwem. Porady wydają się ciekawe, choć pierwotnie zaniepokoiła mnie data pierwszego wydania tej książki (1988) i bałem się, że stosowane metody będą mocno nieaktualne. Okazało się jednak, że zalecany sposób traktowania dzieci, który dopiero do nas dociera, w stanach był sugerowany jako norma już trzydzieści lat temu. Zobaczymy, co uda się u nas zastosować w praktyce. Warto dodać, że tekst oryginalny został uzupełniony o dodatek odnoszący się do polskich realiów.

18. Niepowszedni. Porwanie - Justyna Drzewicka, Jaguar 2016 (Kindle)

No dobra. Sięgnąłem po powieść young adult i sam jestem sobie winny. Cykl Niepowszedni został pozytywnie oceniony w Fantomie i stwierdziłem, że sprawdzę coś nowego. Zalety? Powieść jest sprawnie napisana i szybko się ją czyta. Sama fabuła dla młodszego czytelnika też powinna być wciągająca. Największy problem mam z naiwnością bohaterów, nawet nie protagonistów, bo oni, będąc dziećmi, mogą sobie na nią pozwolić. Bardziej zgrzytałem zębami, czytając, jak zachowują się dorośli - ich motywacje często wydają się naciągane i mój osobisty kołek do zawieszania niewiary wielokrotnie trzeszczał. Oczywiście, jak znam siebie, sprawdzę, co jeszcze postanowiła stworzyć autorka w temacie Niepowszednich (tak zwana druga szansa), ale nie liczę na wiele.

19. Nikt - Magdalena Kozak, Fabryka Słów 2015

Tak powinno się pisać książki. Poza pierwszym i ostatnim rozdziałem połknąłem ją w jeden dzień. Jest to zamknięcie historii o Vesperze i problemach wampirów (a przynajmniej tak było do niedawna, bo wiemy, że w zeszłym roku ukazał się czwarty tom, Młody). Akcja jest wartka, czas akcji ograniczony jest w zasadzie do jednej doby, Kozak stosuje ciekawe rozwiązania fabularne i sprawnie kończy opowieść. Udaje jej się też pokazać zmieniające się relacje między bohaterami i dojrzewanie Vespera jako wampira. Cały cykl to jedna z lepszych pozycji w polskiej fantastyce, jakie ostatnio czytałem.

20. Państwo Środka od środka - Jacek Adamus, Wydawnictwo Dolnośląskie 2014

Chiny to bardzo ciekawy kraj, na tyle inny kulturowo od Europy, że można o nim zajmująco pisać w dziesiątkach książek. Państwo Środka od środka podał mi Syn, mówiąc "Tata poczyta czerwoną książeczkę". Poczytałem sobie i była to nużąca lektura. Autor opisuje czas, który spędził na jednym z chińskich uniwersytetów. Skupia się na relacjach z innymi ludźmi, czy to współstudentami, czy też lokalną ludnością. Z przedstawianego przez niego obrazu można wyciągnąć wnioski, że nie warto ufać chińskim przewodnikom i że Chińczycy to straszni bałaganiarze pozbawieni jakiejkolwiek kultury osobistej. Swoje perypetie przedstawia w bardzo przewodnikowy sposób, brakuje mu gawędziarskiego zacięcia, bardzo potrzebnego w tego typu literaturze.

Mam rozgrzebane:
- Agnieszka Stelmaszyk - Tajemnica klejnotu Nefertiti
- Jarosław Kret - Mój Madagaskar
- Andrzej Ziemiański - Virion. Wybraniec
- Philip K. Dick - Wbrew wskazówkom zegara
- Aleksandra Janusz - Utracona Bretania
- Hiroshi Sakurazaka - Na skraju jutra
- Jan Brzechwa - Brzechwa dzieciom. Dzieła wszystkie. Bajki
- Saviour Pirotta - Dookoła świata w 80 baśni