piątek, 28 maja 2021

Przeczytane 2021: Tydzień #21

Zaległości nadrobione! Udało się dobrnąć do średniej dwóch książek na tydzień, którą zakładałem na początku roku; teraz pozostaje tylko mieć nadzieję, że uda mi się takie tempo czytania utrzymać. Jak możecie zauważyć, trochę rozrosła się sekcja z rozgrzebanymi lekturami, ale to dlatego, że nie zabrałem ze sobą niczego do czytania na zakupy, a ponieważ przyszło mi oczekiwać na obiad, pojawiła się potrzeba odwiedzenia księgarni - stąd też wśród napoczętych książek znalazł się Sługa krwi. A skąd na liście Bradbury? Po prostu krzyknął do mnie z półki, a że klasykę nadrabiam zdecydowanie zbyt wolno, to i w niego zagłębiłem swe oczęta. Na razie tylko delikatnie napocząłem tekst Kronik marsjańskich - na poważnie zamierzam się zabrać za lekturę, kiedy już uporam się z Pilipiukiem, Przechrztą i Domagalskim.

40. Virion. Zamek - Andrzej Ziemiański, Fabryka Słów 2021

Z uporem godnym lepszej sprawy kupuję i nawet czytam kolejne tomy z uniwersum Achai, regularnie produkowane przez Andrzeja Ziemiańskiego (miałem użyć słowa "taśmowo", ale to rezerwuję dla Michała Gołkowskiego, który daje światu ze trzy książki rocznie; Remigiusza Mroza nie liczę, bo jego kryminałów nie czytam). Autor zaczął tą powieścią nowy cykl, w którym będzie prawdopodobnie próbował wypełnić luki w historii śwata przedstawionego. Tym razem Virion jest już dorosłym mężczyzną i pełnoprawnym szermierzem natchnionym. Cała fabuła sprowadza się zaś do tego, co mawiał w pewnej grze komputerowej Piotr Fronczewski: "Przed wyruszeniem w drogę należy zebrać drużynę". I taka drużyna natchnionych zakapiorów zbiera się, żeby pokonać pozostającego w ukryciu wroga. Tego, o co chodzi dowiemy się dopiero za kilka tomów, więc na razie trzeba po prostu zobaczyć, jak ekipa się zbiera i spuszcza łupnia komu trzeba. Tyle. Teraz można się irytować, dlaczego tak długo trzeba czekać na kolejną część.

41. Czerwony Lotos - Arkady Saulski, Fabryka Słów 2021 (Kindle)

A oto autor, z którego twórczością miałem do tej pory tylko jeden poważny kontakt, a była nim lektura całkiem przyzwoitego Serca Lodu. Pozytywnie nastawiony do twórcy, sięgnąłem po Czerwony Lotos, pierwszy tom cyklu Zapiski Stali. Dostałem w niej obraz Nipponu, który nie jest Japonią, choć żyją tam samuraje pod rządami daymio (tylko cesarz się gdzieś zawieruszył), najechanego przez barbarzyńców, którzy nie są Mongołami, choć jak Mongołowie wyglądają i się zachowują (no i też mają chana). Jest krwiście, samurajsko, honorowo i wszyscy się niemal przez cały czas biją. I o ile z początku miałem nadzieję, że coś ciekawego spod pióra autora wyszło, tak później musiałem ją porzucić. Jest tu wprawdzie parę ciekawych pomysłów, ale w ogólnym rozrachunku powieść niestety nie wybija się ponad przeciętność. Szkoda, bo feudalną Japonię (o, przepraszam - Nippon) udało się autorowi odmalować całkiem przyzwoicie.

42. Nowoświaty - antologia, SQN 2021 (Kindle)

O ile lubię wydawnictwo SQN, tak tym razem nalezy im się bura za politykę informacyjną. Naprawdę niełatwo było dowiedzieć się, że taka antologia została wydana. Dla kogoś, kto nie sprawdza regularnie, co ukazuje się na naszym rynku wydawniczym, dowiedzenie się o Nowoświatach graniczyło z niemożliwością. Pojawienie się recenzji zbioru w czerwcowej Nowej Fantastyce może zwiększy świadomość czytelników, ale nie zmienia to faktu, że marketing w tym przypadku leżał i kwiczał. Może to dlatego, że opowiadania te wydawne zostały wydane wyłącznie w wersji elektronicznej, kosztują około pięciu złotych i wydawca kokosów na nich nie zarobi? W każdym razie ja się o antologii inspirowanej twórczością Lema dowiedziałem i mogłem ją przeczytać. Przyznam szczerze, że z twórczością najważniejszego naszego fantasty jestem mocno na bakier - przeczytałem raptem Solaris, Dzienniki gwiazdowe, Bajki robotów i Pamiętnik znaleziony w wannie - więc wielu odwołań do utworów mistrza nie byłem w stanie dostrzec i, mimo że autorzy opowiadań pisali, co było ich inspiracją, mogło to wpłynąć na mój odbiór tekstów. A te są wprawdzie niezłe, ale bardziej spodobały mi się raptem dwa z nich. Pierwszym jest otwierające zbiór opowiadanie Dzieci Marii autorstwa Marka Kolendy, w którym resztki ludzkości próbują zaludnić jedną z planet i pojawia się pytanie o ingerencję w rozwój społeczeństwa. Drugim mocnym punktem jest Decyzja Lecha Baczyńskiego, gdzie bohaterowie zostają postawieni przed wybirem pomiędzy dobrem własnej rodziny, a dobrem ogółu. Ciekawie też przezentują się Adaptacja Moniki Fenc, pokazująca, do czego prowadzi niszczenie środowiska, a także Flaworyści Michała Antosiewicza, będący interesującą paralelą i komentarzem do otaczającej nas polskiej rzeczywistości. Zupełnie nie przemówiły do mnie zaś nawiązujące do Oceanu z Solaris Mgły nad Atlantis Sylwestra Gdeli, DYaB Aleksandry Stanisz i Ostatni mówi "nie" Pauliny Rezanowicz. Zamykajace antologię A u Lema... Marcina Bartosza Łukasiewicza traktuję jako ciekawy epilog, mówiący wprawdzie o zbliżającym się końcu świata, ale przynoszący rozluźnienie po ciężkich zagadnieniach poruszanych we wcześniejszych tekstach, a to za sprawą jednej z pozostających w tle bohaterek, usiłującej wypowiedzieć zdanie zaczynające się od słów zawartych w tytule opowiadania. Fajna, krótka lektura, której niestety bardzo łatwo jest nie zauważyć.

