Ostatnio czytam głównie podręczniki akademickie, więc na beletrystykę dużo czasu mi niewiele zostaje, czego efektem jest jedna przeczytana książka na tydzień, a jak jakimś cudem trafią się dwie, to mamy święto lasu. Tydzień temu notki na blogu nie było, bo po prostu padłem na twarz ze zmęczenia i nie miałem siły jej napisać. Dziś imponująco nie będzie, bo udało mi się ukończyć raptem trzy książki w ciągu czternastu dni (ale za to całkiem nieźle idzie mi zgłębianie tajników geologii dynamicznej).
90. Król Bezmiarów - Feliks W. Kres, Fabryka Słów 2021
Drugi tom Księgi Całości (choć wydany został w latach 90. jako pierwszy) nie ma nic wspólnego z Północną granicą (oprócz uniwersum). Akcja Króla Bezmiarów toczy się w znacznej częsci na morzu wśród piratów i skupia się na wpływie magii na życie i działania bohaterów. Kres sprawnie konstruuje wydarzenia, nie waha się wyeliminować postaci, nawet tych istotnych, do których czytelnik zdążył się przyzwyczaić, potrafi utrzymać napięcie i sprawić, że nie można się doczekać, co stanie się na kolejnej stronie powieści. Widać, że chce zbudować coś wielkiego, problem w tym, iż ostatecznie okazuje się, że z dużej chmury mały deszcz. Zakończenie w ogóle nie przystaje mi do powieści, spodziewałem się czegoś bardziej spektakularnego, choć przyznać uczciwie muszę, że autorowi udało się zaskoczyć mnie sposobem wykończenia wielu wątków. Może to i dobrze, że nie zabrałem się za twórczość Kresa wcześniej - dzięki temu teraz, gdy wznawia ją Fabryka Słów, jest ona dla mnie nowością, a widać, że nie bez powodu autor należy do najbardziej cenionych polskich pisarzy fantasy.
91. Hajmdal. Relikt - Dariusz Domagalski, Drageus 2021 (Kindle)
Relikt to piąty i jak na razie ostatni tom cyklu Hajmdal opowiadającego o niedobitkach ludzkości przemierzających Wszechświat w poszukiwaniu nowego domu. Autor parę rzeczy wyjaśnia, ukazuje czytelnikowi kolejne fragmenty wielkiego obrazu, jaki sobie wymyślił, z finału czyni bardzo dobrego cliffhangera, ale co z tego, kiedy powieści brakuje świeżości. Nie wiem, czy to zmęczenie materiału, bo generalnie kolejne części serii są do siebie bardzo podobne w konstrukcji - ot, oddział wojska eksploruje kolejną planetę kolejnego układu gwiezdnego, a w przestrzeni kosmicznej okręt Hajmdal toczy jeszcze jedną bitwę o przetrwanie - ale odniosłem wrażenie, że znaczna część Reliktu jest po prostu zbędna. No i dostajemy kolejnego superprzeciwnika, którego nie da się pokonać. Poza tym, nic ciekawego. Może w zapowiadanym szóstym tomie Domagalski wysili się na więcej oryginalności. Wiem, że go na to stać, a Relikt traktuję jako wypadek przy pracy, który wprawdzie siłą rozpędu jako kolejną część można przeczytać, unikając przy tym krwawienia z oczodołów, ale świat nie stanie się uboższy, jeśli jednak się po tę książkę nie sięgnie.
92. Golem - Maciej Płaza, W.A.B. 2021
A z tym z kolei rzutem na taśmę się wyrobiłem zanim przyszedł czas pisania notki. Maciej Płaza jest mi znany przede wszystkim jako tłumacz, ale kiedy zobaczyłem, że napisał powieść, w dodatku nawiązującą tytułem do legendy o praskim golemie i powieści Golem Gustava Meyrinka, stwierdziłem, że muszę sprawdzić, co też takiego wyszło spod klawiatury autora. W ten oto sposób dostałem w ręce powieść nurtu realizmu magicznego, rozgrywającą się podczas zaborów wśród chasydów, do których trafia przybłęda niewiadomego pochodzenia. A ciekawie się robi, kiedy zaczyna czynić cuda. Dużo tu fragmentów ze Starego Testamentu i innych żydowskich pism, autor ciekawie pokazuje życie żydowskiej społeczności i świetnie radzi sobie z przekazaniem czytelnikowi rozwoju wydarzeń. I to nawet mimo tego, że jak twierdzi Alicja z Krainy Czarów, książka bez obrazków i dialogów jest bez sensu. Bo faktycznie: ani ilustracji, ani klasycznych dialogów w Golemie nie uświadczymy, sporo za to dzieje się w mowie pozornie zależnej, która jest podstawą budowy opowieści. Dobre to, choć trzeba się w książkę wgryźć, bo z początku lektura może się wydawać odrobinę przyciężkawa.
Paski postępu:
Marta Krajewska - Świt między dobrym i złym - 67%
Szymon Stoczek - Miasto wszystkich zdrowych - 35%
Stanisław Pagaczewski - Przygody Baltazara Gąbki. Trylogia - 32%
Grzegorz Gajek - Piast - 6%
piątek, 29 października 2021
sobota, 16 października 2021
Przeczytane 2021: Tydzień #41
Znów jedna książka i znów Marcin Mortka z kolejną odsłoną Mórz Wszetecznych Bardzo się starałem dokończyć Kresa, ale jakoś tak padałem wieczorami ze zmęczenia. Przy tym dość nieoczekiwanie zacząłem czytać Golema Macieja Płazy (czuję, że mnie ta powieść, choć krótka, wymęczy) i Piasta Grzegorza Gajka, z czego ta druga książka (choć cegła) sprawia wrażenie napisanej lekko i przyjemnie, więc powinienem się z nią sprawnie uporać.
89. Zaułki St. Naarten - Marcin Mortka, SQN 2021 (Kindle)
Od razu po drugim tomie Mórz Wszetecznych sięgnąłem po zakończenie trylogii. Zaułki St. Naarten zaczynają się w miejscu, gdzie zostawiły nas Wyspy Plugawe: diabły próbują przejąć władzę nad światem, przy okazji dążąc do zemsty na kapitanie Rolandzie Wywijasie, głównym bohaterze serii. Jest tu wszystko, co w powieści o piratach w sosie hollywoodzkim powinno się pojawić: bitwy morskie, bójki w portach, dama w opałach, a do tego genialne zdanie ukazujące naturę humoru w cyklu (cytuję z pamięci, więc mogę coś przekręcić): "Po drugie, nie było takiego czegoś, czego Baobab nie potrafił z siebie wydalić". Co zaś poszło nie tak? Rolanda dość często ratuje deus ex machina, brakuje też jakiejś oryginalności, choć tej trudno oczekiwać po trzecim tomie. Niemniej, przydałoby się, żeby autor potrafił mnie zaskoczyć, czego niestety tym razem nie udało się Mortce osiągnąć. Nie zmienia to jednak faktu, że lektura nadal jest przyjemna; może i nie pozostawiła u mnie tak pozytywnych odczuć, jak dwie pierwsze części, ale i tak zapewniła parę godzin dobrej zabawy.
Paski postępu:
Feliks W. Kres - Król Bezmiarów - 84%
Marta Krajewska - Świt między dobrym i złym - 67%
Stanisław Pagaczewski - Przygody Baltazara Gąbki. Trylogia - 29%
Maciej Płaza - Golem - 11%
Grzegorz Gajek - Piast - 6%
Dariusz Domagalski - Hajmdal. Bunt - 5%
89. Zaułki St. Naarten - Marcin Mortka, SQN 2021 (Kindle)
Od razu po drugim tomie Mórz Wszetecznych sięgnąłem po zakończenie trylogii. Zaułki St. Naarten zaczynają się w miejscu, gdzie zostawiły nas Wyspy Plugawe: diabły próbują przejąć władzę nad światem, przy okazji dążąc do zemsty na kapitanie Rolandzie Wywijasie, głównym bohaterze serii. Jest tu wszystko, co w powieści o piratach w sosie hollywoodzkim powinno się pojawić: bitwy morskie, bójki w portach, dama w opałach, a do tego genialne zdanie ukazujące naturę humoru w cyklu (cytuję z pamięci, więc mogę coś przekręcić): "Po drugie, nie było takiego czegoś, czego Baobab nie potrafił z siebie wydalić". Co zaś poszło nie tak? Rolanda dość często ratuje deus ex machina, brakuje też jakiejś oryginalności, choć tej trudno oczekiwać po trzecim tomie. Niemniej, przydałoby się, żeby autor potrafił mnie zaskoczyć, czego niestety tym razem nie udało się Mortce osiągnąć. Nie zmienia to jednak faktu, że lektura nadal jest przyjemna; może i nie pozostawiła u mnie tak pozytywnych odczuć, jak dwie pierwsze części, ale i tak zapewniła parę godzin dobrej zabawy.
Paski postępu:
Feliks W. Kres - Król Bezmiarów - 84%
Marta Krajewska - Świt między dobrym i złym - 67%
Stanisław Pagaczewski - Przygody Baltazara Gąbki. Trylogia - 29%
Maciej Płaza - Golem - 11%
Grzegorz Gajek - Piast - 6%
Dariusz Domagalski - Hajmdal. Bunt - 5%
piątek, 8 października 2021
Przeczytane 2021: Tydzień #40
Ponieważ poszedłem na studia, czasu na czytanie mam trochę mniej, a i lektury ostatnio zrobiły się bardziej naukowe. Jednak mimo ograniczeń czasowych jedną książkę udało się w tym tygodniu skończyć. Mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości sprawy będą się miały nieco lepiej.
88. Wyspy Plugawe - Marcin Mortka, SQN 2021 (Kindle)
Po siedmiu latach już zdążyłem zapomnieć o czym był pierwszy tom tej powieści. Pamiętałem tylko, że była to jakaś wariacja na temat Piratów z Karaibów. Na szczęście Wyspy Plugawe można czytać bez znajomości Mórz Wszetecznych, choć zapewne pewne smaczki pozostaną wówczas przez czytelnika niewyłapane, ale nie przeszkodzi to w zrozumieniu, o co w drugim tomie cyklu chodzi. Tym razem kapitan Roland Wywijas powraca z piekła, a na jego barkach spoczywa podpisany z diabłami kontrakt. To oczywiście prowadzi do tego, że oprócz walki na morzu będzie musiał też toczyć starcia z zawiłościami prawnymi. Akcja pędzi na złamanie karku, powracają znani z Mórz Wszetecznych nietypowi bohaterowie i, choć problem protagonisty wydaje się być poważny, powieść nasycona jest humorem. Niestety Roland jest bohaterem, który ma więcej szczęścia niż rozumu i zbyt często z opresji, w które się ładuje, zamiast własnej pomysłowości ratuje go zbieg okoliczności lub nawet deus ex machina. Nie zmienia to oczywiście faktu, że Mortka po raz kolejny wydał na świat bardzo przyjemne czytadło, zapewniające kilka godzin niezobowiązującej zabawy.