Paski postępu:
Andrzej Pilipiuk - Czarna Góra - 57%
Robb Maciąg - Wielka ucieczka Wawelskiego Smoka - 50%
Jerzy Broszkiewicz - Wielka, większa i największa - 35%
Dariusz Domagalski - Hajmdal. Bunt - 25%
Adam Przechrzta - Sługa krwi - 10%
Ray Bradbury - Kroniki marsjańskie/Człowiek ilustrowany/Złociste jabłka słońca - 3%

piątek, 21 maja 2021

Przeczytane 2021: Tydzień #20

Ten tydzień był nawet niezły czytelniczo. Wszystkie ukończone lektury były dobrane pod kątem nagród Zajdla i Żuławskiego, czyli albo są tegoroczną polską fantastyką, albo poprzednimi tomami czegoś, co miało premierę w tym roku. Podobna zasada dotyczy książek, które mam rozgrzebane, przy czym tutaj też znajdują się dwie pozycje, które czytam dzieciom.

37. Kurczaczek i Salamandra - Aneta Jadowska, SQN 2020

Zrobiło mi się trochę zaległości w będącym moim guilty pleasure cyklu Thornverse Anety Jadowskiej. W tym roku wyszło rozszerzone wznowienie Ropuszek (pierwsze wydanie czytałem, ale skoro zostały dodane nowe opowiadania, to i reedycję trzeba będzie nabyć...), sięgam więc po starsze rzeczy, żeby być na bieżąco. I tak na pierwszy ogień trafił krótki zbiór opowiadań Kurczaczek i Salamandra, wydany pod szyldem SQN Originals (co oznacza, że nakład jest mały, a e-booka nie zobaczymy na oczy) i zawierający trzy teksty skupiające się na perypetiach niepełnoletnich bohaterów serii Jadowskiej. Na początek idzie Igranie z ogniem, które w kategoriach zajdlowych śmiało mogłoby być zakwalifikowane jako powieść. Opowiada ono o Salomei, salamandrze, która od jakiegoś czasu jest pod opieką Dory i Mirona (dla niewtajemniczonych: ona jest wiedźmą, wilczycą, ulubioną bohaterką autorki, a co za tym idzie najbardziej irytującą Mary Sue cyklu, on zaś to prawdziwy diabeł z piekła rodem), uczęszcza do szkoły dla istot magicznych i przeżywa problemy typowe dla swojej grupy wiekowej: nieznośny kolega, wredna nauczycielka i "nikt mnie nie słucha". Przy tym wszystkim autorce udaje się poruszyć kwestię samoakceptacji dziecka adoptowanego i jego lęku przed odrzuceniem. Dora nadal jest Dorą, ale przy problemach Salomei, jej charakter przestaje irytować. I dobrze. Drugi tekst opowiada o Kurczaczku, czyli córce znanego z heksalogii (teraz chyba już septalogii) o Dorze Wilk Witkacego. Ta, podobnie jak ojciec jest szamanką i właśnie z dostrzeganiem duchów wiążą się jej problemy. Tym razem jest raczej standardowo: są niespokojne duchy, jest zagadka do rozwiązania. W sumie można by napisać, że jest krwiście, brutalnie i przerażająco, ale wszystko, co mocne dzieje się poza kadrem - autorka wykazała się dużym wyczuciem w takim niepokazywaniu makabry, żeby była ona w całej swej grozie odczuwalna przez czytelnika, za co należą się Anecie Jadowskiej brawa. Poza tym jest to kolejna opowieść o więziach rodzinnych. Ostatnie opowiadanie to krótki i humorystyczny tekst o przemieniającym się w rysia kilkuletnim sąsiedzie Nikity, zabójczyni, która doczekała się własnych trzech tomów powieści. Po dwóch ciężkich tekstach takie odprężające zakończenie jest bardzo dobrym pomysłem. Jak zwykle z obawami podszedłem do kolejnej książki Jadowskiej - przyzwyczaiła mnie wszak do nierównego poziomu - ale okazało się, że nie było się czego bać. Jest bardzo przyzwoicie.

38. Żertwa - antologia, IX 2021 (Kindle)

Jakoś zupełnie przypadkiem trafiłem na tę antologię. Nie spodziewałem sie jej nadejścia, wszelkie reklamy, jeśli jakieś były, mnie ominęły, a dowiedziałem się o jej istnieniu, wchodząc na stronę wydawnictwa, w celu sprawdzenia, czy nie mają w planie wydawniczym na ten rok czegoś ciekawego do zaproponowania. I w ten sposób objawiła mi się antologia słowiańskiego horroru, jak określany jest ten zbiór. No i trzeba przyznać, że jest słowiańsko na różne sposoby, choć w większości przypadków pogańsko-słowiańskie zjawiska dopadają bohaterów współczesnych. Horrorystycznie też jest - każde opowiadanie zawiera odpowiednią domieszkę nadnaturalnej grozy. Jest przyzwoicie, choć biorąc pod uwagę, że znalazło się tu kilkanaście opowiadań, można by oczekiwać jakichś wybijających się tekstów. Niestety mnie zauroczył tylko Wojciech Gunia rewelacyjnie napisanym W dół rzeki. Autora tego wcześniej nie znałem, choć jego nazwisko obiło mi się o uszy, a usta, które je wypowiadały, mówiły o nim w samych superlatywach. Spodziewałem się więc czegoś dobrego i właśnie to dostałem. Stylistycznie taka Anna Brzezińska w formie. Piękny tekst, dla którego warto sięgnąć po cały zbiór. A nuż okaże się, że jakiś inny utwór również trafi w gust czytelnika.