Paski postępu:
Marta Krajewska - Świt między dobrym i złym - 61%
Feliks W. Kres - Król Bezmiarów - 54%
Stanisław Pagaczewski - Przygody Baltazara Gąbki. Trylogia - 27%
88. Wyspy Plugawe - Marcin Mortka, SQN 2021 (Kindle)
Po siedmiu latach już zdążyłem zapomnieć o czym był pierwszy tom tej powieści. Pamiętałem tylko, że była to jakaś wariacja na temat Piratów z Karaibów. Na szczęście Wyspy Plugawe można czytać bez znajomości Mórz Wszetecznych, choć zapewne pewne smaczki pozostaną wówczas przez czytelnika niewyłapane, ale nie przeszkodzi to w zrozumieniu, o co w drugim tomie cyklu chodzi. Tym razem kapitan Roland Wywijas powraca z piekła, a na jego barkach spoczywa podpisany z diabłami kontrakt. To oczywiście prowadzi do tego, że oprócz walki na morzu będzie musiał też toczyć starcia z zawiłościami prawnymi. Akcja pędzi na złamanie karku, powracają znani z Mórz Wszetecznych nietypowi bohaterowie i, choć problem protagonisty wydaje się być poważny, powieść nasycona jest humorem. Niestety Roland jest bohaterem, który ma więcej szczęścia niż rozumu i zbyt często z opresji, w które się ładuje, zamiast własnej pomysłowości ratuje go zbieg okoliczności lub nawet deus ex machina. Nie zmienia to oczywiście faktu, że Mortka po raz kolejny wydał na świat bardzo przyjemne czytadło, zapewniające kilka godzin niezobowiązującej zabawy.
Paski postępu:
Marta Krajewska - Świt między dobrym i złym - 61%
Feliks W. Kres - Król Bezmiarów - 54%
Stanisław Pagaczewski - Przygody Baltazara Gąbki. Trylogia - 27%
piątek, 1 października 2021
Przeczytane 2021: Tydzień #39
Zakładana norma tygodniowa także i tym razem została wykonana. Dwa przeczytane e-booki zostają dopisane do listy przeczytanych w tym roku lektur, a jedynym, co mnie nie zadowala, jest fakt, że utknąłem w drugim tomie Księgi Całości Kresa. Chciałem Króla Bezmiarów ukończyć w minionym tygodniu, ale okazało się, że lektura idzie mi bardzo powoli. Nie przejmuję się jednak, bo październik też jest fajnym miesiącem na oddawanie się słodkiemu czytelnictwu.
86. Zaplanuj sobie śmierć - Milena Wójtowicz, W.A.B. 2021 (Kindle)
Po serię komedii kryminalnych wydawnictwa W.A.B. sięgam chętnie, zwłaszcza gdy tworzą ją autorki kojarzone raczej z literaturą fantasyczną. Po fajnych powieściach Katarzyny Bereniki Miszczuk i Mart Kisiel przyszła pora na Milenę Wójtowicz. Dla mnie był to powrót do twórczości tej pisarki po wielu latach - wcześniej czytałem tylko Podatek, a działo się to mniej więcej wtedy, kiedy ukazał się na rynku, czyli dawno. Tym razem coś nie wyszło. W zakładzie produkcyjnym zostaną odnalezione zwłoki jednego z pracowników i zaczyna się śledzwo. I o ile z korpogadką autorka sobie radzi dobrze, przy okazji wyśmiewając cały ten pseudomotwacyjny bełkot, o tyle sama część kryminalna w powieści leży. Dochodzenia tu w zasadzie nie ma, a cała akcja sprowadza się do korytarzowych korpoplotek i sprawy rozwodowej w tle. Dość szybko poczułem się znużony lekturą, myślałem jednak, że powieść się rozkręci i wciągnie mnie w wir wydarzeń. Niestety, zamiast tego czytanie książki było walką o dotrwanie do ostatniej strony.
87. Dziewczyna, która klaszcze - Tomasz Kozioł, Uroboros 2021 (Kindle)
Mam wrażenie, że w ostatnim czasie horrory stały się dominującą częścią czytanej przeze mnie fantastyki. Do tego nurtu zalicza się również Dziewczyna, która klaszcze Tomasza Kozioła, powieść, po którą nie wiem, dlaczego tak naprawdę sięgnąłem. W każdym razie, wydawać by się mogło, że jest to kolejna opowieść o nawiedzonym domu położonym w wiosce na końcu świata, której mieszkańcy skrywają jakąś straszliwą tajemnicę. No i w sumie stwierdzenie to w skrócie opisuje, o czym opowiada fabuła tej powieści, ale mimo pewnej sztampowości założeń, autorowi udało się utworzyć odpowiedni nastrój strachu i zagubienia. Kozioł wielokrotnie przywołuje znane już od dawna z innych dzieł gatunku schematy i zachowania bohaterów, ale tworzy z nich bardzo sprawną opowieść, która, co warte odnotowania, niejednokrotnie zaskakuje wybieranymi przez autora rozwiązaniami fabularnymi.
Paski postępu:
Marta Krajewska - Świt między dobrym i złym - 54%
Feliks W. Kres - Król Bezmiarów - 34%
Stanisław Pagaczewski - Przygody Baltazara Gąbki. Trylogia - 22%
Marcin Mortka - Wyspy Plugawe - 8%
86. Zaplanuj sobie śmierć - Milena Wójtowicz, W.A.B. 2021 (Kindle)
Po serię komedii kryminalnych wydawnictwa W.A.B. sięgam chętnie, zwłaszcza gdy tworzą ją autorki kojarzone raczej z literaturą fantasyczną. Po fajnych powieściach Katarzyny Bereniki Miszczuk i Mart Kisiel przyszła pora na Milenę Wójtowicz. Dla mnie był to powrót do twórczości tej pisarki po wielu latach - wcześniej czytałem tylko Podatek, a działo się to mniej więcej wtedy, kiedy ukazał się na rynku, czyli dawno. Tym razem coś nie wyszło. W zakładzie produkcyjnym zostaną odnalezione zwłoki jednego z pracowników i zaczyna się śledzwo. I o ile z korpogadką autorka sobie radzi dobrze, przy okazji wyśmiewając cały ten pseudomotwacyjny bełkot, o tyle sama część kryminalna w powieści leży. Dochodzenia tu w zasadzie nie ma, a cała akcja sprowadza się do korytarzowych korpoplotek i sprawy rozwodowej w tle. Dość szybko poczułem się znużony lekturą, myślałem jednak, że powieść się rozkręci i wciągnie mnie w wir wydarzeń. Niestety, zamiast tego czytanie książki było walką o dotrwanie do ostatniej strony.
87. Dziewczyna, która klaszcze - Tomasz Kozioł, Uroboros 2021 (Kindle)
Mam wrażenie, że w ostatnim czasie horrory stały się dominującą częścią czytanej przeze mnie fantastyki. Do tego nurtu zalicza się również Dziewczyna, która klaszcze Tomasza Kozioła, powieść, po którą nie wiem, dlaczego tak naprawdę sięgnąłem. W każdym razie, wydawać by się mogło, że jest to kolejna opowieść o nawiedzonym domu położonym w wiosce na końcu świata, której mieszkańcy skrywają jakąś straszliwą tajemnicę. No i w sumie stwierdzenie to w skrócie opisuje, o czym opowiada fabuła tej powieści, ale mimo pewnej sztampowości założeń, autorowi udało się utworzyć odpowiedni nastrój strachu i zagubienia. Kozioł wielokrotnie przywołuje znane już od dawna z innych dzieł gatunku schematy i zachowania bohaterów, ale tworzy z nich bardzo sprawną opowieść, która, co warte odnotowania, niejednokrotnie zaskakuje wybieranymi przez autora rozwiązaniami fabularnymi.
Paski postępu:
Marta Krajewska - Świt między dobrym i złym - 54%
Feliks W. Kres - Król Bezmiarów - 34%
Stanisław Pagaczewski - Przygody Baltazara Gąbki. Trylogia - 22%
Marcin Mortka - Wyspy Plugawe - 8%
piątek, 24 września 2021
Przeczytane 2021: Tydzień #38
Powoli, bo powoli, ale jednak kolejne pozycje z listy "Do przeczytania 2021" zostają wykreślone. Tym razem ukończyłem trzy książki, które sobie zaplanowałem do przeczytania na ten rok, rezygnując z przypadkowych odskoczni od planu. Jak zwykle skupiłem się na polskiej tegorocznej fantastyce i literaturze niefantastycznej pisanej przez autorów i autorki z fantastyką związanych. Może dziwić w tym ujęciu pojawienie się Trupa na plaży i innych sekretów rodzinnych Anety Jadowskiej, ale obecność tej książki wśród przeczytanych traktować należy jak nadrabianie zaległości - wszak trzeci tom cyklu ukazał się w czerwcu tego roku.
83. Gnoza - Michał Cetnarowski, Powergraph 2021 (Kindle)
Przez całą lekturę zadawałem sobie pytanie, dlaczego akurat główna bohaterka. Nie rozumiałem, co sprawiło, że została wplątana w wydarzenia, ani co jest w niej takiego szczególnego. Michał Cetnarowski udzielił jednak satysfakcjonujących odpowiedzi moim wątpliwościom. Gnoza to powieść science fiction, początkowo sprawia wrażenie cyberpunkowej historii osadzonej w świecie na krawędzi (lub tuż za nią) ekologicznej katastrofy, gdzie Ziemia jest już po pandemii COVID, ale za to musi się mierzyć z niemal wyczerpanymi zasobami. Dalej jednak na pierwszy plan wysuwa sie Kontakt z kosmicznym obiektem uzupełniany o religijne rozważania na temat istoty Boga. Przyznam szczerze, że zdarzało mi się zgubić w natłoku słów narratora, ale mimo tego uważam, że powieść jest sprawnie napisana, a rozwlekłość opisów wynika z prób przelania na papier myśli bohaterki. Jest ciekawie i zaskakująco - Gnoza jest bardzo jasnym punktem na niebie polskiej fantastyki. Polecam.
84. Trup na plaży i inne sekrety rodzinne - Aneta Jadowska, SQN 2018 (Kindle)
Tym razem coś niefantastycznego od Anety Jadowskiej: kryminał z elementami komedii, a zarazem pierwszy tom cyklu Garstka z Ustki. Magdalena Garstka to kobieta, która po studiach w Łodzi wraca do swojej rodzinnej Ustki i przy okazji odnajduje na plaży zwłoki. A ponieważ jest córką i bratanicą policjanta, postanawia pobawić się w detektywkę i wyręczyć Policję w dochodzeniu. Autorka stara się być zabawna w prezentowaniu poczynań głównej bohaterki i całkiem nieźle jej to wychodzi, ale wesołkowanie kończy się w momencie, w którym pojawia się wątek przemocy domowej. Wtedy robi się poważnie i ponuro, co zasługuje na pochwałę, niestety wychodzi tutaj to, co w powieściach Jadowskiej mnie irytuje, a mianowicie wkładanie w usta protagonistek własnych przemyśleń i zapędów moralizatorskich. Nie chodzi o to, że nie zgadzam się z wygłaszanymi opiniami, ale często wydają się one sztucznie patetyczne i sprawiają wrażenie, jakby postać nie wypowiadała się we własnym imieniu, a tylko była powieściowym awatarem autorki. Trochę szkoda, że tak to w moich oczach wygląda, bo poruszany temat jest ważny i należy o nim mówić. Dlatego tez od pewnego momentu miałem wrażenie, że tytułowy trup i zabawa Sherlocka Holmesa schodzą na dalszy plan, kiedy pojawiają się inne sekrety rodzinne. Co by jednak nie mówić, bawiłem się przy lekturze na tyle dobrze - mimo wspomnianych mrocznych aspektów - że chętnie sprawdzę, w co jeszcze autorka wplątała swoją bohaterkę. Dwa kolejne tomy przede mną.
85. Panie Czarowne - Jakub Ćwiek, SQN 2021
Na początku zaznaczę, że w Głuchołazach byłem, trafiłem nawet na mszę do tamtejszego kościoła, a po mieście za bardzo nie pochodziłem, bo było rozkopane. W każdym razie wizytę tam pamiętam, wspominam całkiem pozytywnie i planuję powtórzyć przy okazji wypadu na Biskupią Kopę. A dlaczego o tym piszę? Otóż Kuba Ćwiek w tym właśnie mieście (które jest jego rodzinną miejscowością) osadził akcję swojej najnowszej powieści pt. Panny Czarowne. Przedstawił w niej Głuchołazy jako miejsce, o którym nikt nie pamięta, bo za sprawą magii tamtejszych czarownic najzwyczajniej ulatuje ono z ludzkiej pamięci. Pomysł fajny, nawiązanie do tamtejszych procesów czarownic również jest warte odnotowania, bo to bardzo ciekawy fragment lokalnej historii (swoją drogą trochę się na ten temat dowiedziałem w czasie wizyty w Wodnej Twierdzy w Jeseniku, gdzie miałem okazję obejrzeć wystawę poświęconą procesom czarownic w Księstwie Nyskim). Na kartach powieści pokazują się współczesne wiedźmy i Kościół, który nadal próbuje je unicestwić. Jest też ciekawe mrugnięcie okiem do fanów serii Chłopcy. Kuba bardzo dobrze pokazuje małomiasteczkowy nastrój miejsca z ciekawą historią i swoimi mrocznymi tajemnicami, a jedynym, co trochę mi ten klimat zaburza, jest zadyma, do której w pewnym momencie dochodzi. Najciekawsze jest to, że jest ona całkowicie uzasadniona z fabularnego pubktu widzenia, a jednak jakoś mi tak odrobinę coś przestaje wtedy grać. Może to wina Panien Czarownych i rozpostartej nad Głuchołazami magii?
Paski postępu:
Marta Krajewska - Świt między dobrym i złym - 36%
Milena Wójtowicz - Zaplanuj sobie śmierć - 32%
Stanisław Pagaczewski - Przygody Baltazara Gąbki. Trylogia - 14%
Feliks W. Kres - Król Bezmiarów - 13%
83. Gnoza - Michał Cetnarowski, Powergraph 2021 (Kindle)
Przez całą lekturę zadawałem sobie pytanie, dlaczego akurat główna bohaterka. Nie rozumiałem, co sprawiło, że została wplątana w wydarzenia, ani co jest w niej takiego szczególnego. Michał Cetnarowski udzielił jednak satysfakcjonujących odpowiedzi moim wątpliwościom. Gnoza to powieść science fiction, początkowo sprawia wrażenie cyberpunkowej historii osadzonej w świecie na krawędzi (lub tuż za nią) ekologicznej katastrofy, gdzie Ziemia jest już po pandemii COVID, ale za to musi się mierzyć z niemal wyczerpanymi zasobami. Dalej jednak na pierwszy plan wysuwa sie Kontakt z kosmicznym obiektem uzupełniany o religijne rozważania na temat istoty Boga. Przyznam szczerze, że zdarzało mi się zgubić w natłoku słów narratora, ale mimo tego uważam, że powieść jest sprawnie napisana, a rozwlekłość opisów wynika z prób przelania na papier myśli bohaterki. Jest ciekawie i zaskakująco - Gnoza jest bardzo jasnym punktem na niebie polskiej fantastyki. Polecam.
84. Trup na plaży i inne sekrety rodzinne - Aneta Jadowska, SQN 2018 (Kindle)
Tym razem coś niefantastycznego od Anety Jadowskiej: kryminał z elementami komedii, a zarazem pierwszy tom cyklu Garstka z Ustki. Magdalena Garstka to kobieta, która po studiach w Łodzi wraca do swojej rodzinnej Ustki i przy okazji odnajduje na plaży zwłoki. A ponieważ jest córką i bratanicą policjanta, postanawia pobawić się w detektywkę i wyręczyć Policję w dochodzeniu. Autorka stara się być zabawna w prezentowaniu poczynań głównej bohaterki i całkiem nieźle jej to wychodzi, ale wesołkowanie kończy się w momencie, w którym pojawia się wątek przemocy domowej. Wtedy robi się poważnie i ponuro, co zasługuje na pochwałę, niestety wychodzi tutaj to, co w powieściach Jadowskiej mnie irytuje, a mianowicie wkładanie w usta protagonistek własnych przemyśleń i zapędów moralizatorskich. Nie chodzi o to, że nie zgadzam się z wygłaszanymi opiniami, ale często wydają się one sztucznie patetyczne i sprawiają wrażenie, jakby postać nie wypowiadała się we własnym imieniu, a tylko była powieściowym awatarem autorki. Trochę szkoda, że tak to w moich oczach wygląda, bo poruszany temat jest ważny i należy o nim mówić. Dlatego tez od pewnego momentu miałem wrażenie, że tytułowy trup i zabawa Sherlocka Holmesa schodzą na dalszy plan, kiedy pojawiają się inne sekrety rodzinne. Co by jednak nie mówić, bawiłem się przy lekturze na tyle dobrze - mimo wspomnianych mrocznych aspektów - że chętnie sprawdzę, w co jeszcze autorka wplątała swoją bohaterkę. Dwa kolejne tomy przede mną.
85. Panie Czarowne - Jakub Ćwiek, SQN 2021
Na początku zaznaczę, że w Głuchołazach byłem, trafiłem nawet na mszę do tamtejszego kościoła, a po mieście za bardzo nie pochodziłem, bo było rozkopane. W każdym razie wizytę tam pamiętam, wspominam całkiem pozytywnie i planuję powtórzyć przy okazji wypadu na Biskupią Kopę. A dlaczego o tym piszę? Otóż Kuba Ćwiek w tym właśnie mieście (które jest jego rodzinną miejscowością) osadził akcję swojej najnowszej powieści pt. Panny Czarowne. Przedstawił w niej Głuchołazy jako miejsce, o którym nikt nie pamięta, bo za sprawą magii tamtejszych czarownic najzwyczajniej ulatuje ono z ludzkiej pamięci. Pomysł fajny, nawiązanie do tamtejszych procesów czarownic również jest warte odnotowania, bo to bardzo ciekawy fragment lokalnej historii (swoją drogą trochę się na ten temat dowiedziałem w czasie wizyty w Wodnej Twierdzy w Jeseniku, gdzie miałem okazję obejrzeć wystawę poświęconą procesom czarownic w Księstwie Nyskim). Na kartach powieści pokazują się współczesne wiedźmy i Kościół, który nadal próbuje je unicestwić. Jest też ciekawe mrugnięcie okiem do fanów serii Chłopcy. Kuba bardzo dobrze pokazuje małomiasteczkowy nastrój miejsca z ciekawą historią i swoimi mrocznymi tajemnicami, a jedynym, co trochę mi ten klimat zaburza, jest zadyma, do której w pewnym momencie dochodzi. Najciekawsze jest to, że jest ona całkowicie uzasadniona z fabularnego pubktu widzenia, a jednak jakoś mi tak odrobinę coś przestaje wtedy grać. Może to wina Panien Czarownych i rozpostartej nad Głuchołazami magii?
Paski postępu:
Marta Krajewska - Świt między dobrym i złym - 36%
Milena Wójtowicz - Zaplanuj sobie śmierć - 32%
Stanisław Pagaczewski - Przygody Baltazara Gąbki. Trylogia - 14%
Feliks W. Kres - Król Bezmiarów - 13%
piątek, 17 września 2021
Przeczytane 2021: Tydzień #37
We wrześniu miałem czytać polską fantastykę (i jej okolice) wydaną w czerwcu tego roku. Na razie jednak idzie mi to jak krew z nosa - z dziewięciu książek skończyłem na razie dwie i nie zanosi się, żeby miało się to szybko poprawić, bo moją głowę zajmują coraz to inne lektury. Powoli jednak brnę do przodu, starając się nie narobić sobie zbyt dużych zaległości w bieżących publikacjach. Mam nadzieję, że uda mi się ukończyć wszystkie zaplanowane na ten rok książki. Cały czas staram się też czytać Dzieciom: przynajmniej jeden rozdział na dobranoc. Brakuje mi przy tym wszystkim jednak czasu na inne rzeczy, które mnie interesują: chciałbym przeczytać kolejne tomy Pieśni Lodu i Ognia, The Expanse czy też ponadrabiać klasykę z serii Wehikuł Czasu i Artefakty, nie wspominając już o zalegającej od lat na domowych półkach Uczcie Wyobraźni, którą nawet przestałem z braku czasu na czytanie kupować. Czasu mi trzeba!