39. Hajmdal. Księżyce Monarchy - Dariusz Domagalski, Drageus 2018 (Kindle)

Drugi tom cyklu Hajmdal rozpoczyna się tam, gdzie skończyła się pierwsza część: ludzkość po kosmicznej bitwie z innymi zamieszkującymi wszechświat rozumnymi gatunkami szuka dla siebie schronienia. Okoliczności rzucają ją do układu gwiezdnego z jedną planetą, wokół której obficie orbitują księżyce. Planeta ta to Monarcha, a jej księżyce to tytułowi bohaterowie tej powieści. Domagalski w dużej mierze nastawia się na opis eksploracji dwóch spośród licznych satelitów planety. Oczywiście pojawia się Tajemnica, postawione zostają pytania o pochodzenie człowieka i pojawiają się starzy wrogowie. Pewne zagadki znajdują wyjaśnienia, ale ponieważ przed nami jeszcze trzy tomy (stan na chwilę, w której piszę te słowa), mam przeczucie, że będzie się działo. Nie jest to literatura wybitna ani jakoś bardzo porywająca, ale potrafi przykuć uwagę i zapewnić kilka godzin relaksu. Ale przepuszczenia zwrotu "najbardziej optymalny" przez redakcyjne sito nie wybaczam.

Paski postępu:
Andrzej Ziemiański - Virion. Zamek - 59%
antologia - Nowoświaty - 32%
Arkady Saulski - Czerwony Lotos - 30%
Jerzy Broszkiewicz - Wielka, większa i największa - 25%
Robb Maciąg - Wielka ucieczka Wawelskiego Smoka - 16%

piątek, 14 maja 2021

Przeczytane 2021: Tydzień #19

Tydzień temu napisałem, że kolejna notka też będzie obfita i zapeszyłem. Inne obowiązki sprawiły, że udało mi się ukończyć tylko jedną z zaczętych wcześniej lektur. Mam nadzieję, że 20. tegoroczny wpis przyniesie więcej treści.

36. Drelich. Prosto w splot - Jakub Ćwiek, Marginesy 2021

To moj pierwszy kontakt z niefantastycznym Ćwiekiem - autorem, którego lubię i którego książki czytam bardzo chętnie, a jednak jak do tej pory brakowało mi czasu na sięgnięcie po jego twórczość w kontekście innym niż Nagrody Zajdla i Żuławskiego. Teraz postanowiłem trochę nadrobić braki i przeczytałem najnowszą powieść Kuby. Jest to czysta sensacyjna rozrywka. Autor bardzo dobrze buduje konflikt pomiędzy bohaterem a antagonistą, bardzo wiarygodnie opisuje środowiska przestęprze i metody ich działania - często jest więc brutalnie, choć trzeba Ćwiekowi przyznać, że ma duże wyczucie w kwestii tego, kiedy wyłączyć światło i pozostawić resztę wydarzeń domyślności czytelnika. Trochę trzeszczał mój kołek do zawieszania niewiary w scenie, w której dochodzi do starcia kobiety i gwałciciela, ale wiem, że Kuba robi na tyle dobry research do swoich książek, że wszystko, co zostało tam napisane, jest prawdopodobne. Lekturę pochłonąłem z olbrzymim zainteresowaniem i ucieszyła mnie informacja, że planowana jest kolejna część. Oby tylko nie trzeba było na nią czekać tak długo jak na następne tomy innych niedokończonych cykli autora. Pamięta ktoś jeszcze o Krzyżu Południa? Ja nadal czekam.

Paski postępu:
Aneta Jadowska - Kurczaczek i Salamandra - 91%
antologia - Żertwa - 77%
Dariusz Domagalski - Hajmdal. Księżyce Monarchy - 26%
Jerzy Broszkiewicz - Wielka, większa i największa - 15%

piątek, 7 maja 2021

Przeczytane 2021: Tydzień #18

Bardzo dobry tydzień mi się trafił. Dokończyłem trzy książki, które miałem już w stopniu zaawansowanym napoczęte, trzy następne zacząłem i z nimi też mi idzie całkiem nieźle, więc wydaje się, że następna notka też będzie obfita. Tym razem jeden staroć, jeden kryminał i dwie rzeczy pod kątem kolejnych edycji Zajdla i Żuławskiego. Bawcie się dobrze.

32. Wypalić Chrom - William Gibson, MAG 2018

Przyznam się, że słabo znam twórczość ojca cyberpunka. Do tej pory przeczytałem tylko Trylogię Ciągu parę ładnych lat temu i to by było na tyle. No, może jeszcze doliczyć należy ekranizację Johnny'ego Mnemonica z Keanu Reevesem w roli tytułowej. Niczego więcej nie znałem nie dlatego, że nie chciałem - po prostu czekałem na wznowienia, żeby móc nabyć literaturę drogą kupna. W końcu doczekałem się wydania Wypalić Chrom - zbioru opowiadań ukrywającego się w serii Artefakty pod numerem 13 i zawierającego literacki pierwowzór wspomnianego już filmu, czyli coś, co od dawna chciałem przeczytać. W sumie w zbiorze zmieściło się dziesięć tekstów, trzy z nich napisane przez Gibsona we współpracy z innymi autorami. Tym, co je cechuje, jest niesamowita dynamika narracji. Autor pędzi z wydarzeniami, nie dając czytelnikowi chwili wytchnienia ani czasu na przetrawienie tego, co właśnie przeczytał. Nie zwraca uwagi na szczegółowość opisów, wychodząc ze słusznego założenia, że kiedy coś dzieje się szybko, nie ma czasu na podziwianie krajobrazów. Akcja jest tym, co u Gibsona się liczy najbardziej. Można się w tym wszystkim trochę pogubić mimo niskiego poziomu skomplikowania warstwy fabularnej w poszczególnych tekstach. Dla miłośników korporacji trzymających władzę i życia na krawędzi pozycjca obowiązkowa.

33. Cień - Adam Przechrzta, Fabryka Słów 2018

Niedawno dowiedziałem się, że Adam Przechrzta po ukończeniu powieścią Cień cyklu Materia Prima zamierza w tym roku wydać kontynuację serii, tym razem pod tytułem Materia Secunda. Trzeba było więc nadrobić zaległości, wygrzebać gdzieś z czeluści rzeczywistości ostatni jak do tej pory tom opowieści o alchemiku Rudnickim, zdjąć z niego warstwę kurzu i oddać się rozkoszy czytania. Dla przypomnienia: mamy do czynienia z historią alternatywną, gdzie do naszego świata przeniknęły istoty o nadprzyrodzonych zdolnościach - takie aniołodemony - i która czasowo umieszczona została w okolicach pierwszej wojny światowej. Alchemia, wynalazki, napięcia na linii rosyjsko-polsko-niemieckiej, tajne organizacje, morderstwa, porwania i demony przeszłości - to wszystko znajdziemy w powieści Przechrzty. Wielowątkowa fabuła została sprawnie poprowadzona, a sama książka - choć mam pełną świadomość, że nie jest to wybitna literatura - jest wysokiej klasy czytadłem zapewniającym kilka godzin czystej rozrywki. A już w tym miesiącu światło dzienne ujrzy Sługa krwi, czyli pierwszy tom cyklu Materia Secunda. Ja nie mogę się doczekać.

34. Anatomia pęknięcia - Michał Protasiuk, Powergraph 2021 (Kindle)

Protasiuka czytam rzadko, bo też i rzadko on pisze. Na razie miałem styczność z dwiema jego powieściami: Ad infinitum (o której pisałem siedem lat temu) i Świętem rewolucji, a także z dwoma opowiadaniami, które trafiły do Anatomii pęknięcia: tym, od którego zbiór zaczerpnął swój tytuł, oraz Fikcją polityczną prognozującą rozwój demokratycznego sposobu wybierania władzy. Protasiuk tworzy fantastykę naukową bliskiego zasięgu, zamiast na lotach w kosmos i wizji człowieka za setki lat skupiając się na próbach przepowiedzenia, jakie będą konsekwencje dzisiejszych wydarzeń. Biorąc pod uwagę mocne oparcie w materiałach naukowych, rzec by można, że jego twórczość to hard sf, choć zamiast zaawansowanej technologii interesuje go rozwój społeczeństw i zachodzących w nich mechanizmów. Próbuje też dostrzec zagrożenia związane ze sztuczną inteligencją - motyw w fantastyce wyeksploatowany na tysiące sposobów, a jednak w opowiadaniach Sześć i Ciała za mało daje się wyczuć powiew oryginalności. Ciekawym tekstem są Grzybiarze skupiający się na możliwości wykorzystania grzybni w charakterze biologicznego komputera. Tytułowa Anatomia pęknięcia to opowiadanie o naszych ograniczeniach poznawczych wynikających z baniek, w których żyjemy; coś bardzo na czasie zwłaszcza w kontekście dzisiejszego dyskursu politycznego. Zbiór zamyka Przeciw naturze, odchodzące od twardej fantasatyki naukowej i snujące rozważania na temat entropii w post-covidowym świecie ponoszącym skutki katastrofy klimatycznej. Lektura jest to zacna, chciałoby się tylko, żeby autor częściej pokazywał na co go stać.

35. Dywan z wkładką - Marta Kisiel, W.A.B. 2021 (Kindle)

Marta Kisiel to kolejna autorka z fantastycznego poletka, która próbuje swoich sił w kryminale. A ponieważ autorka ta w twórczości swej tryska humorem, wydawca postanowił oflagować jej najnowszą powieść słowami "komedia kryminalna" (to chyba jest nawet cała seria wydawnicza W.A.B.-a). Już po tytule można się domyślić, jaka będzie zbrodnia - motyw zwłok zawiniętych w dywan jest w końcu klasyką gatunku. Co warto zaznaczyć samo przestępstwo i jego następstwa ustępują pola życiu rodzinnemu protagonistki po przeprowadzce na wieś spokojną, wieś wesołą: tytułowy tywan pojawia się według Kindle'a po przeczytaniu 20% książki, a trup pada dopiero w jednej trzeciej. Samo dochodzenie przez bohaterki, co, kto i dlaczego jest prowadzone raczej na chłopski (babski?) rozum niż z użyciem elementarnej dedukcji, drogi Watsonie, i jest powodem do pokazania kolejnych gagów i zabawnych sytuacji i wypowiedzi. Nasycenie humorem jest niewyobrażalne, przez co, mimo że czytamy o morderstwie, lektura jest lekka, łatwa i przyjemna. Domyślenie się, kto winien, nie zajęło mi dużo czasu, choć podejrzanych jest kilku i każdy miał powód, żeby ofiarę ukatrupić; z samego dedukowania na podstawie dostarczanych przez autorkę śladów może i ciężko byłoby coś wymyślić, ale sposób, w jaki Kisiel opowiada historię, sugeruje właściwą odpowiedź. Ubaw miałem po pachy. Książkę należy czytać, zaopatrzywszy się uprzednio w odpowiednią porcję kasztanków.

Paski postępu:
Jakub Ćwiek - Drelich. Prosto w splot - 71%
antologia - Żertwa - 43%
Dariusz Domagalski - Hajmdal. Księżyce Monarchy - 20%
Jerzy Broszkiewicz - Wielka, większa i największa - 12%

piątek, 30 kwietnia 2021

Przeczytane 2021: Tydzień #17

Tydzień temu byłem tak poirytowany Warkoczykie, że zapomniałem dopisać wstępu do notki. Tym razem pomyłki tej już nie popełnię i pochwalę się, że przeczytałem dwie książki, a trzy inne są bliskie ukończenia. I nie, nie zabieram się znów za gazylion książek na raz, po prostu okoliczności były takie, że w tym samym momencie czytałem po dwie pozycje papierowe i elektroniczne, nie licząc Wielkiej, większej i największej, którą czytam dzieciom, a to zupełnie inna kategoria. Co do tej ostatniej książki, to po trzymiesięcznej przerwie postanowiłem zacząć ją od początku, bo nikt z młodzieży nie pamiętał już o co chodzi; cieszę się, że i z tą pozycją udało się trochę posunąć do przodu. A teraz zapraszam do zapoznania się z tym, co mam do powiedzenia na temat literatury...