80. Budząc diabły - Piotr Sawicki, Dom Horroru 2021 (Kindle)
Po raz kolejny sięgnąłem po książkę autora, którego nie znałem. Prawdę mówiąc nie wiem, skąd taka decyzja, bo e-booka kupiłem jeszcze przed niesłychanie pozytywną recenzją powieści w Nowej Fantastyce. W każdym razie do ręki dostałem dość obszerny horror (no bo czego innego można się spodziewać po wydawnictwie Dom Horroru), kórego akcja rozgrywa się w Meklemburgii we wschodnich Niemczech. Autor bardzo dobrze kreuje bohaterów, a pokazując ich przeszłość, pozwala zrozumieć motywy ich działań; przy okazji daje do zrozumienia, że największm potworem jest człowiek. Widać, że Sawicki czuje się w horrorze mocny, że zna gatunek i potrafi się w nim świetnie obracać. Potrafi w taki sposób snuć opowieść, że pokazanie monstrum gdzieś w jednej trzeciej powieści nie wpływa negatywnie ani na fabułę, ani na nastrój - poczucie zagrożenia udaje się mu utrzymać do ostatnich stron utworu, który kończy w dość zaskakujący sposób. A co mamy w środku? Są nazistowskie eksperymenty (no bo przecież horror, którego akcja rozgrywa się we współczesnych Niemczech nie może bez nich istnieć), klątwa z czasów przedchrześcijańskich (przy okazji ktoś może poczuć się zainspirowany do poszerzenia swej wiedzy na temat słowian połabskich), sprawy rodzinne, które wpędzają bohaterów w kłopoty i różne wersje ludzkiej degeneracji. Palce lizać.
81. Przygody Emila ze Smalandii - Astrid Lindgren, Nasza Księgarnia 2021
Co poniektórzy mogą pamiętać serial telewizyjny Emil z Lönnebergi puszczany wieki temu w TVP i wiecznie psocącego chłopca, o którym on opowiada. Pierwowzorem tych opowieści jest cykl książek autorstwa Astrid Lindgren, z których trzy wydane zostały w Polsce pod tytułami Emil ze Smalandii, Nowe psoty Emila ze Smalandii i Jeszcze żyje Emil ze Smalandii, a następnie zebrane w jeden tom, który miałem przyjemność trzymać w rękach. W czasie lektury miałem ubaw po pachy, dzieci, którym czytałem utwory, również były zadowolone. Łatwo można zauważyć "ewolucję" Emilowych psot. O ile z początku są to typowe działania polegające na nieprzemyśleniu konsekwencji przez dziecko, o ile w dalszych rozdziałach Emil świadomie stara się zrobić coś dobrego, ale często jest źle rozumiany przez dorosłych, zwłaszcza swojego ojca. Co ciekawe, o ojcu zawsze mówi się "tatuś", ale matka nie jest "mamusią", ale po prostu "mamą". Poszczególne części różnią się też stopniem powagi: Emil ze Smalandii to zbiór lekkich i bardzo wesołych historii o chłopcu, który postępuje nierozważnie, często chce komuś pomóc, coś pokazać, rozwiązać jakiś problem, ale czyni to w sposób nie do końca przemyślany, co prowadzi do wielu zabawnych sytuacji. Jeszce żyje Emil ze Smalandii ma już wydźwięk dużo poważniejszy, choć nadal autorka stara się czytelnika rozśmieszyć; niestety gdzieś gubi się przy tym Emilowy urok z wcześniejszych rozdziałów. Ale, jak wspomniałem na początku, zabawa przy poznawaniu perypetii Emila była przednia.
82. Informacja zwrotna - Jakub Żulczyk, Świat Książki 2021
Jakub Żulczyk zajął się ciężkim tematem. Nie dość, że porusza kwestię alkoholizmu i wpływu alkoholika na najbliższe otoczenie, to jeszcze fabułę postanawia otoczyć wokół afery reprywatyzacyjnej. Mnóstwo tu brudu, okrucieństwa i przemocy, tak fizycznej jak i psychicznej. Mam jednak wrażenie, że szwindle z nabywaniem kamienici pozbywaniem się ich lokatorów, choć sądla powieści bardzo istotne, stanowią jedynie pretekst do tego, żeby pokazać, jak działa alkoholik i jak niszczy wwszystko, co go otacza. Informacja zwrotna jest świetnie napisaną książką, która jednocześnie wciąga i odpycha. Po raz kolejny mogę tylko bić brawo autorowi za to, w jaki sposób przelewa na papier swoje wizje i jak rewelacyjnie stosuje fabularne twisty. Zachwyciłem się.
Paski postępu:
Michał Cetnarowski - Gnoza - 31%
Marta Krajewska - Świt między dobrym i złym - 24%
Aneta Jadowska - Trup na plaży i inne sekrety rodzinne - 14%
Stanisław Pagaczewski - Przygody Baltazara Gąbki. Trylogia - 9%
Jakub Ćwiek - Panie Czarowne - 9%
Feliks W. Kres - Król Bezmiarów - 8%
80. Budząc diabły - Piotr Sawicki, Dom Horroru 2021 (Kindle)
Po raz kolejny sięgnąłem po książkę autora, którego nie znałem. Prawdę mówiąc nie wiem, skąd taka decyzja, bo e-booka kupiłem jeszcze przed niesłychanie pozytywną recenzją powieści w Nowej Fantastyce. W każdym razie do ręki dostałem dość obszerny horror (no bo czego innego można się spodziewać po wydawnictwie Dom Horroru), kórego akcja rozgrywa się w Meklemburgii we wschodnich Niemczech. Autor bardzo dobrze kreuje bohaterów, a pokazując ich przeszłość, pozwala zrozumieć motywy ich działań; przy okazji daje do zrozumienia, że największm potworem jest człowiek. Widać, że Sawicki czuje się w horrorze mocny, że zna gatunek i potrafi się w nim świetnie obracać. Potrafi w taki sposób snuć opowieść, że pokazanie monstrum gdzieś w jednej trzeciej powieści nie wpływa negatywnie ani na fabułę, ani na nastrój - poczucie zagrożenia udaje się mu utrzymać do ostatnich stron utworu, który kończy w dość zaskakujący sposób. A co mamy w środku? Są nazistowskie eksperymenty (no bo przecież horror, którego akcja rozgrywa się we współczesnych Niemczech nie może bez nich istnieć), klątwa z czasów przedchrześcijańskich (przy okazji ktoś może poczuć się zainspirowany do poszerzenia swej wiedzy na temat słowian połabskich), sprawy rodzinne, które wpędzają bohaterów w kłopoty i różne wersje ludzkiej degeneracji. Palce lizać.
81. Przygody Emila ze Smalandii - Astrid Lindgren, Nasza Księgarnia 2021
Co poniektórzy mogą pamiętać serial telewizyjny Emil z Lönnebergi puszczany wieki temu w TVP i wiecznie psocącego chłopca, o którym on opowiada. Pierwowzorem tych opowieści jest cykl książek autorstwa Astrid Lindgren, z których trzy wydane zostały w Polsce pod tytułami Emil ze Smalandii, Nowe psoty Emila ze Smalandii i Jeszcze żyje Emil ze Smalandii, a następnie zebrane w jeden tom, który miałem przyjemność trzymać w rękach. W czasie lektury miałem ubaw po pachy, dzieci, którym czytałem utwory, również były zadowolone. Łatwo można zauważyć "ewolucję" Emilowych psot. O ile z początku są to typowe działania polegające na nieprzemyśleniu konsekwencji przez dziecko, o ile w dalszych rozdziałach Emil świadomie stara się zrobić coś dobrego, ale często jest źle rozumiany przez dorosłych, zwłaszcza swojego ojca. Co ciekawe, o ojcu zawsze mówi się "tatuś", ale matka nie jest "mamusią", ale po prostu "mamą". Poszczególne części różnią się też stopniem powagi: Emil ze Smalandii to zbiór lekkich i bardzo wesołych historii o chłopcu, który postępuje nierozważnie, często chce komuś pomóc, coś pokazać, rozwiązać jakiś problem, ale czyni to w sposób nie do końca przemyślany, co prowadzi do wielu zabawnych sytuacji. Jeszce żyje Emil ze Smalandii ma już wydźwięk dużo poważniejszy, choć nadal autorka stara się czytelnika rozśmieszyć; niestety gdzieś gubi się przy tym Emilowy urok z wcześniejszych rozdziałów. Ale, jak wspomniałem na początku, zabawa przy poznawaniu perypetii Emila była przednia.
82. Informacja zwrotna - Jakub Żulczyk, Świat Książki 2021
Jakub Żulczyk zajął się ciężkim tematem. Nie dość, że porusza kwestię alkoholizmu i wpływu alkoholika na najbliższe otoczenie, to jeszcze fabułę postanawia otoczyć wokół afery reprywatyzacyjnej. Mnóstwo tu brudu, okrucieństwa i przemocy, tak fizycznej jak i psychicznej. Mam jednak wrażenie, że szwindle z nabywaniem kamienici pozbywaniem się ich lokatorów, choć sądla powieści bardzo istotne, stanowią jedynie pretekst do tego, żeby pokazać, jak działa alkoholik i jak niszczy wwszystko, co go otacza. Informacja zwrotna jest świetnie napisaną książką, która jednocześnie wciąga i odpycha. Po raz kolejny mogę tylko bić brawo autorowi za to, w jaki sposób przelewa na papier swoje wizje i jak rewelacyjnie stosuje fabularne twisty. Zachwyciłem się.
Paski postępu:
Michał Cetnarowski - Gnoza - 31%
Marta Krajewska - Świt między dobrym i złym - 24%
Aneta Jadowska - Trup na plaży i inne sekrety rodzinne - 14%
Stanisław Pagaczewski - Przygody Baltazara Gąbki. Trylogia - 9%
Jakub Ćwiek - Panie Czarowne - 9%
Feliks W. Kres - Król Bezmiarów - 8%
piątek, 10 września 2021
Przeczytane 2021: Tydzień #36
Miało być dobrze, a skończyłem tylko jedną książkę. Przyczyna najważniejsza jest taka, że nie miałem zbyt wiele czasu ani siły na zadawanie się z kolejnymi stronami czytanych lektur. Drugim czynnikiem jest to, że nie mogłem zdecydować się, co czytać, dzieląc swoją uwagę pomiędzy rozpoczętego wcześniej Żulczyka i jego Informację zwrotną, horror Budząc diabły nieznanego mi do tej pory Piotra Sawickiego i wrześniowy numer Nowej Fantastyki. W przypływie fantazji delikatnie liznąłem też najnowszą powieść Kuby Ćwieka (świeży materiał, sprzed tygodnia), a także nie mogłem się powstrzymać przed zdjęciem z półki drugiego tomu Księgi Całości Kresa. Jeśli chodzi o litereaturę dziecięcą, to na dobrnoc pociechom czytam Emila ze Smalandii, który niezmiennie bawi tam młodzież, jak i mnie. Baltazara Gąbkę i drugą część historii Miłka z Wilczej Doliny na razie odłożyłem na bok, nie chcąc przeskakiwać od książki do książki. A tu Córka domaga się Pana Kleksa. Potrzebuję więcej czasu.
79. Ostateczne rozwiązanie - Robert J. Szmidt, Znak 2021 (Kindle)
W Ostatecznym rozwiązaniu Szmidt przedstawia alternatywną wizję drugiej wojny światowej, na początku której Hitler ginie w zamachu, przez co Niemcy nie angażują się w walkę na dwa fronty i skupiają swoje siły na nataku na Związek Radziecki. W takiej scenerii autor umieścił akcję powieści szpiegowskiej, gdzie do bohaterów należy sprawdzenie, co też zrodziło się w spaczonym umyśle Himmlera, piastującego funkcję nowego führera Rzeszy. W kwestii okropieństw wojennych różnic pomiędzy wizją autora a rzeczywistym przebiegiem konfliktu raczej nie ma, najważniejszą zmianą jest sytuacja polityczna w Europie, o której pisał nie będę, ale czytelnik może się domyślić, jak powieściowi przywódcy Zachodu mogli zareagować na atak Niemiec na ojczyznę komunizmu. Problem z tą powieścią jest taki, że niewiele ona wnosi - alternatywne historie przyzwyczaiły nas do tego, że pokazują, jak zmieniłby się świat, gdyby pewne wydarzenia potoczyły się inaczej lub nie miały miejsca. Tutaj zaś zbyt wiele się nie zmienia; wyjątkiem jest epilog, ale o nim również będę milczał. Mam jeszcze jedną radę: nie czytajcie spisu treści przed przeczytaniem całej powieści - po tytule ostatniego rozdziału prawdopodobnie domyślicie się, jak kończy się historia. Ja pozbawiłem się w ten sposób elementu zaskoczenia.
Paski postępu:
Astrid Lindgren - Przygody Emila ze Smalandii - 88%
Piotr Sawicki - Budząc diably - 52%
Jakub Żulczyk - Informacja zwrotna - 30%
Marta Krajewska - Świt między dobrym i złym - 14%
Stanisław Pagaczewski - Przygody Baltazara Gąbki. Trylogia - 7%
Jakub Ćwiek - Panie Czarowne - 6%
Feliks W. Kres - Król Bezmiarów - 3%
79. Ostateczne rozwiązanie - Robert J. Szmidt, Znak 2021 (Kindle)
W Ostatecznym rozwiązaniu Szmidt przedstawia alternatywną wizję drugiej wojny światowej, na początku której Hitler ginie w zamachu, przez co Niemcy nie angażują się w walkę na dwa fronty i skupiają swoje siły na nataku na Związek Radziecki. W takiej scenerii autor umieścił akcję powieści szpiegowskiej, gdzie do bohaterów należy sprawdzenie, co też zrodziło się w spaczonym umyśle Himmlera, piastującego funkcję nowego führera Rzeszy. W kwestii okropieństw wojennych różnic pomiędzy wizją autora a rzeczywistym przebiegiem konfliktu raczej nie ma, najważniejszą zmianą jest sytuacja polityczna w Europie, o której pisał nie będę, ale czytelnik może się domyślić, jak powieściowi przywódcy Zachodu mogli zareagować na atak Niemiec na ojczyznę komunizmu. Problem z tą powieścią jest taki, że niewiele ona wnosi - alternatywne historie przyzwyczaiły nas do tego, że pokazują, jak zmieniłby się świat, gdyby pewne wydarzenia potoczyły się inaczej lub nie miały miejsca. Tutaj zaś zbyt wiele się nie zmienia; wyjątkiem jest epilog, ale o nim również będę milczał. Mam jeszcze jedną radę: nie czytajcie spisu treści przed przeczytaniem całej powieści - po tytule ostatniego rozdziału prawdopodobnie domyślicie się, jak kończy się historia. Ja pozbawiłem się w ten sposób elementu zaskoczenia.
Paski postępu:
Astrid Lindgren - Przygody Emila ze Smalandii - 88%
Piotr Sawicki - Budząc diably - 52%
Jakub Żulczyk - Informacja zwrotna - 30%
Marta Krajewska - Świt między dobrym i złym - 14%
Stanisław Pagaczewski - Przygody Baltazara Gąbki. Trylogia - 7%
Jakub Ćwiek - Panie Czarowne - 6%
Feliks W. Kres - Król Bezmiarów - 3%
piątek, 3 września 2021
Przeczytane 2021: Tydzień #34 i #35
Trochę zwolniłem w drugiej części urlopu, bo inne sprawy zajmowały mój czas, ale trzy rzeczy udało się przeczytać. Ukończyłem przy tym wszystkie teksty nominowane do Nagrody Zajdla 2020, więc z czystym sumieniem mogę przystąpić do oddania głosu. Żałuję trochę, że nie udało mi się przez dwa tygodnie pchnąć dalej Baltazara Gąbki - na razie przy czytaniu Dzieciom skupiam się na Emilu.
76. Zły człowiek - Bruno Grigori, IX 2021 (Kindle)
Wydawnictwo IX sprzedało mi tę książkę okładką. Jej zawartość natomiast to trzy teksty, z których główny, Zły człowiek, jest pełnoprawną powieścią, a pozostałe dwa uzupełniającymi ją opowiadaniami. Akcja powieści toczy się w trzech różnych liniach czasowych, które zostają w ciekawy sposób połączone. Na nowo opowiedziana zostaje historia upadku Samaela i trzeba przyznać, że autor robi to w sposób oryginalny i bardzo umiejętny. Dostajemy tu intrygujące kosmiczne sf, ciekawy kryminał i wiktoriańską w stylu postapokalipsę. Wszystko przemyślane i bardzo sprawnie przedstawione czytelnikowi. Co mnie uwiera, to niepotrzebne, ocierające się o pornografię sceny erotyczne i nadanie bohaterowi takiego samego nazwiska, jakim podpisuje sie autor. To ostatnie jest niesmaczne. Drugim tekstem jest Zaćmienie gwiazd, opowiadanie stanowiące alternatywne zakończenie Złego człowieka, a zbiór kończą Dni trochę inne, wypełniające lukę w biografii protagonisty. Oba stoją na przyzwoitym poziomie, ale nie mogłem pozbyć się wrażenia, że ich rolą jest jedynie zwiększenie objętości książki. Gdybym miał do czynienia z samodzielną powieścią, w ogóle nie czułbym się uboższy, ale z drugiej strony nie uważam czasu poświęconego na lekturę za zmarnowany.
77. Wigilijne opowieści - antologia, W.A.B. 2020
Wiem, że czytanie bozonarodzeniowych opowiadań w sierpniu może się wydawać nieco dziwne, ale skoro Córka może w lipcu słuchać kolęd... A tak poważnie: sięgnąłem po Wigilijne opowieści tylko dlatego, że jedno z opublikowanych w nich opowiadań uzyskało nominację do Nagrody Zajdla. Gdzie Mikołaj nie może... tam diabła pośle! Katarzyny Bereniki Miszczuk, bo o nim właśnie mowa, jest krótką historią spotkania nietypowego spotkania pomocnika tytułowego świętego z kilkuletnim chłopcem i sprowadza się w zasadzie do przybliżenia działalności biskupa Miry. Nie jest to nic szczególnego i mnie nie zachwyciło, ale w ten sposób mogę podsumować większość zebranych tu tekstów. Zawiodła mnie też Martyna Raduchowska Wszelkim duchem, która postanowiła przybliżyć wpływ dawnych pogańskich obyczajów na wigilijne tradycje. Poza tym trochę w tych opowiadaniach fantastyki (ciekawie wypadła Ostatnia gwiazdka Tomasza Betchera, słabszy jest ciąg scen w Paczkomacie Jagny Kaczanowskiej), kryminału (zbrodnia doskonała w wydaniu Alka Rogozińskiego w Sekretnym składniku jest całkiem niczego sobie) i sporo opowieści obyczajowej. Lektura lekka i niewymagająca, ale mam wrażenie, że długo mi w pamięci nie zostanie. Warto też dodać, że każdy z autorów i autorek zaprezentował przepis na jakieś świąteczne danie - receptury te dołączone zostały do każdego z opowiadań.
78. Żmij - Marcin Sindera, Lira 2021 (Kindle)
Żmij to kontynuacja Wróżdy, której akcja toczy się bezpośrednio po zakończeniu poprzedniej części. Autor postanoiwił pokazać, w jaki sposób Draconis umocnił swoją władzę, zaangażował swojego bohatera w garść nowych konfliktów, po czym zaskakująco zakończył historię. Trzeba Marcinowi Sinderze przyznać, że od czasu napisania Wróżdy poprawił swój warsztat, jego nowa powieść jest zdecydowanie mniej przewidywalna, lepsza językowo i ciekawsza fabularnie. Więcej tu intryg, mniej seksu i tyle samo bijatyk. Mam nadzieję, że nie jest to ostatnie słowo autora.