30. Mazurscy w podróży. Porwanie Prozerpiny - Agnieszka Stelmaszyk, Wilga 2019

Zawiodłem się, powiem wam szczerze. Już w Bunia kontra fakir, czyli pierwszym tomie cyklu, autorka miała problem z zachowaniem proporcji pomiędzy narracją fabularną a przewodnikowo-encyklopedyczną, a w Porwaniu Prozerpiny, które czytałem Dzieciom na dobranoc, postanowiła już nawet przestać udawać, że pisze przewodnik po miejscach, które sama odwiedziła na wakacjach. Nie chodzi o to, że taka forma przewodnika turystycznego jest zła, jeśli weźmiemy pod uwagę, jaka jest grupa docelowa tej literatury, ale jednak przydałoby się umieścić w powieści trochę więcej fabuły niż tylko "jedziemy do miasta A, gdzie znajduje się X, którego historia jest taka a taka". Tutaj niby zaczyna się dobrze, bo bohaterowie dość szybko wplątują się w intrygę, która mogłaby być ciekawa, gdyby nie stanowiła tylko odległego tła dla podróży Mazurskich i zwiedzania przez nich kolejnych europejskich miast oraz gdyby miała jakikolwiek wpływ na fabułę. Kolejny kamyczek do ogródka jest taki, że rozwiązanie sprawy zachodzi na zasadzie deus ex machina - osobiście uważam takie rozwiązanie fabularne za ordynarne. Natomiast encyklopedyczne informacje przytaczane przez autorkę ustami głównego bohatera są dość ciekawe (sam się tego i owego dowiedziałem) i stanowią mocną stronę powieści, choć nie są one w stanie zrównoważyć kpiny z fabuły, której pani Stelmaszyk się dopuściła. Dzieciom jednak się podobało na tyle, że mają teraz ochotę pojechać na wakacje. Chociaż w sumie, wcześniej też miały... Ech, ta pandemia.

31. Zodiaki. Genokracja - Magdalena Kucenty, Uroboros 2021 (Kindle)

Nie wiem, czy to bardziej powieść, czy zbiór opowiadań. Fabularne powiązanie poszczególnych rozdziałów sugeruje, że słuszna jest pierwsza opcja; z drugiej strony dwa z nich czytałem już jako opowiadania - były nawet w tej kategorii nominowane do Nagrody Zajdla. Pomijając szufladkujące rozterki, przyznać muszę, że zakochałem się w twórczości Magdaleny Kucenty. Zodiaki urzekły mnie ona sposobem kreacji świata przedstawionego, o którym wiedza jest dawkowana ostrożnie i z perspektywy bohaterów, co po zakończonej lekturze pozostawia niedosyt i nadzieję na więcej w niedalekiej przyszłości. Do tego należy dodać niesamowitą pomysłowość w kwestii samych głównych postaci, którzy są efektem inżynierii genetycznej w transhumanistycznym świecie. Zachwyciłem się, choć lektura wymagała ode mnie skupienia i wysiłku, żebym nie pogubił się w opisywanych wydarzeniach. Jest to pierwsza - Warkoczyk skazuję na zapomnienie, bo na nic innego nie zasłużył - przeczytana przeze mnie w tym roku powieść (bo tak książkę tę zamierzam traktować) fantastyczna i od razu mam poważnego kandydata do nominacji do Zajdla i Żuławskiego. Brawo.

Paski postępu:
William Gibson - Wypalić Chrom - 81%
Adam Przechrzta - Cień - 72%
Michał Protasiuk - Anatomia pęknięcia - 61%
Jerzy Broszkiewicz - Wielka, większa i największa - 7%

piątek, 23 kwietnia 2021

Przeczytane 2021: Tydzień #16

27. Odtrutka na optymizm - Peter Watts, MAG 2013

Peter Watts to autor znany mi z łamów Nowej Fantastyki, głównie jako felietonista, choć przypominam sobie, że jakieś dwa albo trzy jego opowiadania też miałem przyjemność czytać. W Odtrutce na optymizm opublikowano wszystkie jego opowiadania, które ukazały się do 2011 roku, co sprawia, że w momencie ukazania się zbioru był on najpełniejszym wydawnictwem gromadzącym teksty Wattsa. A ja nawet nie zauważyłem, że minęło już niemal osiem lat, od kiedy tę książkę kupiłem, a i tak nie sięgnąłbym po nią teraz, gdyby nie Córka, która zdjęła ją z półki i powiedziała: "Tato, przeczytaj tę książkę z okiem". W środku zmieściło się szesnaście opowiadań (na okładce wydawca doliczył się siedemnastu, nie wiem jak), głównie z nurtu hard sf, w których autor snuje rozważania na temat świadomości i w swoim stylu próbuje dokopać religijności. Świetnie się to czyta; zdążyłem już zapomnieć, ile frajdy mi zawsze sprawiało sf silnie oparte na nauce, a dzięki Wattsowi udało mi się wrócić do czasów, kiedy słowo "science" w "science fiction" miało jakieś znaczenie. Świetny zbiór, niestety dzisiaj dostępny jest tylko na rynku wtórnym po zawyżonej cenie.

28. Virion. Szermierz - Andrzej Ziemiański, Fabryka Słów 2019 (Kindle)

Kolejny tom popłuczyn po Achai, których czytanie przestało być modne ze względu na dziaderstwo autora, a które nadal czytam z niedającyh się uzasadnić powodów. Szermierz jest zakończeniem cyklu przygód młodego Viriona i w tej roli sprawdza się całkiem przyzwoicie. Ziemiański domyka większość wątków, dobrze pokazuje rozwój tytułowego bohatera i co ciekawe, ani raz nie wspomina o sikaniu po nogach. Pewnie dlatego, że głównym bohaterem jest mężczyzna, a nie jakaś tępa baba, dla której obsikiwanie się jest środkiem wyrazu dowolnej silniejszej emocji. No ale źle nie jest: coś się dzieje, wiele rzeczy się wyjaśnia, Virion powoli zmierza w stronę zostania zapijaczonym szermierzem natchnionym znanym z Achai i tylko przebieg finałowej potyczki nie daje mi spokoju. Jak ktoś mi powie, w jaki sposób i dlaczego Virion pokonuje tego, kto pełni rolę głównego bossa, stawiam mu (albo jej) oranżadę.