Paski postępu:
Robert J. Szmidt - Ostateczne rozwiązanie - 91%
Astrid Lindgren - Przygody Emila ze Smalandii - 75%
Marta Krajewska - Świt między dobrym i złym - 14%
Jakub Żulczyk - Informacja zwrotna - 12%
Stanisław Pagaczewski - Przygody Baltazara Gąbki. Trylogia - 7%
76. Zły człowiek - Bruno Grigori, IX 2021 (Kindle)
Wydawnictwo IX sprzedało mi tę książkę okładką. Jej zawartość natomiast to trzy teksty, z których główny, Zły człowiek, jest pełnoprawną powieścią, a pozostałe dwa uzupełniającymi ją opowiadaniami. Akcja powieści toczy się w trzech różnych liniach czasowych, które zostają w ciekawy sposób połączone. Na nowo opowiedziana zostaje historia upadku Samaela i trzeba przyznać, że autor robi to w sposób oryginalny i bardzo umiejętny. Dostajemy tu intrygujące kosmiczne sf, ciekawy kryminał i wiktoriańską w stylu postapokalipsę. Wszystko przemyślane i bardzo sprawnie przedstawione czytelnikowi. Co mnie uwiera, to niepotrzebne, ocierające się o pornografię sceny erotyczne i nadanie bohaterowi takiego samego nazwiska, jakim podpisuje sie autor. To ostatnie jest niesmaczne. Drugim tekstem jest Zaćmienie gwiazd, opowiadanie stanowiące alternatywne zakończenie Złego człowieka, a zbiór kończą Dni trochę inne, wypełniające lukę w biografii protagonisty. Oba stoją na przyzwoitym poziomie, ale nie mogłem pozbyć się wrażenia, że ich rolą jest jedynie zwiększenie objętości książki. Gdybym miał do czynienia z samodzielną powieścią, w ogóle nie czułbym się uboższy, ale z drugiej strony nie uważam czasu poświęconego na lekturę za zmarnowany.
77. Wigilijne opowieści - antologia, W.A.B. 2020
Wiem, że czytanie bozonarodzeniowych opowiadań w sierpniu może się wydawać nieco dziwne, ale skoro Córka może w lipcu słuchać kolęd... A tak poważnie: sięgnąłem po Wigilijne opowieści tylko dlatego, że jedno z opublikowanych w nich opowiadań uzyskało nominację do Nagrody Zajdla. Gdzie Mikołaj nie może... tam diabła pośle! Katarzyny Bereniki Miszczuk, bo o nim właśnie mowa, jest krótką historią spotkania nietypowego spotkania pomocnika tytułowego świętego z kilkuletnim chłopcem i sprowadza się w zasadzie do przybliżenia działalności biskupa Miry. Nie jest to nic szczególnego i mnie nie zachwyciło, ale w ten sposób mogę podsumować większość zebranych tu tekstów. Zawiodła mnie też Martyna Raduchowska Wszelkim duchem, która postanowiła przybliżyć wpływ dawnych pogańskich obyczajów na wigilijne tradycje. Poza tym trochę w tych opowiadaniach fantastyki (ciekawie wypadła Ostatnia gwiazdka Tomasza Betchera, słabszy jest ciąg scen w Paczkomacie Jagny Kaczanowskiej), kryminału (zbrodnia doskonała w wydaniu Alka Rogozińskiego w Sekretnym składniku jest całkiem niczego sobie) i sporo opowieści obyczajowej. Lektura lekka i niewymagająca, ale mam wrażenie, że długo mi w pamięci nie zostanie. Warto też dodać, że każdy z autorów i autorek zaprezentował przepis na jakieś świąteczne danie - receptury te dołączone zostały do każdego z opowiadań.
78. Żmij - Marcin Sindera, Lira 2021 (Kindle)
Żmij to kontynuacja Wróżdy, której akcja toczy się bezpośrednio po zakończeniu poprzedniej części. Autor postanoiwił pokazać, w jaki sposób Draconis umocnił swoją władzę, zaangażował swojego bohatera w garść nowych konfliktów, po czym zaskakująco zakończył historię. Trzeba Marcinowi Sinderze przyznać, że od czasu napisania Wróżdy poprawił swój warsztat, jego nowa powieść jest zdecydowanie mniej przewidywalna, lepsza językowo i ciekawsza fabularnie. Więcej tu intryg, mniej seksu i tyle samo bijatyk. Mam nadzieję, że nie jest to ostatnie słowo autora.
Paski postępu:
Robert J. Szmidt - Ostateczne rozwiązanie - 91%
Astrid Lindgren - Przygody Emila ze Smalandii - 75%
Marta Krajewska - Świt między dobrym i złym - 14%
Jakub Żulczyk - Informacja zwrotna - 12%
Stanisław Pagaczewski - Przygody Baltazara Gąbki. Trylogia - 7%
piątek, 20 sierpnia 2021
Przeczytane 2021: Tydzień #33
Zacząłem urlop i nigdzie nie wyjechałem. Efekt: sześć ukończonych książek, z tego dwie od deski do deski w ciągu tygodnia. Spośród tekstów nominowanych do Nagrody Zajdla do przeczytania zostało mi tylko opowiadanie Katarzyny Bereniki Miszczuk z antologii Wigilijne opowieści. Trochę dziwnie się czyta świąteczne teksty w czasie sierpniowych upałów, ale czego się nie robi dla Sprawy.
70. Łzy koa - Piotr Witold Lech, Stalker Books 2021 (Kindle)
Nuda. O ile w pierwszej części cyklu Poliamoria Piotr W. Lech wprowadził pewien powiew świeżości, tak w rozgrywających się tuż po niej Łzach koa ciekawych rzeczy jest niewiele. Kwestie związków poliamorycznych nadal się przewijają, bo to w końcu o tego rodzaju miłości opowiada seria, ale w gruncie rzeczy autor tym razem opowiada historię dwóch kobiet próbujących przetrwać na bezludnej wyspie pośrodku oceanu i oczekujących na przybycie rycerza na białym koniu, który wybawi je z opresji. W porównaniu z pierwszym tomem zmienia się narrator: tym razem rolę tę przejmuje Lai-Lan, tytułowa koa, czyli kobieta rasy Cingu (w powieściowym uniwersum jest to jeden z gatunków zamieszkujacych obce planety) - jeżeli tak ma być w przypadku każdej z kolejnych części, to autorowi należą siębrawa za pomysł. Pozwala to pokazać świat przedstawiony z różnych perspektyw i przekazać czytelnikowi informacje na jego temat. Ciekawie robi się dopiero pod koniec, ale to trochę za mało, żebym miał pozytywne wrażenia z lektury tej książki. To pierwszy raz, kiedy rozczarowałem się twórczością Lecha, prawdopodobnie więc doczytam cykl do końca (o ile Wojtek Sedeńko nie postanowi zakończyć przedwcześnie linię wydawniczą). Liczę na poprawę.
71. Północna granica - Feliks W. Kres, Fabryka Słów 2021
W końcu sięgnąłem po tę klasykę polskiej fantasy, raptem dwadzieścia sześć lat po premierze pierwszego wydania. No i cóż można rzec? Urzekać, nie urzeka, w końcu sporo wody w Wiśle upłynęło i dziś takie fabuły wrażenia już nie robią, ale nadal jest to kawał solidnej roboty, sprawiający masę frajdy przy czytaniu, ze świetnie wykreowanymi bohaterami i rewelacyjnie zarysowanym konfliktem - niby coś takiego wszyscy już widzieli, ale sposób, w jaki Kres przedstawia wydarzenia, sprawia, że chce się bić autorowi brawo. Na uznanie zasługije sam pomysł, żeby odejść od klasycznego schematu rozumnych gatunków w formie ludzie-krasnoludy-elfy i zastąpić go oryginalnym ludzie-koty-sępy. Koty jeszcze rozumiem, ale sępy? Tego nie grali. Szkoda tylko, że w Północnej granicy sępów nie uświadczymy, a i koty odgrywają role co najwyżej drugoplanowe. A skoro już napisałem, że fabuła dzisiaj nie zachwyca: rzecz dotyczy oddziałów armii pewnego imperium, która toczy przygraniczne walki z wrogiem, którego za Chiny Ludowe nie idzie zrozumieć. Z jednej strony proste i oklepane, a z drugiej w ramach przyjętej przez autora konwencji rewelacyjnie poprowadzone. Dużo tu dobrej literatury. Król bezmiarów i pierwsza połowa Grombelardzkiej legendy już grzeją się na półce. Czas nadrobić zaległości.
72. Weird fiction po polsku. Tom 1 - antologia, Phantom Books 2020
Nie przepadam za weird fiction i zapewne nie kupiłbym tej antologii, gdyby akurat z niej nie pochodziło jedno z opowiadań nominowanych do Nagrody Zajdla. Mowa tu o Córce poławiacza żachw Krzysztofa Rewiuka - tekście opartym na ciekawym, choć niejeden raz wykorzystywanym motywie człowieka zachodniej cywilizacji przybywającego do obcej, żyjącej w dziczy kultury. Samo opowiadanie cierpi na tę samą dolegliwość, co większość w omawianym zbiorze, a mianowicie na narzucony odgórnie limit znaków sprawiający, że żadne z nich nie jest dłuższe niż dwadzieścia stron, co nie pozwoliło autorom na rozwinięcie skrzydeł i wykorzystanie pełnego potencjału swoich pomysłów. Najbardziej w mój gust trafiła Sylwia Finklińska Ambasadą Smaków opowiadająca o pewnej nietypowej restauracji. Całkiem pozytywnie oceniam też opowiadanie Król umiera, czyli metamorfozy Agnieszki Klęczar, które jest przedstawieniem dworskich intryg z ciekawej perspektywy. Wspomniany na początku Krzysztof Rewiuk nie porwał mnie jakoś szczególnie, choć jego tekst przeczytałem z zainteresowaniem. Pozostałe utwory nie pozostały na długo w mojej pamięci. Ale jak już wspomniałem, weird fiction to nie moja bajka.
73. Hajmdal. Więzy krwi - Dariusz Domagalski, Drageus 2020 (Kindle)
To już czwarty tom opowieści o międzygwiezdnych przygodach załogi okrętu Hajmdal, na którym przebywają ostatni ocalali w wszechświecie ludzie. Tym razem autor naprzeciw naszych dzielnych bohaterów stawia kosmiczne wampiry, co wprawdzie brzmi głupio niczym z filmów Tromy albo Hammera, ale zostało całkiem sprawnie opowiedziane. Oprócz nowego konfliktu dostajemy też nowe spojrzenie na starych wrogów i rozterki bohaterów dotyczące podejmowanych przez nich decyzji i ich konsekwencji, a że mówimy o armii w czasie działań wojennych, to i problem radzenia sobie ze stratami w ludziach jest tu odpowiednio wyeksponowany. Ciekawie się to wszystko prezentuje, mam tylko nadzieję, że autor wie, dokąd zmierza. Spośród wybranych przez niego rozwiązań, na razie niezbyt do mnie przemawia sięganie po metafizykę; w przypadku science fiction, nawet tego typu, z jakim mamy do czynienia w cyklu Hajmdal, jestem zwolennikiem twardszego stąpania po ziemi.
74. Wróżda - Marcin Sindera, Lira 2020
Znajomy sprzed lat napisał powieść, która wprawdzie pierwotnie ukazała się w 2017 roku, ale skoro pojawiło się wznowienie, to wreszcie zdecydowałem się Wróżdę kupić. Zwłaszcza, że była w Biedronce na promocji. W każdym razie, mamy tu do czynienia z fabułą typu "zabili mi rodzinę i się mszczę", czyli jest to typowa opowieść o zamście umieszczona na terenach przedchrześcijańskiej Polski. Powieść jest napisana sprawnie i potrafi wciągnąć, choć fabuła w dużej mierze jest przewidywalna. W kwestii fabuły jeszcze: nie bardzo rozumiem jak w Gieczu, do którego główny bohater dostał się, przepływając jezioro, znalazł się jego koń. Albo ja czegoś nie doczytałem, albo mamy tu dziurę w logice. No ale, coby się nie pastwić - jak już wspomniałem, jest to pocja przyzwoitej rozrywkowej literatury. Jej kontynuację pt. Żmij mam jużna Kindle'u, a skoro sam autor twierdzi, że w międzyczasie wyrobił się pisarsko i udała mu się bardziej niż dzieło, z którym się właśnie zapoznałem, to ja postanawiam mu zaufać i wkrótce sprawdzę, co też jeszcze chciałby mi opowiedzieć.
75. Noc między Tam i Tu - Marta Krajewska, Genius Creations 2017 (Kindle)
Może nie takie były zamierzenia autorki, ale czytałem tę krótką powieść moim Przedszkolakom na dobranoc. Zgodnie twierdzili, że jest trochę strasznie, ale wcale się nie boją i mam czytać dalej. Co do samego utworu: jest to spin-off na razie dwu-, a wkrótce trzytomowego cyklu Marty Krajewskiej pt. Wilcza Dolina. Noc między Tam i Tu przeznaczona jest dla młodszego czytelnika (na moje niewprawne oko wczesnoszkolnego) i opowiada o wejściu w dorosłość Miłka, który według obecnych kategorii jest jeszcze dzieckiem i który musi sobie radzić z nową dla niego sytuacją. A tu oprócz bycia dorosłym musi sobie jeszcze radzić z pojawieniem się na świecie siostry. Autorka bardzo dobrze oddaje emocje, jakie pojawiają się u młodego człowieka, kiedy do domu wprowadza się nowo narodzone rodzeństwo, świetnie też radzi sobie z zaprezentowaniem czytelnikowi wierzeń dawnych Słowian. Dobra robota!
Paski postępu:
Astrid Lindgren - Przygody Emila ze Smalandii - 46%
Bruno Grigori - Zły człowiek - 25%
antologia - Wigilijne opowieści - 13%
Stanisław Pagaczewski - Przygody Baltazara Gąbki. Trylogia - 7%
70. Łzy koa - Piotr Witold Lech, Stalker Books 2021 (Kindle)
Nuda. O ile w pierwszej części cyklu Poliamoria Piotr W. Lech wprowadził pewien powiew świeżości, tak w rozgrywających się tuż po niej Łzach koa ciekawych rzeczy jest niewiele. Kwestie związków poliamorycznych nadal się przewijają, bo to w końcu o tego rodzaju miłości opowiada seria, ale w gruncie rzeczy autor tym razem opowiada historię dwóch kobiet próbujących przetrwać na bezludnej wyspie pośrodku oceanu i oczekujących na przybycie rycerza na białym koniu, który wybawi je z opresji. W porównaniu z pierwszym tomem zmienia się narrator: tym razem rolę tę przejmuje Lai-Lan, tytułowa koa, czyli kobieta rasy Cingu (w powieściowym uniwersum jest to jeden z gatunków zamieszkujacych obce planety) - jeżeli tak ma być w przypadku każdej z kolejnych części, to autorowi należą siębrawa za pomysł. Pozwala to pokazać świat przedstawiony z różnych perspektyw i przekazać czytelnikowi informacje na jego temat. Ciekawie robi się dopiero pod koniec, ale to trochę za mało, żebym miał pozytywne wrażenia z lektury tej książki. To pierwszy raz, kiedy rozczarowałem się twórczością Lecha, prawdopodobnie więc doczytam cykl do końca (o ile Wojtek Sedeńko nie postanowi zakończyć przedwcześnie linię wydawniczą). Liczę na poprawę.
71. Północna granica - Feliks W. Kres, Fabryka Słów 2021
W końcu sięgnąłem po tę klasykę polskiej fantasy, raptem dwadzieścia sześć lat po premierze pierwszego wydania. No i cóż można rzec? Urzekać, nie urzeka, w końcu sporo wody w Wiśle upłynęło i dziś takie fabuły wrażenia już nie robią, ale nadal jest to kawał solidnej roboty, sprawiający masę frajdy przy czytaniu, ze świetnie wykreowanymi bohaterami i rewelacyjnie zarysowanym konfliktem - niby coś takiego wszyscy już widzieli, ale sposób, w jaki Kres przedstawia wydarzenia, sprawia, że chce się bić autorowi brawo. Na uznanie zasługije sam pomysł, żeby odejść od klasycznego schematu rozumnych gatunków w formie ludzie-krasnoludy-elfy i zastąpić go oryginalnym ludzie-koty-sępy. Koty jeszcze rozumiem, ale sępy? Tego nie grali. Szkoda tylko, że w Północnej granicy sępów nie uświadczymy, a i koty odgrywają role co najwyżej drugoplanowe. A skoro już napisałem, że fabuła dzisiaj nie zachwyca: rzecz dotyczy oddziałów armii pewnego imperium, która toczy przygraniczne walki z wrogiem, którego za Chiny Ludowe nie idzie zrozumieć. Z jednej strony proste i oklepane, a z drugiej w ramach przyjętej przez autora konwencji rewelacyjnie poprowadzone. Dużo tu dobrej literatury. Król bezmiarów i pierwsza połowa Grombelardzkiej legendy już grzeją się na półce. Czas nadrobić zaległości.
72. Weird fiction po polsku. Tom 1 - antologia, Phantom Books 2020
Nie przepadam za weird fiction i zapewne nie kupiłbym tej antologii, gdyby akurat z niej nie pochodziło jedno z opowiadań nominowanych do Nagrody Zajdla. Mowa tu o Córce poławiacza żachw Krzysztofa Rewiuka - tekście opartym na ciekawym, choć niejeden raz wykorzystywanym motywie człowieka zachodniej cywilizacji przybywającego do obcej, żyjącej w dziczy kultury. Samo opowiadanie cierpi na tę samą dolegliwość, co większość w omawianym zbiorze, a mianowicie na narzucony odgórnie limit znaków sprawiający, że żadne z nich nie jest dłuższe niż dwadzieścia stron, co nie pozwoliło autorom na rozwinięcie skrzydeł i wykorzystanie pełnego potencjału swoich pomysłów. Najbardziej w mój gust trafiła Sylwia Finklińska Ambasadą Smaków opowiadająca o pewnej nietypowej restauracji. Całkiem pozytywnie oceniam też opowiadanie Król umiera, czyli metamorfozy Agnieszki Klęczar, które jest przedstawieniem dworskich intryg z ciekawej perspektywy. Wspomniany na początku Krzysztof Rewiuk nie porwał mnie jakoś szczególnie, choć jego tekst przeczytałem z zainteresowaniem. Pozostałe utwory nie pozostały na długo w mojej pamięci. Ale jak już wspomniałem, weird fiction to nie moja bajka.
73. Hajmdal. Więzy krwi - Dariusz Domagalski, Drageus 2020 (Kindle)
To już czwarty tom opowieści o międzygwiezdnych przygodach załogi okrętu Hajmdal, na którym przebywają ostatni ocalali w wszechświecie ludzie. Tym razem autor naprzeciw naszych dzielnych bohaterów stawia kosmiczne wampiry, co wprawdzie brzmi głupio niczym z filmów Tromy albo Hammera, ale zostało całkiem sprawnie opowiedziane. Oprócz nowego konfliktu dostajemy też nowe spojrzenie na starych wrogów i rozterki bohaterów dotyczące podejmowanych przez nich decyzji i ich konsekwencji, a że mówimy o armii w czasie działań wojennych, to i problem radzenia sobie ze stratami w ludziach jest tu odpowiednio wyeksponowany. Ciekawie się to wszystko prezentuje, mam tylko nadzieję, że autor wie, dokąd zmierza. Spośród wybranych przez niego rozwiązań, na razie niezbyt do mnie przemawia sięganie po metafizykę; w przypadku science fiction, nawet tego typu, z jakim mamy do czynienia w cyklu Hajmdal, jestem zwolennikiem twardszego stąpania po ziemi.
74. Wróżda - Marcin Sindera, Lira 2020
Znajomy sprzed lat napisał powieść, która wprawdzie pierwotnie ukazała się w 2017 roku, ale skoro pojawiło się wznowienie, to wreszcie zdecydowałem się Wróżdę kupić. Zwłaszcza, że była w Biedronce na promocji. W każdym razie, mamy tu do czynienia z fabułą typu "zabili mi rodzinę i się mszczę", czyli jest to typowa opowieść o zamście umieszczona na terenach przedchrześcijańskiej Polski. Powieść jest napisana sprawnie i potrafi wciągnąć, choć fabuła w dużej mierze jest przewidywalna. W kwestii fabuły jeszcze: nie bardzo rozumiem jak w Gieczu, do którego główny bohater dostał się, przepływając jezioro, znalazł się jego koń. Albo ja czegoś nie doczytałem, albo mamy tu dziurę w logice. No ale, coby się nie pastwić - jak już wspomniałem, jest to pocja przyzwoitej rozrywkowej literatury. Jej kontynuację pt. Żmij mam jużna Kindle'u, a skoro sam autor twierdzi, że w międzyczasie wyrobił się pisarsko i udała mu się bardziej niż dzieło, z którym się właśnie zapoznałem, to ja postanawiam mu zaufać i wkrótce sprawdzę, co też jeszcze chciałby mi opowiedzieć.