29. Warkoczyk - Justyna Wydra, Zysk i S-ka 2021

Mówiła mi Żona: "Nie czytaj tego". Nie posłuchałem i mam za swoje. Nie pamiętam, dlaczego kupiłem tę książkę: czy zachęciła mnie do tego jakaś recenzja, czy też zobaczyłem reklamę i postanowiłem dać szansę nieznanej mi autorce. W każdym razie był to błąd i teraz powtarzam wam za moją żoną: Nie czytajcie tego! Zrobiłem to za was. A ponieważ tej książki nie przeczytacie, to będą spoilery. To tak: najpierw on ją gwałci i porywa, przy okazji zabijając prawdopodobnie jej ojca. Potem zawierają układ, w którym ona kłamie, że jest z nim dobrowolnie, a robi to, żeby ocalić własne życie. Jakiś czas póćniej on ją jeszcze bije i kilkakrotnie gwałci. I to jest jeszcze fabularnie w porządku. A potem ona widzi swojego niedoszłego męża, swierdza, że jej gwałciciel jest przystojniejszy, zakochuje się w nim i uprawiają całonocny dziki seks. Dziękujemy, koniec tomu pierwszego. Ma być jeszcze drugi? Nie skorzystam. To jest tak toksyczne, że głowa boli. A ponoć pisała to feministka. Niedobrze mi się robiło, jak czytałem tę powieść. Czy są tu jakieś dobre strony? Powieść jest krótka i napisana tak, że da się ją szybko przeczytać. Dość ciekawe jest też przedstawienie życia codziennego górskich rozbójników. I tyle. Z ciekawostek wspomnę jeszcze, że dopiero w ostatniej scenie erotycznej (tej całonocnej i dzikiej) pojawia się słowo "członek" na określenie męskich genitaliów. Wcześniej autorka namiętnie nazywa tę część ciała "korzeniem". I o ile w ustach wioskowej wiedźmy jest to akceptowalne, to gdy wypowiada się narrator, wolałbym inne określenie. Cieszcie się, że nie musicie tego czytać. Gniot jakich mało.

Paski postępu:
Agnieszka Stelmaszyk - Mazurscy w podróży. Porwanie Prozerpiny - 89%
Magdalena Kucenty - Zodiaki. Genokracja - 31%
William Gibson - Wypalić Chrom - 24%
Adam Przechrzta - Cień - 20%
Michał Protasiuk - Anatomia pęknięcia - 12%
Jerzy Broszkiewicz - Wielka, większa i największa - 4%

piątek, 16 kwietnia 2021

Przeczytane 2021: Tydzień #15

Do 15 kwietnia był czas na nominowanie utworów do Nagrody Żuławskiego, co też jako Elektor uczyniłem. W stosunku do Nagrody Zajdla wprowadziłem jedną zmianę: do Żuławskiego nie można było nominować Dunkela Bielawskiego, więc na jego miejsce wskoczyła Agnieszka Osikowicz-Chwaja z Szeptami na wzgórzach. Z innych istotnych spraw: zacząłem czytać tegoroczne premiery. Na razie ukończyłem dwa tytuły, ale następne niebawem powinny być w drodze. Mam nadzieję, że w tym roku nie narobię sobie takich zaległości, jak w latach poprzednich.

24. Fantastyczne pióra 2019 - antologia, Fantastyczne Pióra 2021 (Kindle)

To drugie już wydanie Fantastycznych piór, z których robi się ciekawy cykl antologii. Tym razem, jak łatwo można się domyślić, redakcja zebrała najlepsze opowiadania, jakie pojawiły się na portalu fantastyka.pl w 2019 roku, po czym postanowiła opublikować je w formie darmowego e-booka. Brakuje tu naturalnie jakichś głośnych nazwisk (tacy autory nie biorą raczej udziału w konkursach), choć sporo z nich gdzieś się już przewinęło, czy to w antologiach, czy też na łamach Nowej Fantastyki. Ponieważ antologia jest dostępna za darmo i nie musi się sprzedać, można postawić w niej wyłącznie na jakość tekstów, nie zawracając sobie głowy marketingową wartością autorów, dzięki czemu po raz kolejny trafiło się do przeczytania kilka perełek. Trzy teksty szczególnie zwróciły moją uwagę. Pierwszym z nich jest Czerwień Sylwestra Gdeli - bardzo mocne emocjonalne uderzenie, zwłaszcza gdy dowiadujemy się, kim jest święty Mikołaj i po co bohater do niego przyszedł. Kolejnym urzekającym tekstem jest Carski wagon Pawła Wolskiego, świetnie oddający atmosferę komunistycznej Polski w przededniu stanu wojennego. Trzecia zaś perełka to Ostatni kurs Katarzyny Szymonik o przywiązaniu człowieka do maszyny i swojego miejsca pracy. Cóż, pozostaje poczekać na wydanie zbierające najlepsze opowiadania z 2020 roku...

25. Mutanci - Tadeusz Markowski, Solaris 2017 (Kindle)

Dość szybko wróciłem do Markowskiego. Mutanci to powieść rozpoczynająca cykl Dzieci Hildora, choć napisana została jako druga po Umrzeć, by nie zginąć. Opowiada ona o czasach sprzed wyruszenia bohaterów znanych z poprzedniego utworu w kosmos i pokazuje, co sprawiło, że postanowili oni szukać swojego miejsca wśród gwiazd. Jako reprezentantka nurtu fantastyki socjologicznej powieść ta jest też obrazem tego, do czego jest w stanie posunąć się władza w celu wyeliminowania jednostek dla siebie niewygodnych i groźnych. Mutantów czyta się lepiej niż Umrzeć, by nie zginąć, są ciekawsi fabularnie, ale nadal nie jestem w stanie tej książki uznać za arcydzieło polskiej fantastyki naukowej. Mierżą mnie też sceny erotyczne wyjęte rodem z fantazji nastolatka. Raz można tę powieść przeczytać i nie będzie to bolało, ale wracanie do niej miałoby już w sobie pewne cechy masochizmu. Dopisany niedawno tom pewnie też przeczytam, podobnie zamierzam zrobić z tym, który dopiero ma się ukazać, ale nie spodziewam się fajerwerków.