75. Noc między Tam i Tu - Marta Krajewska, Genius Creations 2017 (Kindle)
Może nie takie były zamierzenia autorki, ale czytałem tę krótką powieść moim Przedszkolakom na dobranoc. Zgodnie twierdzili, że jest trochę strasznie, ale wcale się nie boją i mam czytać dalej. Co do samego utworu: jest to spin-off na razie dwu-, a wkrótce trzytomowego cyklu Marty Krajewskiej pt. Wilcza Dolina. Noc między Tam i Tu przeznaczona jest dla młodszego czytelnika (na moje niewprawne oko wczesnoszkolnego) i opowiada o wejściu w dorosłość Miłka, który według obecnych kategorii jest jeszcze dzieckiem i który musi sobie radzić z nową dla niego sytuacją. A tu oprócz bycia dorosłym musi sobie jeszcze radzić z pojawieniem się na świecie siostry. Autorka bardzo dobrze oddaje emocje, jakie pojawiają się u młodego człowieka, kiedy do domu wprowadza się nowo narodzone rodzeństwo, świetnie też radzi sobie z zaprezentowaniem czytelnikowi wierzeń dawnych Słowian. Dobra robota!
Paski postępu:
Astrid Lindgren - Przygody Emila ze Smalandii - 46%
Bruno Grigori - Zły człowiek - 25%
antologia - Wigilijne opowieści - 13%
Stanisław Pagaczewski - Przygody Baltazara Gąbki. Trylogia - 7%
piątek, 13 sierpnia 2021
Przeczytane 2021: Tydzień #32
Rzutem na taśmę, bo trzy minuty przed północą udało mi się skończyć antologię Mars od Wojtka Sedeńki, której to książce poświęciłem zdecydowaną większość mocy przerobowych w tym tygodniu. Książka o Szwecji była tylko formalnością, bo po 31. tygodniu niewiele mi jej zostało do przeczytania, a Lecha i Kresa sobie powoli podczytywałem, żeby nie zgubić wątku. Zacząłem za to kolejne dwie lektury dla dzieci - w końcu trzeba czymś zająć chore potomstwo, w czasie, kiedy poddawane jest leczniczym inhalacjom. Do tego postanowiłem w końcu zabrać się za kolejne nominowane do Nagrody Zajdla opowiadanie, czyli Córkę poławiacza żachw Krzysztofa Rewiuka, i zrobiłem to tak, jak mam w zwyczaju, czyli zagłębiłem się w zawierającą je antologię. Zapraszam do lektury...
68 Na północ. Szwecja znana i nieznana - Maciej Zborowski, Bezdroża 2015
Cóż... Mieliśmy polecieć do Szwecji, ale się Familia pochorowała. Związaną z miejscem wyjazdu lekturę trzeba było jednak dokończyć. Maciej Zborowski postanowił zebrać swoją wiedzę na temat naszego północnego, zamorskiego sąsiada i przekazać ją światu. Na początku jest trochę o ludziach: zaczyna się od Zlatana Ibrahimovića (taka gwiazda piłki kopanej, jakby ktoś nie wiedzał), żeby potem przejść do tych szwedzkich osobistości, których nazwiska już niekoniecznie coś powiedzą. Sporo postanowił autor napisać o miejscach na tyle ciekawych, że warto by je w Szwecji odwiedzić - jest to chyba najmocniejszy punkt książki, choć przydałoby się dodać do prezentacji trochę więcej własnych odczuć. Do tego dochodzi rozdziały o szwedzkiej kuchni i kulturze, ale na mój gust za mało tu zespołu ABBA i Astrid Lindgren. Poznajemy za to historię Saaba (producent samolotów i samochodów) i paru innych ciekawych szwedzkich firm. Od strony merytorycznej książka jest dobrze przygotowana (choć ze względu na brak wiedzy nie podejmę się weryfikacji przedstawionych w niej faktów), ale brakuje jej jakiejś literackiej werwy. (Zauważyłem, że często mam ten problem z literaturą faktu... Może to ze mną jest coś nie tak)?
69. Mars - antologia, Stalker Books 2021 (Kindle)
Mars wydaje się być pomysłem w fantastyce naukowej oklepanym i można by nawet rzec, że w ostatnim czasie zarzuconym. A tymczasem Wojtek Sedeńko decyduje, że druga wychodząca w ostatnim czasie spod jego skrzydeł antologia tematyczna będzie poruszała temat Czerwonej Planety. I tu okazuje się, jak wiele z tego tematu można jeszcze wycisnąć. Mamy tu więc nawiązania do klasyków: Burroughsa, Wellsa czy Bradbury'ego; trafia się fantastyka religijna, mamy też typowe już motywy kolonizacji, ale zdarza się też niestandardowe podejście do czwartej planety. Przoduje w tym Jan Maszczyszyn, który swoją mikropowieść Szlachcic na Marsie osadził w realiach XIX wieku, pozwalając wyczuć czytelnikowi zapach Verne'a czy Żuławskiego, przede wszystkim w stylu czy sposobie prowadzenia narracji, ale też w konstrukcji fabuły (tu kłania się zwłaszcza francuski twórca). Oryginalnie zaprezentował się też Wojciech Szyda, z którego twórczością jest mi raczej nie podrodze, ale który tym razem pozytywnie mnie zaskoczył. Napisanie czegokolwiek o jego Czerwieni. Legendzie herbowej byłoby spoilerem, więc w tym temacie zamilknę. Zaskakującą formę postanowił obrać Mirosław P. Jabłoński, który zdecydował się napisać poemat o wycieczce turystycznej na Marsa. W utworze swoim cytuje bądź parafrazuje wiele utworów literackich, jednocześnie, takie odnoszę wrażenie, wbijając szpilę czy to turystom all inclusive, czy też firmowym wyjazdom integracyjnym. Tekstów w sumie jest siedemnaście, rozwodzenie się nad każdym nie ma sensu, napiszę więc jeszcze tylko, że każda z ponad sześciuset stron antologii jest warta wydanych na nią pieniędzy. Tako rzekłem.
Paski postępu:
Piotr Witold Lech - Łzy koa - 68%
Feliks W. Kres - Północna granica - 66%
Marta Krajewska - Noc między Tam i Tu - 59%
antologia - Weird fiction po polsku. Tom 1 - 56%
Astrid Lindgren - Przygody Emila ze Smalandii - 43%
Stanisław Pagaczewski - Przygody Baltazara Gąbki. Trylogia - 7%
68 Na północ. Szwecja znana i nieznana - Maciej Zborowski, Bezdroża 2015
Cóż... Mieliśmy polecieć do Szwecji, ale się Familia pochorowała. Związaną z miejscem wyjazdu lekturę trzeba było jednak dokończyć. Maciej Zborowski postanowił zebrać swoją wiedzę na temat naszego północnego, zamorskiego sąsiada i przekazać ją światu. Na początku jest trochę o ludziach: zaczyna się od Zlatana Ibrahimovića (taka gwiazda piłki kopanej, jakby ktoś nie wiedzał), żeby potem przejść do tych szwedzkich osobistości, których nazwiska już niekoniecznie coś powiedzą. Sporo postanowił autor napisać o miejscach na tyle ciekawych, że warto by je w Szwecji odwiedzić - jest to chyba najmocniejszy punkt książki, choć przydałoby się dodać do prezentacji trochę więcej własnych odczuć. Do tego dochodzi rozdziały o szwedzkiej kuchni i kulturze, ale na mój gust za mało tu zespołu ABBA i Astrid Lindgren. Poznajemy za to historię Saaba (producent samolotów i samochodów) i paru innych ciekawych szwedzkich firm. Od strony merytorycznej książka jest dobrze przygotowana (choć ze względu na brak wiedzy nie podejmę się weryfikacji przedstawionych w niej faktów), ale brakuje jej jakiejś literackiej werwy. (Zauważyłem, że często mam ten problem z literaturą faktu... Może to ze mną jest coś nie tak)?
69. Mars - antologia, Stalker Books 2021 (Kindle)
Mars wydaje się być pomysłem w fantastyce naukowej oklepanym i można by nawet rzec, że w ostatnim czasie zarzuconym. A tymczasem Wojtek Sedeńko decyduje, że druga wychodząca w ostatnim czasie spod jego skrzydeł antologia tematyczna będzie poruszała temat Czerwonej Planety. I tu okazuje się, jak wiele z tego tematu można jeszcze wycisnąć. Mamy tu więc nawiązania do klasyków: Burroughsa, Wellsa czy Bradbury'ego; trafia się fantastyka religijna, mamy też typowe już motywy kolonizacji, ale zdarza się też niestandardowe podejście do czwartej planety. Przoduje w tym Jan Maszczyszyn, który swoją mikropowieść Szlachcic na Marsie osadził w realiach XIX wieku, pozwalając wyczuć czytelnikowi zapach Verne'a czy Żuławskiego, przede wszystkim w stylu czy sposobie prowadzenia narracji, ale też w konstrukcji fabuły (tu kłania się zwłaszcza francuski twórca). Oryginalnie zaprezentował się też Wojciech Szyda, z którego twórczością jest mi raczej nie podrodze, ale który tym razem pozytywnie mnie zaskoczył. Napisanie czegokolwiek o jego Czerwieni. Legendzie herbowej byłoby spoilerem, więc w tym temacie zamilknę. Zaskakującą formę postanowił obrać Mirosław P. Jabłoński, który zdecydował się napisać poemat o wycieczce turystycznej na Marsa. W utworze swoim cytuje bądź parafrazuje wiele utworów literackich, jednocześnie, takie odnoszę wrażenie, wbijając szpilę czy to turystom all inclusive, czy też firmowym wyjazdom integracyjnym. Tekstów w sumie jest siedemnaście, rozwodzenie się nad każdym nie ma sensu, napiszę więc jeszcze tylko, że każda z ponad sześciuset stron antologii jest warta wydanych na nią pieniędzy. Tako rzekłem.
Paski postępu:
Piotr Witold Lech - Łzy koa - 68%
Feliks W. Kres - Północna granica - 66%
Marta Krajewska - Noc między Tam i Tu - 59%
antologia - Weird fiction po polsku. Tom 1 - 56%
Astrid Lindgren - Przygody Emila ze Smalandii - 43%
Stanisław Pagaczewski - Przygody Baltazara Gąbki. Trylogia - 7%
Subskrybuj:
Posty (Atom)
