26. 50 wesel i pogrzeb - Magdalena Kubasiewicz, Czarna Dama 2021 (Kindle)

Ostatnio coraz częściej autorzy i autorki kojarzeni z fantastyką próbują swoich sił w kryminałach. Ponoć historie o morderstwach się nieźle sprzedają, nie ma w tym więc nic dziwnego. Taką ścieżką postanowiła też podążyć Magdalena Kubasiewicz, moim zdaniem jedno z ciekawszych nowych nazwisk na fantastycznym rynku. Jako autorka kryminału też poradzła sobie całkiem dobrze, choć zabrakło jej oryginalności (pytanie, czy w ogóle w tego typu literaturze da się wymyślić coś nowego). Dostajemy historię, w której pani młoda umiera na własnym weselu, policja średnio garnie się do rozwiązania sprawy, pojawiają się demony przyszłości, a prowadzenie śledztwa wobec opieszałości służb mundurowych bierze na siebie przyjaciółka pana młodego. Napisane to sprawnie i zgodnie ze sztuką, a do tego przyznać muszę, że nie spodziewałem się takiego rozwiązania sprawy. No i objętościowo powieść jest mało obszerna, co oznacza, że nawet jak ktoś się zawiedzie, nie straci zbyt dużo czasu. Mnie się podobało. Nie zostałem powalony na kolana, ale wrażenia z lektury mam pozytywne.

Paski postępu:
Agnieszka Stelmaszyk - Mazurscy w podróży. Porwanie Prozerpiny - 85%
Peter Watts - Odtrutka na optymizm - 47%
Andrzej Ziemiański - Virion. Szermierz - 17%
Jerzy Broszkiewicz - Wielka, większa i największa - 4%

piątek, 9 kwietnia 2021

Przeczytane 2021: Tydzień #14

Zmęczenie mnie ostatnio dopada i nie mam za bardzo siły na czytanie, więc w tym tygodniu skończyłem tylko jedną lekturę.

23. Virion. Adept - Andrzej Ziemiański, Fabryka Słów 2019

Nie wiem, dlaczego sobie to robię i uparcie czytam kolejne wypociny Ziemiańskiego w świecie Achai. Trzeci tom Viriona niewiele wnosi i jest rozdęty ponad miarę - fabułę dałoy się upchnąć na połowie stron. Ja wiem, że Ziemiański chce pokazać drogę, jaką przemierzył tytułowy bohater zanim został szermierzem natchnionym, ale tutaj sprowadza się to do tego, że poznał zapijaczonego mistrza, a ten postanowił go uczyć, choć na razie tej nauki zbyt wiele nie ma. Wątek czarownicy porzucony zostaje w połowie książki, a ten dotyczący pani prokurator od pewnego momentu też jest traktowany po macoszemu. Ja przeczytałem, wy się nie musicie poświęcać. Szkoda czasu.

Paski postępu:
Agnieszka Stelmaszyk - Mazurscy w podróży. Porwanie Prozerpiny - 85%
antologia - Fantastyczne pióra 2019 - 62%
Tadeusz Markowski - Mutanci - 22%
Jerzy Broszkiewicz - Wielka, większa i największa - 4%

piątek, 2 kwietnia 2021

Przeczytane 2021: Tydzień #13

31 marca minął termin zgłaszania nominacji do Nagrody Zajdla, z której to możliwości, jak co roku skorzystałem, wybierając pięć najlepszych moim zdaniem zeszłorocznych fantastycznych powieści i opowiadań. Teraz mogłem już zacząć przygotowywać się do kolejnej edycji nagrody, stąd na liście przeczytanych książek w tym tygodniu Markowski i Marchewka, którzy kolejne tomy swoich cykli zamierzają opublikować w tym roku. Mam nadzieję, że rok 2021 nie przyniesie takiej mizerii, jeśli chodzi o liczbę przeczytanych powieści, jak 2020. Kolejny już raz mam poczucie, że powinienem był przeczytać więcej polskich powieści fantastycznych, ale znów zabrakło mi czasu przed zgłoszeniem nominacji.

20. Umrzeć, by nie zginąć - Tadeusz Markowski, Solaris 2017 (Kindle)

To już pozycja numer siedemdziesiąt w serii Archiwum Polskiej Fantastyki wydawanej przez Wojtka Sedeńkę. Przyznam, że nazwisko autora jakoś nie zapadło mi w przeszłości w pamięci, a tu jednak wychodzi, że jego skromna twórczość należy do klasyki rodzimej literatury sf. Co ciekawe Umrzeć, by nie zginąć, mimo że powstało jako pierwsze, jest zwieńczeniem cyklu Dzieci Hildora. Problem z tą książką jest jednak taki, że dzisiaj się już nie broni. Ot, zwykłe science fiction, gdzie para ludzi wraca na Ziemię po trzech tysiącach lat od wyruszenia ku gwiazdom i próbuje odnaleźć się w zastanej rzeczywistości. Da się to bezboleśnie przeczytać, ale wracać do tej literatury nie ma po co. Zwłaszcza, jeśli ktoś miał kontakt z tą powieścią w latach 80. i wiąże z nią jakieś przyjemne wspomnienia. Teraz raczej się sparzy.

21. Cudze słowa - Wit Szostak, Powergraph 2020

Czapki z głów, panie, panowie i osoby niebinarne; czapki z głów. Szostak zachwyca. Wspaniale snuje opowieść o człowieku, który z punktu widzenia narratorów (a tych jest aż siedmioro) jest jednostką wyjątkową, i świetnie buduje jego mit. Główny bohater, Benedykt Ryś, jest filozofem, podróżnikiem, restauratorem, synem, uczniem, kochankiem. Narratorami zaś są osoby, na których życiu odcisnął on swoje piętno. Mnie najbardziej poruszyły słowa Józefa, ojca, który w bardzo osobisty sposób mówi o swoich relacjach z synem, pokazuje problemy, jakie przychodzą z dorastaniem dziecka i wspomina błędy, jaki popełnił w wychowaniu. Jako rodzic zostałem w tych momentach przez Szostaka sponiewierany na poziomie emocjonalnym, co chyba nie zdarzyło mi się przy lekturze żadnej innej książki. Wspomniałem już o siedmiorgu narratorów, ale przez większość czasu wypowiada się tylko sześcioro z nich. Siódma jest Weronika, której opowieść otwiera Cudze słowia i która mogłaby je zamknąć (swoją drogą: wspaniała konstrukcja tych dwóch rozdziałów), gdyby nie ostatni rozdział wywracający do góry nogami (który to już raz w tej książce?) to, co do tej pory przeczytałem. Jest to pozycja świetna stylistycznie i językowo (Magdalena snująca rozważania na temat płciowości jest obłędna). Zastanawiam się jeszcze, czy biblijne imiona narratorów - Magdalena, Weronika, Paweł, Józef, Jan, Jakub i Szymon - mają znaczenie, ale na razie nie doszedłem do żadnych wniosków, choć swoje podejrzenia mam. Kupujcie i czytajcie. Ja liczę na Nike w 2021 roku dla tej powieści.

22. Wszyscy patrzyli, nikt nie widział - Tomasz Marchewka, SQN 2017 (Kindle)

Bardzo lubię takie historie. W rolach głównych występują szulerzy i inni przedstawiciele przestępczego półświatka, nad miastem unosi się inżynieryjny duch XIX wieku, a do tego potrawa podana zostaje w sosie noir, któremu brakuje jedynie postaci uzależnionego od absyntu i zapijaczonego detektywa. Jest mistrz, jest uczeń i są kłopoty. Do tego dochodzi sięgająca w historię sprzed kilkudziesięciu lat intryga i mamy bardzo fajną powieść łotrzykowską. Niestety znalazło się też miejsce na łyżkę dziegciu: autorowi zdarza się zastosować deus ex machina, żeby uratować bohatera. Niby można to wytłumaczyć tym, że protagonista uważa, że niczym kot ma dziewięć żyć, a pisarz postanawia temu stwierdzeniu przytaknąć, ale jednak zgrzyt tej jest dotkliwy. Niemniej, warto przeczytać. Powinny wystarczyć dwa wieczory, jeśli nikt nie będzie przeszkadzał.

Paski postępu:
Agnieszka Stelmaszyk - Mazurscy w podróży. Porwanie Prozerpiny - 79%
Andrzej Ziemiański - Virion. Adept - 38%
antologia - Fantastyczne pióra 2019 - 18%
Jerzy Broszkiewicz - Wielka, większa i największa - 4%

piątek, 26 marca 2021

Przeczytane 2021: Tydzień #12

Nadal się czyta. Uporałem się z Możdżeniem, choc może nie jest to najlepsze sformułowanie, bo lektura mimo swej mroczności i od czasu do czasu obrzydliwości była dużą przyjemnością, do tego dorzuciłem kolejną antologię opowiadań. Ważne, że powoli idzie wszystko do przodu, szkoda tylko, że od dłuższego czasu nie przeczytałem niczego dzieciom. Trzeba będzie to nadrobić.

18. Świętologia - antologia, IX 2020 (Kindle)

Po antologii ŚKF-u przyszedł czas na wydany przez Wydawnictwo IX, a poświęcony Bożemu Narodzeniu, darmowy zbiór opowiadań autorów związanych z Krakowską Siecią Fantastyki. Tak jak w tamtym przypadku marketingowo produkt był ciągnięty przez Michała Cholewą, tak tym razem nazwiskiem, które może zachęcić do sięgnięcia po książkę, jest Paweł Majka. Niestety jego tekst, Wstęp do Wstępu do Świętologii, całkowicie rozminął się z moim gustem i nie dość, że niezbyt ogarnąłem, o co w nim chodzi, to już zdążyłem go zapomnieć. Szkoda, bo tego autora cenię, lubię i zawsze chętnie sięgam po twórczość podpisaną jego nazwiskiem. Pozostałe utwory też jakoś nieszczególnie mnie zachwyciły, na szczęście znalazło się parę wyjątków. Szczególnie miłą lekturą było Letzte Weihnacht, po którym moje spojrzenie na zastęp reniferów świętego w barwach Coca-Coli już nigdy nie będzie takie samo. Nieźle też wypadło opowiadanie o tym samym tytule, ale w innym języku - mowa tu o Last Christmas Lecha Baczyńskiego - które jest nastrojowe i apokaliptyczne. W ciężkie tony uderzyła Agnieszka Bar w grających na emocjach Siódmych świętach Karolinki, ale napisanie czegokolwiek o tym krótkim tekście jest niemożliwe, jeśli nie chce się zdradzać puenty. Resztę opowiadań przeczytałem bez bólu (w niektórych przypadkach tylko dlatego, że się szybko skończyły), ale widać, że autorzy, w większości młodzi i niedoświadczeni, muszą jeszcze trochę popracować. A ja będę trzymał za nich kciuki.

19.Chodź ze mną - Konrad Możdżeń, Vesper 2020

Vesper przyzwyczaił do dobrej jakości wydawanych przez siebie książek zarówno w kwestii fizycznego obiektu, jakim jest książka, jak i publikowanych na papierze treści. Tym razem wydawnictwo postanowiło dać szansę debiutantowi i wypuściło na rynek ciekawą powieść grozy, Chodź ze mną. A w niej dostaliśmy nawiedzoną wrocławską knajpę powiązaną z historią kanibala z Ziębic. Efekt jest mroczny, krwisty i brutalny, a zarazem nastrojowy. Możdżeniowi bardzo dobrze udało się oddać atmosferę tajemnicy i zagrożenia, a przy okazji pokazał (nie wiem, czy taka była jego intencja), do czego może doprowadzić brak komunikacji między ludźmi, bo do wielu wydarzeń opisanych w powieści mogłoby nie dojść, gdyby bohaterowie mieli przed sobą mniej tajemnic. W opowieści tej czuć wrocławskiego ducha; widać, że autor zna miasto bardzo dobrze i potrafi przelać na papier swoje spostrzeżenia na jego temat, co jest o tyle ciekawe, że tak naprawdę poza samym budynkiem Nowej Giełdy Wrocławia jest tu mało. Trochę szkoda, bo to bardzo ciekawe miasto. Jako ciekawostkę wspomnę tylko, że jest to pierwszy od długiego czasu przypadek, kiedy po książkę sięgnąłem pod wpływem okładki, no ale nic nie poradzę na to, że jest prześliczna.

Paski postępu:
Agnieszka Stelmaszyk - Mazurscy w podróży. Porwanie Prozerpiny - 75%
Tadeusz Markowski - Umrzeć, by nie zginąć - 60%
Wit Szostak - Cudze słowa - 24%
Jerzy Broszkiewicz - Wielka, większa i największa - 4%